DO MECZU POZOSTAŁO:

DNI

GODZ

MIN

2024-07-12 18:00

<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>268</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>270</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>272</b><br />
h

Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. Pamiętny mecz z Motorem Lublin i 10 tysięcy na Ludowym!

Futbol Retro. Pamiętny mecz z Motorem Lublin i 10 tysięcy na Ludowym!

11 lipca 2023

Na inaugurację nowego sezonu Fortuna 1. Ligi zagramy z Motorem Lublin. Z tej okazji przypominamy pamiętny mecz z lublinianami sprzed 34 lat, który bardzo mocno przybliżył Zagłębie do awansu do Ekstraklasy. W strugach deszczu to spotkanie obejrzało na Ludowym ponad 10 tysięcy kibiców.

 

GKS Zagłębie w rundzie wiosennej sezonu 1988/89. Stoją od lewej: trener Józef Gałeczka, Mirosław Wnuk, Marek Hamerlik, Zbigniew Bałaga, Grzegorz Waliczek, Ireneusz Krupa, Janusz Gałuszka, Rafał Wencek, Marek Bęben, kierownik drużyny Zenon Wieczorek. W dolnym rzędzie: asystent Leszek Baczyński, Jacek Bobrowicz, Maciej Mizia, Zbigniew Gręda, Mariusz Wojciechowski, Karol Kordysz, Dariusz Wykurz – fot. Józef Chojkowski, udostępnił Michał Chojkowski.

W trakcie sezonu 1988/89 Stadion Ludowy okazał się niezdobytą twierdzą i 1 pkt wywiózł jesienią tylko krakowski Hutnik (0:0). W pozostałych spotkaniach rozgrywanych w Sosnowcu, rywale nie zdobyli ani jednego gola, a GKS Bełchatów i Igloopol Dębica nawet poległy po 0:4. Za te mecze sosnowiczanie zebrali zasłużone pochwały. Okresami Zagłębie przewodziło drugoligowej stawce, ale ścisk w czołówce był taki duży, że prawie po każdej kolejce zmieniał się lider.

Ostatecznie, po I rundzie było niezłe III miejsce, 22 pkt i stosunek bramkowy 20:5. O jeden punkt więcej zgromadziły Motor Lublin i Hutnik Kraków, czyli pozycja do walki o ekstraklasowe szlify była obiecująca. W pierwszych pięciu wiosennych meczach przyszło sosnowiczanom zagrać z zespołami z samego końca ligowej tabeli, w tym z czterema beniaminkami. Dwa z tych spotkań zakończyły się wygranymi – 1:0 z Bronią u siebie oraz 2:0 z Borutą w Zgierzu.

Kolejne dwa, to niespodziewane bezbramkowe remisy z outsiderem z Łęcznej oraz Karpatami w Krośnie. Dopiero wygrana 6:1 ze Stomilem Olsztyn zadowoliła wszystkich. Trzy zdobyte punkty pozwoliły awansować Zagłębiu na II pozycję i zmniejszyć stratę do liderującego Motoru do 1 pkt. Sytuacja w czołówce powoli tak się kształtowała, że zanosiło się iż walka o główną premię sezonu rozstrzygnie się właśnie między tymi dwoma drużynami.

Kluczowy mecz z Motorem

Pozostali rywale coraz bardziej odstawali od prowadzącego i regularnie grającego duetu. Zmiana nastąpiła w XXIII kolejce, gdy Motor przegrał w Stalowej Woli i Zagłębie wygrywając 2:1 w Krakowie z Hutnikiem awansowało na I miejsce, którego już nie opuściło do końca rozgrywek! Sosnowiczanie nadal grali skutecznie, szczególnie w obronie – po 26 grach mieli na koncie tylko 7 straconych goli. I w tej to właśnie kolejce rozegrano mecz prawie decydujący o awansie do I ligi. Do Sosnowca przyjechał najgroźniejszy konkurent, czyli lubelski Motor.

Dawno niewidziane tłumy na Stadionie Ludowym oglądały rozgrywany w ulewnym deszczu emocjonujący pojedynek, który zakończył się zasłużoną wygraną Zagłębia 1:0 (,,złoty gol” był autorstwa Grzegorza Waliczka). Po tym meczu przewaga nad Motorem wzrosła do 3 pkt, a do końca 4 kolejki. Szansa była więc duża, nastąpiła pełna mobilizacja i sosnowiczanie nie zaprzepaścili tej okazji.

Feta po awansie…

Po wygranej za 3 pkt, czyli 4:0 z Avią Świdnik (3 gole Mirosława Wnuka), powrót do I ligi był dosłownie na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło tylko wygrać u siebie następny mecz ze Stalą Rzeszów w przedostatniej kolejce. I to się stało. Choć obiektywnie trzeba przyznać, że wygrana 2:1 przyszła z najwyższym trudem, a decydujący gol Zbigniewa Grędy (z rzutu rożnego) padł tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego. Chwilę potem wszystkich ogarnęła wielka radość i rozpoczęło się wielkie świętowanie. Po 3 latach ekstraklasa wróciła do Sosnowca!

W ostatnim meczu sezonu z Igloopolem w Dębicy nie zagrano już z taką determinacją jak dotychczas i skończyło się pierwszą w tej rundzie porażką (2:3). Co ciekawe, awans ten bardzo wysoko cenił sobie trener Gałeczka. Jak sam po latach mówił, że na równi z czterema Pucharami Polski, które miał okazje zdobyć.

Objąłem dość niespodziewanie drużynę rozbitą po spadku, odszedł trener Kopa, a ja schorowany na stawy biodrowe. Ale systematyczną pracą z Leszkiem Baczyńskim, po trzech latach pracy udało się skonsolidować zespół i wygraliśmy II ligę jak najbardziej zasłużenie i co istotne – na trybuny Stadionu Ludowego wrócili kibice – powiedział nieżyjący już Gałeczka.

Od lewej (w białych koszulkach): Marek Hamerlik, Maciej Mizia (w wyskoku) i Janusz Gałuszka (w środku) w meczu ze Stalą Rzeszów dającym po 3 latach powrót do I ligi – fot. Józef Chojkowski, udostępnił Michał Chojkowski.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin