Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna #Lotto Ekstraklasa

 13.04.2019

Szaro, buro i ponuro

Kibice, którzy zakupili sobie bilet na spotkanie Zagłębia z Wisłą Płock mogli wychodzić ze Stadionu Ludowego w minorowych nastrojach. Sosnowiczanie po słabym występie musieli uznać wyższość Wisły Płock.

Od samego rana pogoda za oknem nie była przychylna dla fanów mogących w spokoju wybrać się na mecz Zagłębia. Na dodatek całe spotkanie padał rzęsisty deszcz, a to nie ułatwiało piłkarzom budowania składnych akcji. 

Rozpoczęliśmy od razu wysoko na połowie przeciwnika i szybko objęliśmy prowadzenie. Świetne zagranie Mateusza Możdżenia do Olafa Nowaka otworzyło drogę do bramki młodemu napastnikowi. Wypożyczony zawodnik podniósł głowę i już w 4. minucie dał nam prowadzenie. Po fantastycznym uderzeniu golkiper musiał wyciągać piłkę z samego okienka bramki. 

Wszystko miało zmierzać w dobrym kierunku, lecz nie ustrzegliśmy się błędu zaraz po wznowieniu gry, dokładnie jak w meczu z krakowską Wisłą. Sosnowiczanie swoją przewagę potwierdzają trafieniem, jednak chwila nieuwagi pozwala przeciwnikowi wrócić do gry. Sprawy działy się bardzo błyskawicznie. W polu karnym spod krycia uwolnił się Igor Łasicki i dopadł do zagrywanej piłki z narożnika boiska. Uderzenie głową stopera nie było silne, jednak na tyle precyzyjne, że remis stał się faktem. 

W oka mgnieniu ponownie mogliśmy wyjść na jednobramkowe prowadzenie, jednak z bliska pomylił się Patrik Mráz. Słowak pozostał po stałym fragmencie na 5 metrze i tylko jakimś cudem nie skierował piłki do siatki z najbliższej odległości! 

Jeszcze przed przerwą Wisła doszła do głosu, co zostało zamienione na gola. W banalny sposób zgotowaliśmy sobie piekło na naszej połowie i w konsekwencji wrzutka z bocznego sektora zakończyła się trafieniem Oskara Zawady

W drugiej części mecz stracił nieco na jakości i ciężko było o koronkowe akcje Zagłębia czy Wisły. Sosnowiczanie byli bardzo blisko wyrównania 10 minut po wznowieniu gry, kiedy piłka spadła pod nogi Michaela Heinlotha, a ten "huknął" jak z armaty lewą nogą! Piłka przeleciała obok słupka o kilka centymetrów, a bramkarz Thomas Dähne nawet nie zdążył zareagować! 

Szansę miał także Tomasz Nawotka, kiedy wparował w pole karne z dużym impetem, ograł rywala balansem ciała i chytrym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy chciał trafić do siatki. W ostatnim momencie został zablokowany przez obrońcę przyjezdnych i wyszedł tylko rzut rożny.

Wisła odpowiedziała raz, ale konkretnie i zagarnęła komplet punktów. Ariel Borysiuk zdecydował się na mocny strzał ze stojącej piłki, a ta sprawiła spory problem Lukášowi Hroššo. Bramkarz odbił futbolówkę przed siebie i dał okazję do poprawki zmiennikowi - Grzegorzowi Kuświkowi. Napastnik nie zmarnował doskonałej szansy i dał radość swoim kibicom.

Zagłębie Sosnowiec - Wisła Płock 1:3 (1:2)

Bramki: 1:0 Olaf Nowak (4. asysta - Mateusz Możdżeń) 1:1 Igor Łasicki (8.), 1:2 Oskar Zawada (36.), 1:3 Grzegorz Kuświk (82. asysta - Ariel Borysiuk)

Zagłębie: Hroššo - Mygas, Cichocki, Mráz - Nawotka (71. Ryndak), Heinloth (71. Gabedawa), T. Nowak (59. Greššák), Możdżeń, Udoviczić - O. Nowak, Sanogo.

Wisła: Dähne - McGing, Łasicki, Uryga, Garcia - Borysiuk, Furman - Varela (53. Szwoch), Rasak, Ricardinho (75. Merebaszwili) - Zawada (60. Kuświk). 

Żółte kartki:  Greššák, Możdżeń, Mráz - Furman, Varela, Łasicki, Szwoch. 

Sędziował: Daniel Stefański.