Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna #Lotto Ekstraklasa

 5.11.2018

Różnica klas na Ludowym

Naszym zawodnikom dość mocno oberwało się od aktualnego wicelidera ligi i jednego z głównych kandydatów do gry w europejskich pucharach. Sosnowiczanie zostali wypunktowali od każdej strony.

Na końcu zeszłego tygodnia doszła do klubu bardzo smutna informacja, w której dowiedzieliśmy się, że odszedł od nas Leszek Rycek, były napastnik Zagłębia. Pamięć piłkarza została uczczona minutą ciszy. 

Przed rozpoczęciem zawodów cały stadion odśpiewał hymn Mazurka Dąbrowskiego z okazji setnej rocznicy odzyskania Niepodległości przez Polskę, a w dalszym rozdziale swój koncert rozpoczął zespół z Białegostoku. 

Apetyty na korzystny wynik w starciu z Jagiellonią były rozochocone po ostatnim pojedynku Zagłębia w Krakowie i gorszym występie podopiecznych Ireneusza Mamrota w krajowym Pucharze w Katowicach.

Początek wbrew pozorom był bardzo obiecujący w wykonaniu naszych piłkarzy. Kilka dokładnych podań w kierunku Alexandre Cristóvão to jednak było zbyt mało, aby Marián Kelemen skapitulował. 

Jagiellonia pod każdym względem prezentowała się lepiej, czego potwierdzeniem była przewaga jednego gola tuż przed przerwą. Karol Świderski potwierdził swoją dobrą postawę w tym spotkaniu i zaliczył w ciągu 90 minut dublet. Zaczął od skromnego strzału, ale bardzo precyzyjnego. Piłka odbiła się od słupka i wylądowała w siatce. 

Po zmianie stron miało być lepiej z przodu i straty miały być szybko zniwelowane. Zaczęło się od ciosu prosto w serce! W serce kibiców i Dawida Kudły, który w pierwszej odsłonie bronił raz za razem, a teraz pozostał bezradny. Jagiellonia weszła sobie z lewej strony, skończyła z prawej, a dzieła dopełnił Arvydas Novikovas, chociaż mógł to być jego najłatwiej strzelony gol w karierze i do pustej bramki wpakował futbolówkę. 

Przewaga gości rosła i każde podanie było na milimetry. Sosnowiczanie próbowali się jedynie przesuwać i grać dobrze ustawieniem, ale i ten element tego wieczoru nie funkcjonował tak jak należy. Kolejnym ciosem było wejście Karola Świderskiego. Napastnik wpadł w pole karne i ponownie wpakował piłkę do pustej bramki. 

W odpowiedzi Zagłębie było stać tylko na jedno, honorowe trafienie. Do tego zadania potrzebny był Vamara Sanogo, powracający po krótkim rozbracie z piłką. Francuz wziął ciężar na swoje barki, uderzył bez zastanowienia z pierwszej po odbiorze Bartłomieja Babiarza, a taka decyzja została nagrodzona dla niego kolejnym golem w sezonie. Po rykoszecie futbolówka wylądowała za plecami golkipera. 

Zryw Zagłębiaków nie starczył do odrobienia kolejnych bramek, a w zamian Jaga przypieczętowała przewagę kolejnym wejściem do twierdzy Kudły. Wykończenie Łukasza Burligi bez krycia było równoznaczne z końcowym gwizdkiem sędziego. Na pochwały zasłużył nasz bramkarz - Dawid Kudła, lecz rezultat mówi sam za siebie... obrona Zagłębia została rozmontowana. 

Zagłębie Sosnowiec - Jagiellonia Białystok 1:4 (0:1)

Bramki: 0:1 Karol Świderski (38.), 0:2 Arvydas Novikovas (46. asysta - Marko Poletanović), 0:3 Karol Świderski (54.), 1:3 Vamara Sanogo (77. asysta - Bartłomiej Babiarz), 1:4 Łukasz Burliga (90.)

Zagłębie: Kudła - Heinloth, Jędrych, Polczak, Mráz - Babiarz (78. Mello), Banasiak (71. Vokić) - Wrzesiński, Pawłowski, Udoviczić (59. Sanogo)- Cristóvão.

Jagiellonia: Kelemen - Burliga, Klemenz, Mitrović, Guilherme - Frankowski, Machaj (61. Pospišil), Romanczuk, Poletanović (75. Kwiecień), Novikovas - Świderski (82. Sheridan). 

Żółte kartki: Piotr Polczak (41.), Bartłomiej Babiarz (74.)

Sędziował: Jarosław Przybył.