Aktualności

#aktualności #wywiad #pierwsza drużyna

 10.08.2019

Nieszczęścia chodzą parami...

Nie udała się wyprawa Zagłębia do Niecieczy. W pierwszym historycznym meczu o ligowe punkty, ekipa Bruk-Betu Termalica wygrała z sosnowiczanami 2:0 (0:0), mając zdecydowaną przewagę w II połowie.

Pierwsza odsłona nie zapowiadała późniejszych kłopotów drużyny Radosława Mroczkowskiego. Zagłębie miało inicjatywę, częściej było w posiadaniu piłki, także w liczbie sytuacji golowych było lepsze. 

- Suma nieszczęść była za duża, by zdobyć 3 punkty. Do momentu czerwonej kartki zespół grał poprawnie. Jedyny mankament to brak skuteczności. Bramka bardzo by nam pomogła -  mówił później na pomeczowej konferencji prasowej trener Mroczkowski, który miał prawo być w kiepskim humorze po takim spotkaniu.

Zagłębiacy w I połowie oddawali strzały z bliska i daleka, jednak piłka omijała posterunek Łukasza Budziłka. Najbardziej aktywny był Szymon Pawłowski, poza nim groźnie z dystansu uderzali Stanislav Bilenkyi, Fabian Piasecki i Patryk Małecki. 

Gospodarze w I części rzadziej uderzali na bramkę, niemniej ich okazje golowe były bardziej konkretne. W 40 minucie w znakomitej sytuacji znalazł się Michal Bezpalec, jednak jego uderzenie z bliskiej odległości fantastycznie obronił Matko Perdijić.

Chorwat zaraz na początku drugiej części popisał się interwencją, która być może będzie kandydowała do miana interwencji sezonu. Efektowną robinsonadą potrafił przefrunąć z jednego końca bramki na drugi, parując uderzenie Piotra Wlazły z 5 metrów. Ufff, co za refleks!

W przerwie spotkania w szatni gospodarzy miała miejsca prawdziwa burza mózgów, ostra dyskusja podziałała mobilizująco na graczy Piotra Mandrysza, którzy od początku drugiej odsłony dominowali na boisku. Martin Miković zaskoczył w końcu Perdijicia, trafiając po słupku do siatki swoją gorszą, prawą nogą. Chorwat nie miał tym razem nic do powiedzenia. 

Drugi gol to efekt rzutu karnego podyktowanego za faul (?) Piotra Polczaka na Vladislavsie Gutkovskisie, którzy starli się w polu karnym. Wlazło pewnie posłał piłkę do siatki z 11 metrów. 

Powiedzenie, że nieszczęścia lubią chodzić parami sprawdziło się w przypadku Zagłębia. Zanim Wlazło wykorzystał rzut karny, czerwoną kartkę obejrzał Wojciech Słomka w efekcie dwóch żółtych kartoników. Dodajmy, że ostatnie 5 minut regulaminowego czasu i doliczone 4 Zagłębie grało w 9-tkę, po kontuzji Płamena Kraczunowa (podejrzenie złamania żeber). W sytuacji, gdy wcześniej sztab trenerski Zagłębia wykorzystał 3 zmiany, sosnowiczanie musieli kończyć spotkanie w dziewiątkę. 

W I połowie mieliśmy problemy z organizacją gry, przeciwnik grał bardzo dobrze. W przerwie meczu mieliśmy poważną rozmowę, gdyż nie chcieliśmy stracić gola. Bramka Mikovicia ułatwił nam grę. Tak trudne mecze jednoczą - cieszył się po spotkaniu Piotr Mandrysz, trener lidera z Niecieczy.

Bruk-Bet Termalica Nieciecza Zagłębie Sosnowiec 2:0 (0:0)

1:0 Miković, 57 minuta
2:0 Wlazło 69 minuta (rzut karny)

BRUK-BET: Budziłek - Grzybek, Putiwcew, de Amo, Miković - Kalisz, Kamiński (46. Jovanović), Wlazło, Bezpalec (73. Purece), Gergel -  Gutkovskis (78. Kiełb). Trener: Piotr MANDRYSZ.

ZAGŁĘBIE: Perdijić - Nawotka, Polczak, Kraczunow, Słomka -  Bilenkyi, Radkowski (63. Góral), Karbowy (74. Kieca), Małecki - Pawłowski - Piasecki (54. Radwanek).

Sędziował: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Żółte kartki: Gergel, Gutkovskis -  Kraczunow, Słomka, Radkowski, Małecki, Piasecki. Czerwona kartka: Wojciech Słomka (65. - druga żółta). Widzów: 2639.