Aktualności

#aktualności #liga #pierwsza drużyna

 13.11.2017

Podsumowanie 17. kolejki Nice I Ligi

Można śmiało powiedzieć, że połowa sezonu już za nami! Chociaż przed świętami rozegrane zostaną jeszcze dwa spotkania, to będą one miały już wyraz rundy rewanżowej. Walka, gonitwa za punktami, wiele bramek - tak w skrócie przedstawiła się 17. seria gier Nice I Ligi.

W niedzielne popołudnie podopieczni Dariusza Dudka walczyli z GKS-em Tychy. Z tyłu głowy wszystkich sympatyków Zagłębia Sosnowiec była karta z przeszłości, która zapisała się wielkimi, czerwonymi 0:3. Modlitwy szły w tylko w jednym kierunku - aby ten wynik się nie powtórzył i sosnowiczanie strzelili o co najmniej jedną bramkę więcej od "Tyskich". 

Od pierwszego gwizdka sędziego Dawida Bukowczana widowisko stało na bardzo przyzwoitym poziomie i żadna z ekip nie odstawiała nogi przy stykowych akcjach. Typowe derby, które dają w kość, ale bez tej walki o punkty byłoby bardzo, ale to bardzo ciężko. Warto zerknąć w statystykę żółtych kartek. Już w pierwszej połowie trzech naszych piłkarzy zostało wpisanych do notesika arbitra, choć z całą pewnością można napisać, że rozjemca był strasznie drobiazgowy, tylko w jedną stronę. W tej kwestii stawiamy kropkę. 

Pod dwóch kwadransach gry za sprawą Szymona Lewickiego mogliśmy się cieszyć z prowadzenia na Stadionie Miejskim. Gra cieszyła oko, Tychy były w wielu przypadkach o ten jeden krok wolniejsze, a my umiejętnie kontrowaliśmy rywala. Jedyne czego zabrakło to zimnej krwi i chłodnego rozprowadzenia przy kilku sytuacjach. 

Oczywiście jak to często bywa - niewykorzystane okazje lubią się mścić i tak też się stało. Dawid Błanik zakręcił naszymi obrońcami w polu karnym, po czym dośrodkował do Kamila Zapolnika, a ten fenomenalnie złożył się do przewrotki i zdobył bramkę - stadiony świata!

Wynik z pierwszej połowy utrzymał się, aż do końcowego gwizdka. W końcówce jeszcze drugą żółtą kartkę obejrzał jeszcze nasz były zawodnik - Łukasz Matusiak i musiał opuścić boisko przy bardzo nieprzyjemnych śpiewach naszych sympatyków, którzy notabene zjawili się w Tychach w licznym gronie. 

Drugą część podsumowania 17. kolejki Nice I Ligi zaczniemy od potyczki w Grudziądzu. Tamtejsza Olimpia podjęła beniaminka - Odrę Opola, która w ostatnich tygodniach bardzo dobrze prezentuje się na tle wszystkich rywali. Podopieczni Mirosława Smyły dość gładko uporali się gospodarzami 2:0 po bramkach Marcina Wodeckiego oraz Szymona Skrzypczaka

Kibice zaplecza LOTTO Ekstraklasy, nie mogli nudzić się w ostatni dzień tygodnia. Już w samo południe Górnik Łęczna podejmował GKS Katowice. Dla miejscowych to widowisko rozpoczęło się bardzo przyjemnie. Już w 13. minucie gry Patryk Szysz wykorzystał rzut karny podyktowany za faul na Pawle Sasinie. Kiedy gospodarze "witali się z gąską" katowiczanie wyprowadzili w samej końcówce meczu trzy błyskawiczne ciosy! Najpierw Dawid Plizga dał wyrównanie, minutę później Wojciech Kędziora świetnie finiszował akcję, a w doliczonym czasie gry Adrian Błąd skierował futbolówkę do opuszczonej bramki Górnika przypieczętowując tym samym wynik na 3:1.

Bliźniaczo podoba sytuacja miała miejsce w Olsztynie. Stomil Olsztyn o godzinie 15:00 rozpoczął wojaże z Chrobrym Głogów. W 13. minucie Marcel Ziemann ucieszył kibiców zgromadzonych na trybunach kończąc ładną, składną akcję gospodarzy. W drugiej odsłonie goście wzięli się do roboty! Najpierw kilka minut po przerwie Mateusza Machaj zamienił "jedenastkę" na gola, a w 65. minucie Marcel Gąsior spróbował swoich sił z dystansu, piłka odbiła się przypadkowo od jednego z defensorów i trafiła do sieci. Piłkarze trenera Grzegorza Nicińskiego odbyli długą podróż - z piekła do nieba. Cenne, trzy punkty. 

Dokładnie o 16:00 pierwsze gwizdki zabrzmiały w Bytowie i Siedlcach. Drutex-Bytovia ugościła Chojniczankę Chojnice w derbach województwa pomorskiego. Goście zaatakowali natychmiast i po 180. sekundach na tablicy świetlnej widniał już wynik 0:1. Błąd defensywy bytowian skrzętnie wykorzystał Adam Ryczkowski. W drugiej połowie wynik podwyższył Emil Drozdowicz, który kilka sekund wcześniej zameldował się na murawie. Na piętnaście minut przed końcem były zawodnik m.in Bruk-Betu ustalił wynik na 3:0 strzałem głową. 

Pogoń Siedlce mierzyła się z Rakowem Częstochowa, który jako beniaminek prezentuje się kapitalnie. Podopieczni Marka Papszuna nie mieli większego problemu z pokonaniem siedlczan. Już w 27. minucie Rafał Figiel nie wykorzystał rzutu karnego, bowiem kapitalną interwencją wykazał się ustawiony na lini bramkowej Rafał Misztal. Co się odwlecze, to nie uciecze. Niespełna dziesięć minut później Hubert Tomalski wykorzystał podanie Piotra Malinowskiego i otworzył wynik spotkania. Raków dobił swojego oponenta w samej końcówce. Świetna kontra w 84. minucie Embalo do Piotra Malinowskiego, a tym razem wcześniejszy asystent przybił na 2:0. W doliczonym czasie gry były zawodnik Zagłębia Sosnowiec - Przemysław Oziębała skierował piłkę do siatki i było już 3:0. 

Z pewnością najbardziej emocjonujące zawody zostały rozegrany w Legnicy. Miedź ugościła Puszczę Niepołomice - od pierwszej minuty wybiegł wychowanek Zagłębia, Dawid Ryndak. Po gwizdku na zakończenie pierwszej połowy kibice zgromadzeni na nowym obiekcie Miedzi mieli nietęgie miny. Puszcza po bramkach Macieja Domańskiego i Longinusa Uwakwe na przerwę schodziła z wielkim optymizmem. "Miedzianka" słynie jednak w tym sezonie z gry do końca i zawsze jest groźna. 72. minuta i w końcu jakaś iskierka ze strony gospodarzy. Chwilę wcześniej prowadzony Fabian Piasecki kapitalnym strzałem z 25. metrów dał kontaktową bramkę, a dwanaście minut później instynkt "napadziora" zadziałał odpowiednio i ponownie Fabian Piasecki skierował piłkę do "sieci". Walka jeszcze trwała, ale w rezultacie obie ekipy podzieliły się punktami.