Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna #Lotto Ekstraklasa

 12.03.2019

Streszczenie 25. kolejki Lotto Ekstraklasy

Za nami 25. seria gier w Lotto Ekstraklasie. Jak w każdej kolejce, nie zabrakło nam rezultatów zadziwiających i straty punktów przez potencjalnych faworytów przed meczem.

Zagłębie ma za sobą kolejny z wyjazdów, który nie będzie długo wspominać. Nasza drużyna goniła wynik na stadionie Cracovii, jednak przewaga gospodarzy okazała się nie do odrobienia. Kontaktowego gola dla sosnowiczan zdobył Tomasz Nawotka (premierowe trafienie w Ekstraklasie) po błyskawicznej akcji i dokładnym podaniu za plecy obrońców. 

Górnik Zabrze - Piast Gliwice 0:2

Wszystko rozpoczęło nam się od derbów, derbów w których Górnik był bliski zaskoczenia pewniaka do zwycięstwa. Już w pierwszych sekundach meczu Jesus Jimenez zmarnował dogodną akcję środkiem pola i obił jedynie słupek bramki. Gliwiczanie nie prezentowali już takiej dyspozycji jak w minionych starciach rundy wiosennej, lecz miał atut w postaci stałych fragmentów gry. Dwa z nich zamienił na trafienia i zabrzanie musieli przełknąć gorycz porażki w derbowym pojedynku. 

Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 2:0

To właśnie jedno ze spotkań, które zaskoczyło. Jagiellonia w trzech ostatnich meczach zatraciła kondycję, którą podopieczni Ireneusza Mamrota prezentowali w poprzedniej rundzie czy też w pierwszych dwóch starciach po nowym roku. Jeden punkt to stanowczo za mało, aby bić się do końca o czołowe lokaty w Lotto Ekstraklasie. Dla białostoczan za mocna okazała się ekipa Śląska Wrocław, akcentując atut swojego boiska. W doliczonym czasie gry po czerwonej kartce dla Grzegorza Sandomierskiego doszło do niecodziennej sytuacji. Koszulkę z nazwiskiem Sandomierski założył gracz z pola, a powodem takich roszad był komplet wykorzystanych zmian. W rolę bramkarza zamienił się Taras Romanczuk, lecz w przegranym przez jego zespół meczu nie miał już nic do roboty między słupkami. 

Korona Kielce - Wisła Kraków 2:6

Wisła w niespotykanym stylu dała radę Koronie Kielce. Do przerwy mecz był zacięty i to Wisła dwukrotnie musiała gonić rezultat. W drugiej odsłonie mogliśmy oglądać występ jednego aktora, w którego zabawiła się krakowska drużyna z Krzysztofem Drzazgą na czele. Napastnik ściągnięty z wypożyczenia rozwiązał worek z trafieniami i przy sześciu strzelonych golach dał od siebie hat-tricka. W ramach pamiątki dostał przyzwolenie na zabranie piłki do domu. 

Arka Gdynia - Legia Warszawa 1:2

W warunkach jakich przyszło rozgrywać widowisko w Gdyni mogliśmy spodziewać się wielu pomyłek, niedokładnych zagrań, sporo gry górą. Tak też było, jednak z tego chaosu ozdobą było trafienie Carlitosa, który bez żadnych skrupułów przyłożył technicznie w boczną siatkę precyzyjnym strzałem sprzed pola. Arka walczyła przy gwizdach własnych kibiców o odwrócenie fatalnej passy (pięć porażek z rzędu), jednak jedna bramka strzelona przez Macieja Jankowskiego to było za mało na aktualnego Mistrza Polski. 

Pogoń Szczecin - Zagłębie Lubin 0:3

Portowcy zebrali się na trybunach w ogromnej ilości kibiców, którzy przyszli pożegnać stary stadion. W najbliższym czasie rozpocznie się przebudowa obiektu i potrwa prawdopodobnie przez najbliższe trzy lata. Wspomniana trójka zepsuła nieco święto w Szczecinie, gdyż Zagłębie Lubin same sprawiło sobie mały prezent. Sfrustrowana mocno mogła być publiczność, jaka zgromadziła się w ilości ponad 15 tysięcy, niestety pożegnanie starego stadionu nie wyszło tak jak wszyscy planowali. 

Miedź Legnica - Lech Poznań 3:2 

Cała Legnica wpadła w euforię po końcowym wyniku, kiedy Adam Nawałka ze swoją drużyną poległ. Lech gra w kratkę, a to w tabeli zaczyna wyglądać kiepsko przy ewentualnej walce o mistrzostwo Polski. Miedź grała odważniej w ofensywie i nie przestraszyła się Poznaniaków. Wykazał się niezawodny dla Miedzi Petteri Forsell. Fin miał bardzo dużo miejsca na 30 metrze od bramki i mocno strzelił lewą nogą i idealnie piłka wylądowała pod poprzeczką. Lech do samego końca walczył o chociażby remis, ale dla Kolejorza nie starczyło już czasu. 

Lechia Gdańsk - Wisła Płock 1:1

Lider ponownie w łatwy sposób traci punkty i naraża się na oddech Legii Warszawa. Wiele okazji gospodarze nie potrafili zamienić na gola, a to zemściło się na początku drugiej połowy. Dominik Furman dośrodkował nieprzyjemnie dla bramkarza i po delikatnym strąceniu piłki przez Alana Urygę mieliśmy 1:0 dla gości. Lechia została uratowana przez Flávio Paixão, ponieważ to on zamienił jedenastkę na gola.