Aktualności

#aktualności #wywiad #Lotto Ekstraklasa

 26.03.2019

Sebastian Milewski: Marzę o występie w Mistrzostwach Europy U-21

W trakcie ostatniej przerwy ligowej Sebastian Milewski zagrał 45 minut w meczu reprezentacji Polski, która wygrała na wyjeździe z Anglią 3-1 (2-0) w ramach turnieju Elite League. - To był dla mnie i kolegów z drużyny bardzo pożyteczny mecz - przyznaje defensywny pomocnik Zagłębia.





- Po tym spotkaniu kibice mieli trochę wątpliwości, czy to była drużyna U-21 czy U-20?
Sebastian  Milewski: Tak naprawdę była to drużyna U-21, ale grali w niej chłopaki z rocznika 1998 i 99. Raczej już nie spotkamy się po raz kolejny, nie zagramy kolejnego meczu w tym składzie. W turnieju Elite League grała wcześniej reprezentacja U-20 trenera Jacka Magiery, która przygotowuje się teraz do mistrzostw świata. Gra przeciwko Anglikom była dla mnie i kolegów z drużyny bardzo pożytecznym sprawdzianem. Dużo mi to dało.

- Występy w tej drużynie to dla ciebie szansa na zdobycie kolejnych doświadczeń, promocję w Europie. Czy tak widzisz tę sprawę?
Sebastian Milewski: Przede wszystkim chcę godnie reprezentować Polskę. Czuję się zaszczycony, że byłem w tej kadrze, że zostałem wybrany z dużego grona zawodników. Na  meczach tej reprezentacji pojawia się dużo skautów i trzeba się przykładać do gry, rozwijać się. Może komuś wpadnie się w oko...

- Co dalej? W której reprezentacji młodzieżowej masz szansę na kolejne występy?
Sebastian Milewski: Teraz przede mną ciężkie treningi w klubie, ciężka praca, poprzez którą można zrobić postęp. Moim marzeniem jest reprezentacja U-21, którą prowadzi trener Czesław Michniewicz. W czerwcu są mistrzostwa Europy we Włoszech i San Marino i to byłoby niesamowite przeżycie znaleźć się na tej imprezie. Furtka do kadry trenera Michniewicza jest jeszcze otwarta.

- Czy nie czas na to, byś coraz ważniejszą rolę odrywał nie tylko w reprezentacji młodzieżowej, ale także w Zagłębiu? Cały czas walczysz o miejsce w podstawowym składzie, ale by się w nim znaleźć musisz poprawić pewne elementy. Chociażby w kreowaniu gry.
Sebastian Milewski: Na tę chwilę to tak właśnie wygląda, nie mam stałego miejsca w wyjściowej jedenastce i walczę o nie. Chcę mieć stabilną pozycję w zespole i grać w podstawowym składzie. Chciałbym przede wszystkim pomagać drużynie, dawać jakość sportową. Teraz mogę tak naprawdę tylko ciężko pracować i czekać cierpliwie, bo wcześniej szansę dostawałem. Widzę to po sobie, że skupiam się mocno na zadaniach defensywnych, ale już także częściej angażuję się w zadania ofensywne. Wiem także, że mam jeszcze dużo do poprawy, więc czeka mnie sporo pracy.

- Przed wami kluczowe spotkania w walce o utrzymanie się w Lotto Ekstraklasie. Najpierw wyjazdowa bitwa w Legnicy, a później mecz na Stadionie Ludowym z krakowską Wisłą, z którą zremisowaliście w Krakowie 2:2. Z jakim nastawieniem przystąpicie do tych spotkań?
Sebastian Milewski: Do Legnicy pojedziemy bardzo bojowo nastawieni, wiemy zresztą jak bardzo ważny to mecz dla nas, czy też dla Miedzi. W walce o utrzymanie nie jesteśmy jeszcze skreśleni, chociaż kibice innych drużyn tak uważają. Ale my się nie poddajemy. Z Legnicy chcemy przywieźć 3 punkty. Przed każdym meczem wyjazdowym powtarzamy w zasadzie to samo, że wreszcie trzeba wygrać na wyjeździe, ale się nie udaje. Sam się zastanawiam, jak to wytłumaczyć, że jako jedyna drużyna nie wygraliśmy jeszcze na boisku rywala. 

 - Potem gościmy w Sosnowcu Białą Gwiazdę.
Sebastian Milewski: Co do spotkania z Wisłą Kraków, to pamiętam doskonale mecz jesienny w Krakowie, gdzie zremisowaliśmy po dobrej grze 2:2. Teraz to będzie inne spotkanie, oba zespoły dość mocno zmieniły swoje składy. Wisła to fajnie ułożona z przodu drużyna, dobrze radząca sobie także w obronie. W środku pola są kreatywni zawodnicy, dotyczy to także ataku, jak i skrzydeł. A na skrzydłach są Jakub Błaszczykowski i Sławomir Peszko, aktualny i były reprezentant Polski, do których mamy spory szacunek. Nie znaczy to jednak, że mamy jakieś obawy, że boimy się Wisły. Nic z tych rzeczy, zagramy bardzo ambitnie, a boisko wszystko zweryfikuje. Jesteśmy przygotowani na bardzo ciężkie spotkanie.