Aktualności

#aktualności #wywiad #pierwsza drużyna

 28.06.2019

Matko Perdijić: Jestem ambitnym bramkarzem

To może być szczególny sezon dla Matko Perdijicia, który w ciągu swoich 3 sezonów w Zagłębiu tylko 8-krotnie stawał między słupkami. Miał jednak pecha, gdyż silną pozycję na bramkarskim posterunku zdobył Dawid Kudła.








- W sytuacji, gdy nie ma już w klubie Dawida Kudły masz duże szanse na stałe występy w bramce. Jak widzisz ten temat?
Matko Perdijić: Jestem ambitnym bramkarzem i ciężko pracuję, tak jak moi koledzy zresztą, by być bramkarzem numer jeden. Wcześniej był z tym kłopot, gdyż bardzo dobrze zaczął bronić Dawid Kudła. To był nasz najlepszy bramkarz, więc nie było sensu go zmieniać. Jak już mówiłem, ciężko pracuję na treningach i czekam na swoją szansę. Chciałbym bronić, tak jak kiedyś w meczu wyjazdowym ze Stomilem Olsztyn, gdzie wygraliśmy 2:0. 

- Nawet po odejściu Dawida Kudły nie będziesz miał łatwo, gdyż z Cracovii przyszedł Krystian Stępniowski.
Matko Perdijić: Rzeczywiście, jest Krystian, jest młody Adrian Czaplak, a może jeszcze ktoś do nas dojść. Pod okiem nowego trenera Sławomira Rydla wykonujemy codziennie swoją robotę i zobaczymy, kto będzie bronił w lidze.

- Czy mógłbyś porównać obecnego trenera bramkarzy z poprzednimi, chociażby Antonem Sawczenkowem, który pracował z wami, gdy pierwszym szkoleniowcem był Valdas Ivanauskas?
Matko Perdijić: Każdy trener ma inne podejście do treningów, inny zestaw ćwiczeń. W tym wszystkim chodzi o jedno, o skuteczność bramkarza. Naprawdę ciężko mi porównywać, gdyż praca na treningach niewiele się różni.

- Jeśli można mówić o twoich mankamentach, to na pewno jest nim gra nogami. Fachowcy twierdzą, że dalej musisz nad tym pracować.
Matko Perdijić: Na pewno jest tutaj sporo do poprawy. Z trenerem Rydlem dużo czasu na treningach poświęcamy na grę nogami i to trochę różni go od Antona Sawczenkowa. Rosjanin też skupiał sporo uwagi nad tym elementem, ale u nowego trenera jest większy nacisk na grę nogami. Nie wiem, czy mam duży problem z grą nogami, różne są na ten temat opinie. Ja mogę powiedzieć tyle, że pochodzę ze starej szkoły bramkarzy, kiedy to zwracano uwagę głównie na obronę strzałów na linii bramkarskiej ewentualnie wyjścia do dośrodkowań. Teraz dobry bramkarz jest jakby jednym z graczy z pola i do niego też zagrywa się piłkę.

- Jesteś już ponad 12 lat w Polsce, więc możesz mówić o dwóch ojczyznach. Gdzie czujesz się najlepiej?
Matko Perdijić: Polska to jest mój drugi dom. Moja żona jest Polką, moje dzieci tutaj się urodziły. Antek od września idzie do szkoły, Elena chodzi do przedszkola. Będąc bramkarzem Ruchu Chorzów zdobyłem z tym klubem wicemistrzostwo Polski i trzecie miejsce. Jestem bardzo mocno zżyty z Polską, a do Chorwacji jeździmy całą rodziną głównie na wakacje. Tak było ostatnio, gdy po sezonie pojechaliśmy w okolice Splitu. Chcę zostać w Polsce z rodziną i pracować tutaj po zakończeniu kariery bramkarskiej. Powoli przygotowuję się do tego, robię kursy trenerskie. Nie mam jeszcze polskiego obywatelstwa, ale to nie problem, gdyż Chorwacja jest w Unii Europejskiej.