Aktualności

#aktualności #wywiad #pierwsza drużyna

 1.10.2019

Matko Perdijić: Mam swój sposób na obronę jedenastek

Bardzo dobra postawa Matko Perdijicia w bramce Zagłębia spowodowała, że sosnowiczanie wrócili z Opola z jednym punktem. Matko bardzo pewnie obronił jedenastkę wykonywaną przez Szymona Skrzypczaka. - Wiedziałem, jak on może się zachować, wcześniejsza analiza z trenerem Rydlem bardzo mi pomogła - mówi Perdijić.

To Twój drugi obroniony rzut karny w tym sezonie. W Opolu przechytrzyłeś Szymona Skrzypczaka, broniąc jego podcinkę. Jaki masz sposób na rywali strzelających jedenastki?

- Na pewno mam swój sposób, ale nie chciałbym zdradzać go przed rywalami. Przed meczem w Opolu z trenerem Sławkiem Rydlem analizowaliśmy rzuty karne wykonywane przez piłkarzy Odry, każdy z nich był dokładnie obserwowany. Mniej więcej wiedziałem, jak może się zachować Szymon Skrzypczak. No i nasza analiza dała efekty.

Unikasz szczegółowej odpowiedzi na pytanie w jaki sposób prowokujesz rywala, by ten uderzył piłkę w to miejsce, gdzie już będziesz czekał?

- Nie chciałbym, jak już mówiłem, zdradzać szczegółów, by moje zachowanie było znane rywalom. Bardzo ważna jest praca na treningach, jak ćwiczę obronę jedenastek to moje metody próbuję na kolegach z drużyny. W wolnym czasie też to robię. Ale nie jest tak, że bardzo dużo czasu poświęcam na obronę karnych. Trzeba też mieć intuicję.

Pamiętasz, ile rzutów karnych obroniłeś w polskich drużynach?

- Oj, tego dokładnie nie pamiętam. W tym sezonie w Zagłębiu dwa karne obronione mam na koncie, natomiast w przeszłości trochę ich było. Pamiętam, że w meczu pucharowym w barwach Ruchu dwa karne wybroniłem. Jakoś miałem szczęście do jedenastek.

Po meczu w Opolu byłeś bardzo zły na siebie i kolegów? Padło wiele gorzkich słów. Tylko chodziło o wynik?

- To są emocje, gorąca głowa, po meczu człowiek bywa mocno zdenerwowany. Chcieliśmy wygrać, zdobyć trzy punkty, a mało brakowało, byśmy przegrali. Wszyscy byliśmy źli na siebie, to nie tak miało być.

W tym tygodniu drużynę przejmuje nowy-stary trener, czyli Dariusz Dudek. Wiele sobie obiecujesz po współpracy z nim?

- Chciałbym powtórzyć sukces, jaki był półtora roku temu, gdy awansowaliśmy do ekstraklasy. Teraz chcielibyśmy do niej powrócić. Przed nami ciężka praca, bo bez niej nie ma wyników. Poza tym potrzebujemy trochę szczęścia. Dwa mecze z rzędu wygramy i będzie dobrze. Mamy dobry zespół, dobrych zawodników, więc jestem optymistą. Przed nami spotkanie z Sandecją, ale nieważne jest z kim gramy, ważne, byśmy wreszcie zaczęli punktować.