Aktualności

#aktualności #liga #pierwsza drużyna

 13.09.2017

Skazani na sukces

Dobry mecz w Częstochowie, świetny w Opolu, a "oczka" uciekały. Sosnowiczanie wiedzieli, że starcie z GKS-em jest ważne nie tylko dla zdobyczy punktowej, ale przede wszystkim dla fanów, którym zadedykowali pewne zwycięstwo. Warto dodać, że w drugiej odsłonie Zagłębiacy czuli się jak ryba w wodzie i pokazali swoją wyższość nad rywalem zza Brynicy.

Spotkanie rozpoczęło się szaleńczo! Już po pierwszej akcji sosnowiczanie powinni wpaść w euforię! Tomasz Nowak zagrał między biernych stoperów do Patryka Mularczyka. Nasz wychowanek próbował sprytnie posłać futbolówkę obok bramkarza, lecz trafił prosto w niego. Dość szczęśliwie piłka znalazła się na udzie Szymona Lewickiego i przeleciała tuż przy słupku. GKS potrafił raz na jakiś czas odgryźć się zabójczym atakiem, jednak im również brakowało skutecznego wykończenia. W 16. minucie kardynalny błąd popełnił Rafał Makowski i stworzył szansę Bartłomiejowi Kalinkowskiemu. Środkowy pomocnik gości wyszedł "oko w oko" z golkiperem, ale jego celność wymaga poprawki. Ułamek sekundy i już trzeba było przenieść się pod drugą bramkę. Zagłębiacy zagrali trójkową akcję, która była rozegrana na najwyższym, światowym poziomie! Oczywiście całe dobro napoczął Tomasz Nowak - to on rozrzucił piłkę do skrzydła. Tam czujny Wojciech Łuczak z ogromną starannością podał do Patryka Mularczyka! Cała koronka była zbyt piękna, żeby mogła być prawdziwa! Obok nóg "Mulara" czaił się Dalibor Pleva i oddalił niebezpieczeństwo. W 27. minucie nasz blok defensywny dostał poważny sygnał. Ekspresowy Andreja Prokić teleportował się w pole karne i przeniósł piłkę nad poprzeczką. Gdyby pokusił się o precyzyjną próbę po dalszym rogu Dawid Kudła musiałby się sporo namachać. Z najciekawszych momentów trzeba wyciągnąć jeszcze przymiarkę Wojciecha Łuczaka. Mateusz Abramowicz był ustawiony sporo od własnej linii bramkowej i "Łuczi" chytrym uderzeniem z prostego podbicia pomylił się o włos, trafiając w boczną siatkę! Serca już cieszyły się z prowadzenia, chociaż oczy widziały to troszkę inaczej. 

Po zmianie stron Zagłębiacy nie pozwolili odebrać sobie miana dyrygenta tego fantastycznego koncertu na Stadionie Ludowym! Wybornie zaczęło się to układać od 56. minuty! Po tym czasie gry w Opolu Tomasz Nowak nie wykorzystał rzutu karnego i przegraliśmy na finiszu całe zawody. Teraz coś dobrego wróciło do naszego klubu! Mateusz Cichocki zamykający akcję zgrał piłkę dośrodkowaną przez Patryka Mularczyka ze stałego fragmentu gry. Futbolówka spadła prosto na głowę Rafała Makowskiego, który dopełnił tylko formalności i dał szał radości na trybunach! Było to pierwsze trafienie "Makiego" w barwach Zagłębia. Przyjezdni od razu starali się nadrobić zaległości, lecz na nic zdały się ich starania. To podopieczni trenera Dariusza Dudka byli głodni gry i goli. W 72. minucie Dalibor Pleva powinien wylecieć z boiska za faul na Konradzie Wrzesińskim. Przewinienie miało miejsce w środkowej części boiska, jednak obrońca z Katowic miał już na swoim koncie żółty kartonik. Arbiter postanowił się wstrzymać i oszczędził Słowaka. Z dobrej strony pokazał się Vamara Sanogo, który został gorąco powitany przez fanów. W 79. minucie Żarko Udoviczić przytomnie zachował się i rzucił z autu do Rafała Makowskiego. Zawodnik miał chęć na drugie trafienie, ale jego plany pokrzyżował stojący między słupkami Mateusz Abramowicz. 83. minuta i szczęście przy Kresowej! Długo Vamara Sanogo walczył z Tomaszem Nowakiem o to, kto ma podejść na jedenasty metr. Ostateczna decyzja od trenera - Francuz. "SanoGol" z dużym kunsztem i spokojem strzelił na 2:0! Co najlepsze i najbardziej kontrowersyjne zostawili nam na koniec. Najpierw Armin Cerimagić zakończył swój rajd w polu karnym na Mateuszu Cichockim. Po obejrzeniu powtórek wątpliwości nie było, powinien być drugi rzut karny w meczu. Błyskawiczny zwrot akcji i na bramkę pędził Tomasz Nawotka. Nasz prawy obrońca został powstrzymany przez Mateusza Kamińskiego, a to oznaczało drugą kartkę koloru żółtego. Swoją pieczęć na koniec dołożył Sebastian Milewski, który na wślizgu wykończył podanie od Sanogo i fantastyczny triumf z GKS-em Katowice okazał się faktem! Po swoim premierowym golu popularny "Majlo" w geście radości wykonał samolocik. Wypadałoby zapytać: "Gdzie lądujemy kapitanie Milewski?". Końcowy rezultat 3:0! Nie każdy może poczuć jak smakuje strzelona bramka dla Zagłębia, a na dodatek w tak arcyważnym dla nas pojedynku. Gratulacje! 

Na to ciekawie zapowiadające się spotkanie piłkarzy obu drużyn wyprowadziły dzieciaki z Nakła nad Notecią. Warto przypomnieć, iż Urząd Miasta i nasz klub gości młodzież z poszkodowanych terenów, nad którymi 2 tygodnie temu przeszła wichura i zniszczyła domy, szkoły i infrastrukturę. Natomiast na trybunie honorowej zasiadł Józef Koleśnicki, który jest 96-letnim weteranem walk o niepodległość Polski, odznaczony m.in. Orderem Virtuti Militari czy Orderem Krzyża Komandorskiego Odrodzenia Polski. Weteran na Ludowym został przywitany brawami, kibice wstali, klaskali, a następnie skandowali: "Cześć i chwała Bohaterom!". 

Autor: Gracjan Labus

Zagłębie Sosnowiec - GKS Katowice 3:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Rafał Makowski (56. asysta - Mateusz Cichocki), 2:0 Vamara Sanogo (K.), 3:0 Sebastian Milewski (90. asysta - Vamara Sanogo)

Żółte kartki: Szymon Lewicki (39.), Arkadiusz Jędrych (45.), Wojciech Łuczak (75.) - Bartłomiej Kalinkowski (37.), Adrian Frańczak (51.), Dalibor Pleva (69.), Mateusz Kamiński (82.), Mateusz Abramowicz (83.), Mateusz Kamiński (90.)

Czerwona kartka: Mateusz Kamiński (90.)

Zagłębie: Kudła - Jędrych, Nowak, Nawotka, Makowski, Mularczyk (80. Milewski), Cichocki, Lewicki (65. Sanogo), Udoviczić, Wrzesiński, Łuczak (88. Pikul).

GKS: Abramowicz - Midzierski, Kalinowski, Skrzecz, Prokić (87. Cerimagić), Błąd (60. Goncerz), Kędziora (73. Plizga), Kamiński, Frańczak, Zejdler, Pleva.