Aktualności

#aktualności #liga #pierwsza drużyna

 17.03.2017

Przełamanie w prestiżowym meczu!

Arcyważne spotkanie z GKS-em padło łupem Zagłębia, jednak trzeba oddać, że to rywal po pierwszej połowie mógł pluć sobie w brodę, że schodził do szatni bez trafienia.

Ogrom zmarnowanych okazji przez katowiczan z pierwszej części przyniósł wielką radość po końcowym gwizdku arbitra. Widać było, że podopieczni trenera Dariusza Banasika potrzebowali tego triumfu jak tlenu! 

Pierwsze minuty wyglądały dość obiecująco i każdy kibic, który wybrał się na ten spektakl mógł zacierać ręce z niecierpliwością na ciąg dalszy wrażeń i emocji. Prawdziwe przeżycia były, lecz jak się później okazało, ten prawdziwy kocioł trwał blisko Wojciecha Fabisiaka. Poważne ostrzeżenie dostała sosnowiecka defensywa w 8. minucie, kiedy Mikołaj Lebedyński wyskoczył najwyżej w naszym polu karnym i pomylił się o włos, główkując minimalnie obok słupka! Zagłębiacy wyglądali tak, jakby jedyną bronią na GKS był szybki atak z kontry. Długo nie trzeba było czekać na kolejne niebezpieczeństwo pod naszą bramką. Bartłomiej Kalinkowski dojrzał ze środka pola wychodzącego między naszymi obrońcami Lebedyńskiego i zagrał mu prostopadłe podanie, a snajper z Katowic ponownie spudłował! W 19. minucie dał o sobie znać młody skrzydłowy, który przebywa na zasadzie wypożyczenia z Lecha Poznań. Kamil Jóźwiak mijał naszych piłkarzy niczym tyczki na treningu, by ostatecznie wpaść w pole karne i oddać uderzenie - dobra postawa naszego bramkarza uchroniła od utraty gola. Z pewnością młody piłkarz czuł na plecach rękę Arkadiusza Najemskiego, lecz Jóźwiak znalazł się w wybornej okazji i każdy decydowałby się na próbę strzału! Problemy Zagłębia nawarstwiały się z każdą minutą. W 41. minucie fatalny błąd popełnił Krzysztof Markowski. Doświadczony stoper zagrał niewygodną piłkę do Wojciecha Fabisiaka, a nasz bramkarz popełnił jeszcze większą pomyłkę i podał pod nogi Tomasza Foszmańczyka. Na szczęście z wielkim poświęceniem i agresją wszedł Sebastian Milewski, który skutecznie wyjaśnił nieporozumienie. Zagłębiacy zeszli do swojej szatni z opuszczonymi głowami i najchętniej zapomnieliby o tych 45 minutach.

To co dobre dopiero zaczęło się dziać w drugiej części spotkania. Oliwy do ognia dolał po zmianie stron Michał Fidziukiewicz, który zaliczył fenomenalny comeback! "Fidziu" odblokował się i po powrocie po kontuzji wskoczył do wyjściowej jedenastki i od razu trafił do siatki! To była 47. minuta, a wszystko rozpoczął Konrad Michalak, który wykorzystał swój największy atut, czyli szybkość! Adrian Frańczak mógł tylko czytać napis na koszulce "MICHALAK 11", pomocnik wyłożył do Fidziukiewicza, a ten dopełnił formalności i wybuchła wielka wrzawa przy Kresowej! Ponownie w 64. minucie Michał Fidziukiewicz popisał się swoją cechą i pokazał prawdziwy charakter w walce z przeciwnikiem. Jeden z rywali został sprowadzony do parteru, "Fidziu" szerokim łukiem obszedł z piłką obok zawodnika i zauważył lepiej ustawionego Wojciecha Łuczaka, który w ostatnim momencie został przyblokowany przez Adriana Frańczaka! W ostatnich 10 minutach sosnowiczanie spokojnie czekali na swoją okazję do podwyższenia rezultatu. Takich sytuacji trochę się pojawiło, jednak żadna z nich nie została zamieniona na bramkę, gdyż w tym ostatnim podaniu zawsze brakowało precyzji, jednak już teraz jest to nie istotne, liczą się zdobyte 3 punkty. 

Autor: Gracjan Labus

Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice 1:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Michał Fidziukiewicz (47. asysta - Konrad Michalak)

Zagłębie: Fabisiak - Budek Ż, Najemski (67. Wiktorski), Markowski Ż, Udovićić - Matusiak, Milewski (46. Łuczak) - Bartczak, Nowak Ż, Michalak - Fidziukiewicz (75. Dudek).

GKS: M. Abramowicz - Frańczak, Kamiński Ż, Wisio, D. Abramowicz - Kalinkowski, Zejdler (90. Praznovsky) - Foszmańczyk, Prokić (58. Goncerz), Jóźwiak - Lebedyński (65. Cerimagić).

Drużyna zwycięstwo dedykuje Jakubowi Szumskiemu, który z powodów zdrowotnych musiał wyjechać do Warszawy. Wracaj do zdrowia Szumi!