Aktualności

#aktualności #pierwsza drużyna

 6.07.2019

Media o Zagłębiu. 2 lata na stabilizację

- Spadek z ekstraklasy zawsze wiąże się z prawdziwym trzęsieniem ziemi w klubach. Zagłębie Sosnowiec właśnie tego doświadcza. Obecna koncepcja budowy drużyny w Sosnowcu to precyzyjny plan rozpisany na 2 lata - możemy przeczytać na 1liga.org - oficjalnym portalu Fortuna 1 ligi.

Lista piłkarzy, którzy pożegnali się z Zagłębiem jest równie długa jak lista, na której znajdują się nowe nabytki klubu. Kontrakty rozwiązali m.in. Mateusz Cichocki, Dawid Kudła, Sebastian Milewski, Tomasz Nowak, Martin Pribula, Żarko Udovicić. Kto przyszedł w zamian? Rafał Grzelak (Termalika Bruk-Bet Nieciecza), Patryk Mularczyk (PGE GKS Bełchatów), Konrad Budek (Ruch Chorzów) oraz cała rzesza młodych zawodników. To każe ostrożnie podchodzić do szans sosnowiczan związanych z atakiem ekstraklasy.

Mroczkowski nie boi się stawiać na młodych!

- Zagłębie przechodzi przebudowę, dotknęły ją duże zmiany. Na początku tej przebudowy nie będziemy więc zakładać hurraoptymistycznego scenariusza. W miarę możliwości, chcemy stworzyć jak najsilniejszy zespół. To jest plan na najbliższe dni, tygodnie. Z każdym kolejnym ruchem będziemy mogli przedefiniować cele. Przechodzimy trudny moment, doskwierający beniaminkowi, który najpierw robi awans, a za chwilę spada. Trzeba podnieść się mentalnie. Była miła przygoda, na tym życie się nie kończy. Zróbmy to jeszcze raz, ale mądrzej - mówi trener Radosław Mroczkowski.

Były szkoleniowiec Sandecji Nowy Sącz, a ostatnio Widzewa Łódź pojawił się w Sosnowcu właśnie po to, aby w miarę szybko zareagować na obecną sytuację w klubie. - Trener Mroczkowski potrafi podnosić indywidualną wartość piłkarza. Zdecydowaliśmy się wziąć szkoleniowca, który nie boi się stawiać na młodych zawodników - podkreśla prezes sosnowieckiego klubu Marcin Jaroszewski.

Bo w Zagłębiu na dziś nadrzędną ideą jest umiejętne prowadzenie i wprowadzanie młodzieży. Proporcje nie mogą zostać zaburzone, stąd wciąż najwięcej do powiedzenia będą mieli, mimo wszystko, zawodnicy starsi, na czele z Patrykiem Małeckim. - Żeby młodzi zawodnicy mogli się rozwijać, czuli się pewnie na boisko, dali od siebie to, czego od nich oczekujemy, muszą grać obok doświadczonych piłkarzy. Mamy w kadrze siedmiu młodzieżowców plus Błażej Radwanek, Wojciech Słomka, Patryk Mularczyk, czyli rocznik 98. Daje to łącznie dziesięciu zawodników w przedziale wiekowym 1998-2001. Do tego kilku dwudziestoparolatków, kilku trzydziestoparolatków - tłumaczy prezes Jaroszewski.

Szczególna rola Małeckiego

Trzydziestoparolatkiem jest Patryk Małecki, dla którego przewidziana jest rola adekwatna do oczekiwań wobec niego na boisku i w szatni. - W pierwszym sparingu, w którym zagrał na świeżości z Dunajską Stredą, rywalem Cracovii, był wyróżniającym się piłkarzem. Robił różnicę. Przegraliśmy 2:3, choć równie dobrze mogliśmy wygrać. Widać, że Patryk potrafi grać piłkę, daje dużą jakość. Wierzę, że jeśli się zgramy, to Małecki w towarzystwie Szymona Pawłowskiego, Rafała Grzelaka, czy też szybkiego Tomasza Nawotki oraz Bartłomieja Babiarza, sprawią, że z czasem powinniśmy nabierać coraz większej jakości piłkarskiej - zaznacza prezes Zagłębia.

Zdaniem prezesa w kwestii byłego zawodnika Wisły Kraków, podziela Radosław Mroczkowski. - Liczę, że Patryk dobrze przepracuje okres przygotowawczy. Miał długą przerwę od piłki, nie grał regularnie. Podstawą jest jego odpowiednie przygotowanie. Umiejętności Patryka wszyscy znamy. On jest w stanie zrobić dużo pod warunkiem, że będzie odpowiednio przygotowany- zaznacza Mroczkowski.

Co trener sądzi na temat przedstawicieli młodszej generacji w Sosnowcu? - To są dopiero kandydaci na piłkarzy. Mają podstawy ku temu, by twierdzić, że zapowiadają się dobrze. Są to chłopacy o zróżnicowanym potencjale. Zapewne niektórzy szybciej nabędą nawyki piłkarskie, inni wolniej. Wierzę, że jeśli będzie to podparte pracą, to będziemy mogli mówić, że Zagłębie ma zdolną młodzież - przyznaje szkoleniowiec spadkowicza z ekstraklasy.

Zespół ma się scalić w 2 lata

To, czy nowy projekt sosnowiczan wypali, zależy od wielu czynników. - Czytam wypowiedzi, komentarze dziennikarzy jakoby Zagłębie miało jeden cel: powrót do ekstraklasy. Zwróćmy uwagę, że w ciągu siedmiu lat aż cztery razy zmienialiśmy klasę rozgrywkową, choć niektórzy twierdzą, że pięciokrotnie tego doświadczaliśmy. Dostaliśmy się bowiem z dwugrupowej 2 ligi do jednogrupowej po reformie, kiedy zostawało sześć zespołów. Siłą rzeczy musiało się to odbić na finansach i funkcjonowaniu całego klubu. Przed nami ciężki rok, z tego powodu chcemy, aby Zagłębie w pierwszej kolejności dobrze grało w piłkę. Jeśli będziemy dobrze grać, to znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach. Prędzej czy później tabela nam to odda - przekonuje Marcin Jaroszewski.

- Nie ukrywam, że założenie jest takie, aby spróbować skończyć sezon na minimum 6. miejscu. To zapewnia nam baraże, które rządzą się swoimi prawami. Ale... ekstraklasa nie jest celem ponad wszystko. Mamy już dość rewolucji, której doświadczamy rok w rok. Zawsze wszystko stawiamy na jedną kartę, takie szaleństwo musi się kiedyś skończyć. Serce jest ważne, co nie zmienia faktu, że musimy działać z głową. Trzeba ustabilizować finanse, stąd kontrakty dwu-trzyletnie - kontynuuje Jaroszewski, który dopowiada, że jeśli przed Zagłębiem pojawi się szansa awansu do ekstraklasy to znajdą się na to środki: - Trzeba zdać sobie sprawę, że mieszanka, którą mamy w składzie, jest gwarancją widowisk, jak i słabszych meczów. Prawem młodzieży są wahania formy. Młodzieżowców mamy jednak na tyle dużo, żeby móc między nimi rotować. Dzięki doświadczonym zawodnikom zamierzamy zapobiec sytuacji, że znajdziemy się nagle w jakimś niebezpieczeństwie.

- Nowy zespół ma dwa lata, żeby się scalić. W końcówce drugiego roku możemy dysponować taką jakością, o której myślimy. Choć równie dobrze dużo wcześniej, piłka nożna w obszarze stricte sportowym nie lubi planowania wyniku - podsumowuje Jaroszewski.

Źródło: https://1liga.org/