Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna #Lotto Ekstraklasa

 4.04.2019

Streszczenie 28. kolejki Lotto Ekstraklasy

W takim tempie dawno nie mieliśmy rozgrywanych spotkań w Lotto Ekstraklasie, a tym bardziej z taką prędkością dawno nasz ukochany klub nie zdobywał tylu punktów. Ostatnie dwie kolejki bardzo odmieniły tabelę i podreperowały bilans punktowy naszej drużyny.

O tym, że wszystko jest jeszcze w zasięgu dowiedzieli się wszyscy fani, którzy wybrali się w środowy wieczór na Stadion Ludowy. Sosnowiczanie grali z Wisłą Kraków jak równy z równym i ani na moment nie było widać znaczącej różnicy w ligowej tabeli. Zacięta walka do samego końca opłaciła się, ponieważ Zagłębie rzutem na taśmę wygrało 4:3 po skutecznie wykonanym rzucie karnym Mateusza Możdżenia. 

Śląsk Wrocław - Miedź Legnica 0:0

Derby mocno rozczarowały kibiców na Dolnym Śląsku. Oba zespoły nie potrafiły zaatakować z wyraźnymi sytuacjami pod bramką przeciwników, a to przełożyło się na bezbramkowy remis. Mimo wszystko bliżej zwycięstwa była drużyna Miedzi Legnica. To im bardziej zależało w tym meczu na punktach.

Cracovia Kraków - Korona Kielce 2:1

W tym meczu spotkały nam się dwie równorzędne ekipy, które za wszelką cenę chciały zgarnąć komplet oczek potrzebnych do ulokowania się w górnej części tabeli przed podziałem. Za sprawą trafienia Filipa Piszczka z pierwszych minut to gospodarze byli bliżej triumfu. Wszystko odmieniło się po przerwie, kiedy wyrównał Brown Forbes. Podział punktów nie utrzymał się do ostatniego gwizdka, ponieważ w doliczonym czasie gry Adnan Kovacević popełnił przewinienie we własnym polu karnym zagrywając piłkę ręką. Zbawcą Cracovii został Airam Cabrera, gdyż to Hiszpan zamienił karnego na gola. 

Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 0:0

Ze sporym niesmakiem do tego pojedynku mógł przystąpić sam szkoleniowiec Arki Gdynia Zbigniew Smółka. Tuż przed samym meczem szkoleniowiec dowiedział się, że po ostatnim gwizdku zakończy przygodę w roli trenera zespołu z Gdyni. Do samej sytuacji po spotkaniu odniósł się także Piotr Stokowiec. Szkoleniowiec gości nie ukrywał, że dochodzimy powoli do absurdu, jeżeli takie sytuacje mają miejsce i to powinno się zmienić w najbliższym czasie. Z przebiegu meczu to Arka była bliżej sprawienia niespodzianki, ponieważ nawet ostatnich fragmentach Dušan Kuciak musiał parować piłkę na słupek, aby lider Lotto Ekstraklasy wyjechał z Gdyni chociaż z jednym punktem. 

Zagłębie Lubin - Górnik Zabrze 1:1

Nie zawsze wygrywa drużyna lepsza i tak też było właśnie w Lubinie, gdzie Zagłębie grało w piłkę, a Górnik strzelił bramkę. Co więcej, trafienie dla zabrzan odnotował były gracz Zagłębia Lubin - Mateusz Matras. Lubinianie na szczęście w odpowiedniej chwili odrobili stratę i za sprawą gola Bartłomieja Pawłowskiego obie ekipy musiały podzielić się punktami. 

Lech Poznań - Pogoń Szczecin 3:2

Po zwolnieniu Adama Nawałki w piłkarzy Lecha Poznań wstąpiły nowe siły. Po godzinie gry gospodarze prowadzili aż 3:0 i każdy tylko mógł się bić z myślami kiedy Kolejorz zakończy strzelanie. Mecz przybrał nieco innego charakteru w końcówce, kiedy Lech powierzył swoją broń Pogoni Szczecin. Goście gonili wynik, lecz po dwóch trafieniach na przestrzeni trzech minut nie starczyło sił i czasu na wpakowanie decydującej bramki.

Piast Gliwice - Wisła Płock 1:0

To również był pożegnalny mecz dla Kibu Vicuny z Wisły Płock. Trener po nieudanych poprzednich spotkaniach został zwolniony, a Wisła znalazła się w niemałych opałach. Trafienie na wagę trzech punktów zdobył Piotr Parzyszek, który z umieszczeniem piłki w bramce nie mógł mieć większych kłopotów. Napastnik doskonale wyszedł na pozycje i z 5 metra nie dało się spudłować. 

Legia Warszawa - Jagiellonia Białystok 3:0

Na luzie zagrała także warszawska Legia. Aktualny Mistrz Polski po tej kolejce wziął się za odrabianie strat do lidera z Gdańska. Stołeczny klub mocno przypieczętował zwycięstwo po zwolnieniu ze stanowiska trenera Ricardo Sa Pinto i potwierdza, że jest na dobrej drodze by do końca być w grze o tytuł. Fantastycznym golem popisał się Sebastian Szymański, który dostał minimalnie za mocne podanie, lecz zachował spryt i przerzucił piłkę nad interweniującym golkiperem. W 64. minucie Guilherme pomylił się z jedenastu metrów, a po chwili Jagiellonia straciła bramkę decydującą o losach całego widowiska.