Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna #Lotto Ekstraklasa

 8.10.2018

Streszczenie 11. kolejki Lotto Ekstraklasy

Każdy kibic, który interesuje się zmaganiami w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce był zadowolony z ilości bramek strzelanych i emocji. Pozytywnego akcentu brakło nam jedynie w Gdańsku, gdzie nasz zespół uległ 1:4 z Lechią.

Miedź Legnica - Piast Gliwice 2:2

Jedni i drudzy nie zawiedli, a wręcz przeciwnie zgotowali prawdziwy festiwal strzelecki. Rozpoczęło się od wymiany ciosów. Na prowadzenie Miedź wyszła po tym jak Mateusz Szczepaniak wykorzystał błąd obrońcy i wykończył akcję uderzeniem z nożyc. Riposta nadeszła błyskawicznie. Michal Papadopulos wyskoczył wysoko będąc na krótkim słupku i mecz rozpoczynał się na nowo już w 18. minucie. Trochę pecha dopadło też Pikka w drużynie Miedzi. Gospodarz wpakował futbolówkę do własnej bramki i trzeba był ruszyć do odrabiania strat. Dla drużyny prowadzonej przez Dominika Nowaka nie było to trudnym wyzwaniem. W doliczonym czasie gry pierwszej części trafił jeszcze Fabian Piasecki. W drugiej odsłonie goli już nikt nie oglądał. 

Górnik Zabrze - Lech Poznań 2:2

Pogoń za wynikiem była opłacalnym manewrem w szeregach Lecha. Chociaż nic tego nie zapowiadało to gra zabrzan przyniosła negatywne efekty. Po drugim trafieniu Szymona Żurkowskiego, kiedy futbolówka ugrzęzła w samym okienku bramki Lech powinien opaść z sił i stracić jakiekolwiek nadzieję. Gole Pedro Tiby i Wołodymyra Kostewycza dał gościom jeden punkt, chociaż po spotkaniu niezadowolenia z wyniku nie krył trener Lecha - Ivan Đurđević

Pogoń Szczecin - Wisła Płock 4:0

Po kryzysie szczecinian nie ma już ani śladu. Tym razem pod nóż wpadła im Wisła Płock. Gospodarze na czele z Kamilem Drygasem byli bezlitośni. Kapitan w poprzednich spotkaniach dawał przykład swoim kolegom jak grać i zdobywać bramki. W minionym pojedynku też dał obraz wykończenia akcji z dośrodkowania i otworzył wynik zmagań w Szczecinie. Reszta trafień była kontynuowana już po zmianie stron. Thomas Dähne był jeszcze pokonany trzy razy po golach autorstwa Sebastiana Kowalczyka, Adama Buksy i samobóju Igora Łasickiego

Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:1

Jedno trafienie wystarczyło piłkarzom ze stolicy, żeby zgarnąć komplet punktów na wyjeździe. Z rzutu wolnego słupek obił jedynie Sebastian Szymański, ale kiedy do dobitki dopadł Cafu stojący w bramce Jakub Słowik interweniował już za linią. Po słabym starcie Mistrz Polski dogonił czołówkę i obecnie zajmuje pozycję wicelidera. 

Arka Gdynia - Zagłębie Lubin 3:1

Prowadzenie w Gdyni to jeszcze nie zwycięstwo. Charakter i determinacja piłkarzy Arki pozwoliły najpierw doprowadzić do wyrównania, a później wykorzystać grę w przewadze. Zagranie Jakuba Tosika z początku drugiej połowy nie było celowym, ale sędzia Marciniak nie miał wątpliwości i musiał odesłać gracza do szatni za drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. To dodało skrzydeł miejscowym, a dwie bramki Macieja Jankowskiego nie pozostawiły złudzeń o końcowym wyniku. 

Korona Kielce - Jagiellonia Białystok 1:1

Punktów przed meczem nikt Jagielloni nie dał, jednak po golu Arvydasa Novikovasa wkradło się małe rozluźnienie w szeregi gości. Zwycięstwo miało przyjść lekko, łatwo i przyjemnie, ale Matej Pučko po zmianie stron dał jeszcze cień nadziei na triumf w ciężkim meczu. Ostatecznie podział punktów okazał się sprawiedliwym rezultatem.