Aktualności

#aktualności #liga #drugi zespół

 11.11.2017

Zimno, buro i ponuro

Podopieczni Łukasza Nadolnego wyjechali do Siemianowic Śląskich na potyczkę z Siemianowiczanką Siemianowice. Gospodarze okazali się lepsi i wygrali 1:0 po bramce z początku spotkania.

O godzinie 13:00 zabrzmiał pierwszy gwizdek w Siemianowicach Śląskich. Kibice zgromadzeni na trybunach stadionu w parku "Pszczelnik" od początku wspierali swoich ulubieńców. Już w 3. minucie gry gospodarze zyskali rzut rożny, po którym bardzo groźnie główkował jeden z obrońców Siemianowiczanki. Piłka na nasze szczęście przeleciała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Aleksandra Kłoska

Dwie minut później odpowiedziało Zagłębie. Terence Makengo ruszył prawą flanką boiska, dogranie na lewą stronę, gdzie pokazał się Alex Cristavao, Angolczyk posłał centrę w pole karne miejscowych, a Janka Janosza uprzedził bramkarz. 

Po chwili sympatycy piłki nożnej z Siemianowic cieszyli się z bramki dla swojego zespołu. Michał Kalwasiński całkowicie źle wznowił z rzutu wolnego. Futbolówka wpadła prosto pod nogi Mateusza Tomczyka, który strzałem ze sporej odległości, tuż przy słupku pokonał naszego golkipera. 

Po dziesięciu minutach gry gospodarze powinni grać w dziesięciu! Składną kontrę rozpoczął Michał Kieca. "Kiecyk" poszedł na przebój i został brutalnie sfaulowany przez swojego rywala, który nie dość, że zatrzymał kapitalnie rozwijającą się akcję to jeszcze podczas wślizgu uniósł nogę nad murawę. Sędzia po chwili wrócił w miejsce faulu, ale totalnie nic nie wyciągnął ze swojej kieszonki! 

Lekki wiatr w żagle złapali podopieczni Łukasza Nadolnego. Świetną piłkę z głębi pola posłał Igor Krzykowski, zza pleców wybiegł Janek Janosz, w ostatniej chwili został uprzedzony przez wysoko grającego bramkarza, który popełnił błąd przy chwycie! Janek próbował jeszcze powalczyć o futbolówkę, lecz zdaniem arbitra faulował jednego z powracających obrońców Siemianowiczanki.

Szybciutko jedziemy w drugą stronę. Na wykroku złapany został Aleksander Kłosek i po paradzie na raty trener Zagłębia tylko odetchnął z ulgą. 

W 20. minucie ciągle prowokowany przez miejscowych kibiców Alex Cristavao poszedł indywidualnie lewym skrzydłem i wdarł się w pole karne gospodarzy, odegranie w kierunku Janosza, w ostatniej chwili wybił defensor!

Cios za cios! Janosz faulował w obronie, a Siemianowiczanka dostała rzut wolny na prawej stronie, tuż za linią pola karnego Zagłębia. Groźne, mocne i dokładne dośrodkowanie głową z całym impetem wybił Igor Krzykowski, który rozegrał bardzo solidne spotkanie. 

Po dwóch kwadransach gry zabrakło jakby pary w jednej i drugiej drużynie. Sporo niedokładności, złych wyborów i celnych podań, nawet tych najprostszych. 

Walczymy dalej! 39. minuta gry, Michał Kalwasiński włączył się do akcji ofensywnej, ale posłał bardzo niedokładne dośrodkowanie. 

Końcówka pierwszej odsłony należała do MKS-u. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy gospodarze mieli jeszcze rzut wolny. Ze stałego fragmentu gry przymierzył Marcin Mierzawa i oddał strzał minimalnie nad spojeniem bramki. Zagłębie obroniło się jeszcze kilka razy przed całkiem groźnymi akcjami i na przerwę schodziło z niekorzystnym rezultatem. 

Trener Łukasz Nadolny w przerwie zmotywował swoich piłkarzy i zdecydował się na prowadzenie jednej zmiany. W miejsce Michała Kalwasińskiego wszedł Radosław Syguła. Taktyka uległa korekcie i całkiem dobrze to wyglądało.

Sosnowiczanie ruszyli od pierwszego gwizdka drugiej odsłony. Dobrze zorganizowani w obronie gospodarze spokojnie oddalali atak za atakiem. Po pięciu minutach sędzia znowu się "popisał" dyktując zupełnie niepoważny rzut wolny, w dogodnej pozycji do strzelenia bramki. Po centrze w polu karnym Zagłębia mocno się zagotowało, ale w ostatniej chwili jeden z obrońców wybił byle dalej. 

Sędziowie asystenci też nie prezentowali się przyzwoicie. Makengo ewidentnie wybiegł zza pleców obrońców, a chorągiewka powędrowała w górę. Cóż, tak to czasem bywa, że poziom prowadzenia meczu nie może być na odpowiednim poziomie. 

Kilka chwil później MKS wyszedł z kontrą, sam Igor Krzykowski opanował bardzo groźną sytuację i chwała mu za to. Spokojnie mogło być 2:0.

Od 60. minuty Zagłebiacy próbowali kierować dalekie, z głębi pola podania w kierunku Alexa, tego jednak osaczało natychmiast dwóch, trzech rywali i sam nie mógł totalnie nic zrobić, mimo ogromnych starań. 

W 65. minucie Łukasz Mozler zdecydował się spróbować swoich sił z dystansu i jego uderzenie wylądowało prosto w "koszyczku" golkipera gospodarzy.

Kolejna klarowna sytuacja "wykluła" się dopiero w 81. minucie, składną kontrę Siemianowiczanki zakończył strzałem na wiwat Kamil Ogryzek. W odpowiedzi od razu Zagłębie! Janosz faulowany był na 25. metrze. Do piłki podszedł Alex, odmierzył kilka kroków - à la Cristiano Ronaldo. Silne uderzenie prosto w mur, który ustawił się idealnie pod strzał napastnika. 

Niestety, ale bramka z początku meczu była tą jedyną i ostatnią. Piłkarze trenera Łukasza Nadolnego przegrywają z wiceliderem tabeli i spadają o jedno oczko. Więcej spokoju Panowie i będzie dobrze!

Rezerwy rozegrają jeszcze dwa pojedynki w tym roku. W przyszłym tygodniu w Sosnowcu z UKS-em Szopienice, a także z SKS-em Łagisza pod koniec miesiąca.   

MKS Siemianowiczanka Siemianowice Śląskie - Zagłębie II Sosnowiec 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 - Mateusz Tomczyk


Zagłębie: Kłosek - Kalwasiński (46. Syguła), Mączka, Szymański, Krzykowski, Mozler, Reder (78. Czerwik), Kieca, Janosz, Makengo, Christovao.