Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. 55 lat temu byliśmy tak blisko mistrzostwa Polski…

Futbol Retro. 55 lat temu byliśmy tak blisko mistrzostwa Polski…

27 września 2022

Zagłębie nigdy nie było tak blisko mistrzostwa Polski jak w sezonie 1966/67. O wszystkim miał rozstrzygnąć mecz ostatniej kolejki z Górnikiem Zabrze. Niestety, w przedostatniej kolejce, graliśmy w Łodzi z ŁKS-em i szansę diabli wzięli… W piątek Zagłębie po raz 79 zagra właśnie z ŁKS-em, naszym najczęstszym obok Ruchu ligowym rywalem.

 

Zagłębie – ŁKS Łódź 1:0 (20 XI 1966) w ramach obchodów 60-lecia istnienia klubu. Piłkarze Zagłębia w ciemniejszych koszulkach i pasiastych getrach. Pierwszy z lewej Zbigniew Myga, w efektownym wyskoku Józef Gałeczka, z nr 10 – Andrzej Jarosik, z nr 8 – Władysław Gzel – fot. Jerzy Bydliński, udostępnił Mirosław Gołąb.

W bogatej kolekcji sukcesów Zagłębia widnieją m.in. 4 tytuły wicemistrza Polski. Brakuje – oczywiście – przedmiotu westchnień sosnowieckich kibiców, czyli mistrzostwa kraju, Najbliżej spełnienia tego marzenia Zagłębiacy byli w sezonie 1966/67, kiedy to na 2 kolejki przed końcem sezonu mogli zdetronizować Górnika Zabrze.

Kibice starszego pokolenia z pewnością pamiętają, że początek sezonu był imponujący, a szczególnie udane były mecze we wrześniu 1966 roku. Na koniec sierpnia Zagłębie pokonało w stolicy Legię 2:0, a później była wrześniowa seria zwycięstw. Najpierw sosnowiczanie ograli u siebie GKS Katowice 3:1, następnie Polonię w Bytomiu w takim samym stosunku, by zakończyć miesiąc zwycięstwem 2:0 nad Śląskiem Wrocław.

Wróćmy jednak do tego, co działo się przed startem rozgrywek 1966/67. Najważniejszym wydarzeniem letniej przerwy między rozgrywkami była w Zagłębiu zmiana trenera. Po 5 sezonach pracy, obfitującej w duże sukcesy (m.in. dwukrotne zdobycie Pucharu Polski, jeden raz wicemistrzostwa oraz trzykrotnie trzeciego miejsca w lidze), swoją misję w Sosnowcu zakończył Teodor Wieczorek. Skorzystał z propozycji objęcia posady Ruchu Chorzów, a do Zagłębia trafił Artur Woźniak, akurat kończący pracę w… Ruchu. Ten były bramkostrzelny napastnik przedwojennej Wisły Kraków, miał na trenerskim rynku ustaloną dobrą markę. Władze i liczni sympatycy klubu wiązali z tym faktem spore nadzieje. Właśnie sposobiono się do uroczystości jubileuszu 60–lecia i powszechnie liczono, że Zagłębie skutecznie włączy się do walki o pierwszy tytuł Mistrza Polski. Początkowo wszystko układało się pomyślnie.

Pod dowództwem nowego trenera, piłkarze Zagłębia od początku znakomicie spisywali się w meczach ligowych. Grali nowocześnie i widowiskowo, skutecznie w ataku i pewnie w obronie. Po 3 bramki w jednym meczu ponownie zanotowało trzech etatowych snajperów – Józef Gałeczka (5:1 z Pogonią Szczecin), Andrzej Jarosik (3:1 z Polonią w Bytomiu) oraz Ginter Piecyk (4:0 z Wisłą w Krakowie). Po 8 kolejkach, siedmiu zwycięstwach i jednym remisie, Zagłębie otwierało ligową tabelę, mając 15 pkt i imponujący stosunek bramkowy 23:6.

Zagłębie – GKS Katowice 1:0. Ogromne zamieszanie pod bramką siedzącego Piotra Czaji. Sosnowiczanie w ciemniejszych kostiumach: Władysław Gzel (nr 8), Józef Gałeczka (nr 10), dalej Eugeniusz Szmidt, Zbigniew Myga i Witold Majewski (nr 6) – fot. Zdzisław Kempa, udostępnił Mirosław Gołąb.

Rekord Jarosika
Przy okazji, klubowy rekord (nie pobity do dziś) ustanowił wspomniany Jarosik. Chodzi o to, że snajper Zagłębia strzelał gole we wszystkich ośmiu kolejnych meczach! I wtedy przytrafiła się na wyjeździe sensacyjna porażka 0:3 z zajmującym daleką XII pozycję Zawiszą Bydgoszcz (jedną z bramek zdobył odbywający służbę wojskową Władysław Szaryński, który po siedmiu latach zawita do Zagłębia).

Druga porażka przydarzyła się w następnym meczu (1:2 z Ruchem), ale pozostało to bez większych konsekwencji w tabeli, gdyż wicelider – Górnik Zabrze, też tracił punkty. Mistrzostwo jesieni z dorobkiem 19 pkt, sosnowiczanie zapewnili sobie po zwycięstwie 1:0 z Łódzkim KS, gdy przewaga wzrosła do 3 pkt. W ostatnim meczu rundy, Górnik wygrywając z Zagłębiem 2:0, zniwelował tę stratę do 1 pkt, dwa „oczka” mniej miał Ruch Chorzów.

Wiosną, niestety drużyna nie prezentowała wysokiej dyspozycji i nie powtórzono udanego startu z poprzedniej rundy. W sześciu pierwszych meczach odniesiono tylko jedno(!) zwycięstwo (2:1 w Szczecinie), za to remisów było aż cztery. Oczywiście nie pozostało to bez wpływu na układ w tabeli. Na szczycie zameldowali się broniący tytułu górnicy z Zabrza, ale straty nie były duże. Jedyny jasny promyk tego okresu to wygrana 3:0 z Polonią Bytom, osiągnięta bez kontuzjowanych Gałeczki i Jarosika. Po wyjazdowej porażce 0:3 we Wrocławiu ze Śląskiem z posadą pożegnał się trener Woźniak.

Kosztowna wpadka w Łodzi…
Sezon na trenerskiej ławce kończyli: Witold Majewski, piłkarz – legenda sosnowieckiego klubu oraz Józef Machnik – były bramkarz m.in. Górnika i Zagłębia. Te zmiany miały korzystny wpływ na postawę zespołu, gdyż w ładnym stylu wygrano trzy kolejne mecze. Z Zawiszą (4:0) zagłębiowski atak zagrał już w pełnym składzie i widać było wymierne efekty. Po 2:1 z Ruchem w Chorzowie najwyższe noty uzyskał Władysław Gzel.

– Na chorzowskim stadionie Gzel rozegrał znakomitą partię. Był efektowny i pomysłowy, budował akcje zaczepne, wracał po piłkę daleko na swoją połowę, wygrywał większość pojedynków biegowych i przede wszystkim celnie strzelał – pisał katowicki Sport.

Na 2 kolejki przed końcem była jeszcze szansa na wielki sukces, czyli mistrzostwo Polski. Strata do liderującego Górnika wynosiła tylko 1 punkt i w perspektywie mecz z nim na Stadionie Ludowym w ostatniej serii spotkań. Pół piłkarskiej Polski ostrzyło sobie apetyt na to wydarzenie. Jednak nieoczekiwana porażka 0:2 w Łodzi z ŁKS – em zniweczyła te zamierzenia i trzeba było po raz trzeci zadowolić się wicemistrzostwem.

W ostatnim meczu sezonu grano już tylko o prestiż, ale widzowie obejrzeli dobre i emocjonujące widowisko, godne dwóch najlepszych drużyn w kraju. Ostatecznie Zagłębie zremisowało z Górnikiem Zabrze 2:2, ale ten wynik nie miał już znaczenia, jeśli chodzi o sprawę mistrzowskiego tytułu. Gdyby Zagłębie wygrało w Łodzi, ewentualna wygrana w ostatniej kolejce z Górnikiem dałaby sosnowieckiej drużynie upragnione mistrzostwo Polski. Ale tak się nie stało!

W klasyfikacji najlepszych strzelców sezonu 1966/67 drugie miejsce z 15 golami zajął Andrzej Jarosik, wspólnie z Jerzym Wilimem (Szombierki Bytom). Wygrał Włodzimierz Lubański (Górnik Zabrze) – 18 bramek. Ligowego „chleba” zasmakowali: Kazimierz Biedak (wychowanek klubu, który strzelił gola w debiucie i Jerzy Kaczmarczyk (z HKS Szopienice). Jesienią swoją przebogatą karierę zawodniczą zakończył Witold Majewski.

ŁKS Łódź – Zagłębie Sosnowiec 2:0 (1:0)
11 czerwca 1967 r., godz. 17:30. Stadion ŁKS Łódź. Widzów: 5000.

1:0 Edward Studniorz, 35 minuta
2:0 Stanisław Stachura, 87 minuta

ŁKS:

Marian Wilczyński
Paweł Kowalski
Bolesław Szadkowski
Zygmunt Gutowski
Stefan Szefer
Sławomir Sarna
Piotr Suski
Józef Nowak
Edward Studniorz
Jerzy Sadek
Stanisław Stachura


ZAGŁĘBIE:

Witold Szyguła
Jan Leszczyński
Roman Strzałkowski
Eugeniusz Szmidt
Włodzimierz Śpiewak
Jerzy Pielok
Zbigniew Myga
Józef Gałeczka
Władysław Gzel
Andrzej Jarosik
Ginter Piecyk

Sezon 1966/67
Rozegrane mecze (19 zawodników): Myga 26, Piecyk 26, Szyguła 26, Bazan 25, Śpiewak 25, Jarosik 24, Leszczyński 24, Strzałkowski 23, Pielok 22, Gzel 20, Gałeczka 17, Wąs 17, E. Szmidt 13, Woźniczko 5, Majewski 4, Biedak 2, Kaczmarczyk 1, Patoła 1, K. Szmidt 1. Strzelcy bramek (45): Jarosik 15, Piecyk 12, Gałeczka 6, Gzel 6, Woźniczko 2, Bazan 1, Biedak 1, Myga 1, Wąs 1. Trenerem przez 21 kolejek (do meczu ze Śląskiem we Wrocławiu 0:3) był Artur Woźniak. Sezon na ławce trenerskiej kończyli: Witold Majewski (2 mecze) oraz Józef Machnik (ostatnie 3 mecze).

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”.

Obróbka graficzna zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin