Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Nadolny: CLJ-ka nie wybacza błędów

Nadolny: CLJ-ka nie wybacza błędów

7 czerwca 2022

Zakończył się debiutancki sezon Zagłębia Sosnowiec w Centralnej Ligi Juniorów U17. Sosnowiczanie jako beniaminek zajęli piąte miejsce i zapewnili sobie utrzymanie w rozgrywkach. Jak wyglądały ostatnie miesiące? Z czym musiał się zmagać zespół? Co zaskoczyło sztab szkoleniowy? Kto był najlepszym zawodnikiem? Na te i inne pytania odpowiada Łukasz Nadolny, trener zespołu.

W sobotę wygrywamy z Rakowem Częstochowa 4:3 i tym miłym akcentem kończymy pierwszy sezon w CLJ. Jak widać, może być pięknie.

– Wspaniałe uczucie! Cieszymy się, że to wszystko tak dobrze się skończyło. Chcieliśmy się utrzymać przed reorganizacją ligi. To było dla nas, dla klubu bardzo ważne. Mogliśmy poznać nowe zespoły, ludzi, konfrontować się z najlepszymi. Przed nami nagroda w postaci jeszcze większej ilości meczów z krajowym topem.

Drużyna jako beniaminek zajęła 5 miejsce z dorobkiem 19 punktów. Jedno zwycięstwo więcej i Zagłębie byłoby na podium. Brzmi to trochę jak coś niewyobrażalnego. Czy miał trener w głowie taką myśl przed inauguracją, że jesteśmy w stanie aż tak namieszać w lidze?

Liczy się to, że osiągnęliśmy zakładany cel. Teraz po sezonie możemy się zastanawiać np. dlaczego tak mało punktów zdobyliśmy z zespołami za nami. Ciężka praca i pokora pozwoliły nam zająć tą lokatę jaką mamy. Na takie miejsce zapracowaliśmy. Pokazaliśmy się z dobrej strony, a zwycięstwem z Rakowem udowodniliśmy, że można pokonać każdego.

Wróćmy jednak do początku, czyli do startu ligi. Obawy z pewnością były. Najlepsze ekipy, zdecydowanie wyższy poziom niż w lidze wojewódzkiej itp. Pierwszy mecz z Odrą Opole i zwycięstwo 1:0 pokazało, że nie taki diabeł straszny jak go malują.

Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Bardzo nam zależało, żeby wejść dobrze w ligę. Ten pierwszy mecz był kluczowy, bo widzieliśmy terminarz. Lubin, Zabrze, Wrocław – na papierze nas to lekko przerażało, ale byłem pewien, że ciężka praca się obroni. Zaangażowanie zawodników, sztabu, pracowników było ogromne. Każdy dołożył cegiełkę, żebyśmy te 14 meczów przeszli z pozytywnym zakończeniem. Spotkanie z Odrą wlało w nas dodatkową energię i pokazało, że można wygrywać. Trzy następne mecze traktowaliśmy jako naukę i dzięki temu doświadczeniu zebraliśmy punkty w następnych spotkaniach.

Zdarzały się okresy trudne. Przegraliśmy trzy mecze z rzędu z następującymi rywalami: Miedź Legnica, Wrocław Academy, Raków Częstochowa. Prawda jest taka, że ta drużyna nie znała smaku kryzysu, ponieważ w lidze wojewódzkiej wszystko wygrywała. Jak szatnia przechodziła ten trudny okres?

Nie ma co ukrywać – to był moment kryzysowy. Musieliśmy sobie z tym poradzić wszyscy – zawodnicy i sztab. Wzajemnie się motywowaliśmy, prosiliśmy zespół, aby skoncentrował się tylko na pracy jaka jest przed nami i kolejnym meczem. W pierwszej lidze wojewódzkiej mieliśmy sytuację, w której zespół miał 4 punkty straty do lidera. Musieliśmy tak stymulować drużynę, aby ta myślała tylko o najbliższym rywalu. Podobnie było tutaj. Konsekwentnie robiliśmy swoje i ta praca się obroniła. W CLJ wszystkie mecze były analizowane. Zespół miał przekazane co robi źle i co musi poprawić, żeby wygrać. Wiedzieliśmy w jakiej lidze jesteśmy, znaliśmy potencjał rywali i ich możliwości, dlatego spokojnie pracowaliśmy nad wyjściem z dołka i to zrobiliśmy. Po prostu byliśmy na to przygotowani.

Który mecz był najlepszy, a który najgorszy? Gdzie mogliśmy wycisnąć więcej?

Raków na zakończenie sezonu był najlepszym spotkaniem. Goście walczyli o 1 miejsce, dodatkowo mieli informację, że w Lubinie jest remis. My nie mieliśmy ciśnienia, zagraliśmy na luzie. To był kapitalne widowisko – kartki, gole, emocje do ostatniej sekundy. Dla mnie kluczowym meczem było spotkanie w Opolu z Odrą. Wygraliśmy 3:2 po tym kryzysie trzech przegranych spotkań. Ta nasza pewność była lekko zachwiana, ale podnieśliśmy się. Zespół zareagował pozytywnie. W pierwszej rundzie zdobyliśmy zaledwie 6 punktów. Wyciągnęliśmy wnioski, zrobiliśmy pełną analizę i podsumowaliśmy te wszystkie lekcje. W drugiej części sezonu zrobiliśmy już 13 punktów. Dlaczego? Bo nauczyliśmy się tej ligi i grania w tym systemie. Wiedzieliśmy czego mamy się spodziewać.

Ten sezon pokazał, że mamy zawodników, którzy potrafią „odpalić”. Początkowa faza to wystrzał formy Bartosza Paszczeli.

Ostatni mecz pokazał, że wszyscy zawodnicy wiedzieli, że są potrzebni. Każdy chłopak miał świadomość, że na danym etapie sezonu wejdzie i musi dać z siebie maksa. Oni byli na to przygotowani. Oliwier Moroń zagrał z Odrą Opole na środku obrony w ważnym meczu. Prawda jest taka, że nigdy tam nie występował. Zagrał, bo był na to przygotowany w treningu. Bartosz Paszczela miał mało minut w lidze wojewódzkiej, a w CLJ można powiedzieć, że był objawieniem. Strzelił 5 goli i dorzucił 4 asysty, mocno przyczyniając się do utrzymania w lidze. W meczu z Rakowem Piotrek Wojdas zapisał gola i dwie asysty, trafił do siatki również młodziutki Igor Gaszewski. Każdy zmiennik w tym sezonie wykonał swoją robotę. To był sukces naszego sztabu. Potrafiliśmy przygotować zawodników do gry nawet na pozycjach, na których nominalnie nie występują.

W zespole znajdowali się zawodnicy, którzy w przerwie zimowej zostali włączeni do kadry pierwszego zespołu – Kacper Siuta oraz Igor Dziedzic. Wielokrotnie trener powtarzał, że od nich wymaga się więcej i trzeba przyznać, że spełnili pokładane w nich nadzieje.

Oczywiście, że tak. To są zawodnicy, którzy nam bardzo pomogli w lidze wojewódzkiej. Nam jako akademii bardzo zależy, żeby młodzi zawodnicy trafiali do pierwszego zespołu. Dzięki temu podnoszą swoje umiejętności, uczą się grania na wyższym poziomie przy okazji pomagając w swoim roczniku. Obaj pokazali odpowiednią jakość podczas meczów w CLJ. Zespół przy nich też inaczej funkcjonuje. Igor strzelił 7 goli i miał 4 asysty, a Kacper miał świetne interwencje, które wielokrotnie pozwalały nam pozostać w meczu. Bardzo się cieszę, że proces, który się rozpoczął kilka miesięcy temu przyniósł dobre efekty.

Każda formacja miała swoich liderów. Wydaje się jednak, że najrówniejszą formę prezentował Łukasz Uchnast. Z meczu na mecz grał coraz lepiej, a zwieńczeniem dobrej rundy był przepiękny gol w spotkaniu z Rakowem.

Wskazałbym tutaj dwóch zawodników – Aleksandra Piątka i właśnie Łukasza. Obaj grali najrówniej przez cały sezon. Ich forma sportowa była stabilna. Wywiązywali się ze swoich obowiązków. Łukasz jednak miał tą falę wznoszącą. Czym sezon trwał dłużej tym on wyglądał lepiej. Pewny siebie, z umiejętnością wywalczenia rzutów karnych czy wolnych, strzelający gole, podejmujący dobre decyzje boiskowe. Ta liga dla niego okazała się miejscem do pokazania się, ale i podniesienia swoich umiejętności. Wchodząc w statystyki mogę powiedzieć, że wybiegał w każdym meczu ponad 12 km. Ma predyspozycje do tego, żeby stać się dobrym zawodnikiem.

Często przed i w trakcie sezonu używał trener słów „chcieliśmy tutaj być”, „musimy się uczyć od najlepszych”. To czego nauczyło się Zagłębie jako beniaminek?

Nauczyliśmy się wielu kwestii organizacyjnych, dnia meczowego, przygotowania do spotkania. Jeżeli chodzi o sprawy czysto boiskowe, to przede wszystkim nauczyliśmy się szybszej gry. W tej lidze masz mało czasu na podjęcie decyzji, mniej sytuacji bramkowych. Nauczyliśmy się koncentracji na najwyższym poziomie, bo każdy błąd mógł spowodować utratę bramki. Podam przykład meczu z Zagłębiem Lubin. W 20 minut straciliśmy 6 goli. Ta liga nie wybacza błędów. Na poziomie rozgrywek wojewódzkich zrobisz trzy pomyłki i stracisz jednego gola. W CLJ robisz trzy błędy i przegrywasz 0:3.

W takim razie czy było coś w tej lidze, co was przerosło?

Wiedzieliśmy, że to będą ciężkie rozgrywki. Miałem świadomość z kim gramy. Mimo tego zaskoczyło nas np. Zagłębie Lubin. Poziom sportowy, umiejętności, organizacja gry – niby wiedziałem, że będzie różnica, ale nie aż taka. Sześć zdobytych goli po sześciu uderzeniach – niesamowita skuteczność. W wielu zespołach widać dużą jakość. Kluby mają w swoich kadrach reprezentantów kraju. Doświadczając tego od środka przekonujesz się, że poziom jest jeszcze wyższy niż myślałeś.

Zawodnicy mieli świadomość z kim grają. Czy przed meczami szatnia była przestraszona czy bardziej zmobilizowana, żeby sprawdzić się na tle tych najlepszych?

To jest tak mocny i charakterny zespół, lubiący wyzwania, że nie przestraszy się żadnego rywala. Oni chcą takich spotkań. Cały tydzień pracują, żeby w weekend wyjść na boisko i sprawdzić, jak wyglądają na tle rywala. Na nasze mecze przyjeżdżają skauci, trenerzy kadr Polski – to idealne miejsce i okazja do dania sygnału, że jestem dobrym zawodnikiem.

Pytałem o to, czego nauczyło się Zagłębie jako zespół. Czego nauczył się natomiast trener Nadolny w tych 14 meczach?

Te rozgrywki otworzyły mi szeroko oczy na temat selekcji zawodników. Na poziomie wojewódzkim piłkarze wydają się świetni, ale kiedy wchodzisz do CLJ okazuje się, że oni są nadal dobrzy – tylko są od nich jeszcze lepsi. Szybsze operowanie piłką, podejmowanie decyzji, odnalezienie się w sytuacjach boiskowych. Tutaj można wymieniać bez końca. Dodatkowo dochodzą elementy organizacyjne, taktyczne. Wiele rzeczy jako sztab zanotowaliśmy i mam nadzieje, wykorzystamy w następnym sezonie, w którym będzie jeszcze więcej grania.

To teraz płynnie przechodzimy do następnego sezonu. Czas na reformę ligi. 30 meczów do rozegrania. Wyjazdy do Szczecina, Poznania czy Gdańska. Przed zespołem więcej kilometrów do pokonania niż ma pierwszy zespół w Fortuna 1 lidze. Dochodzi do tego aspekt sportowy w postaci klubów z jakimi się zmierzymy.

Kiedy to wszystko się zliczy, to rzeczywiście tak jest. Cały czas powtarzałem i robię to nadal. My tego chcieliśmy i nadal chcemy – grać i uczyć się od najlepszych. Zagłębie ma potencjał, żeby w tym gronie być nie tylko jeden sezon. Ta pierwsza runda będzie dla nas idealna na wdrożenie się w rozgrywki. Tutaj nikt nie spada po rundzie jesiennej. Sprawdzimy się na tle Pogoni Szczecin czy Lecha Poznań. Mówiliśmy do tej pory o dwóch topowych markach w naszej grupie. Teraz każda marka będzie na najwyższym krajowym poziomie. To dla nas wejście do piłkarskiego raju. Tylko przez takie spotkania możemy się rozwijać i przygotowywać chłopaków do seniorskiej piłki. Zawodnicy mają grać, podnosić umiejętności, uczyć się i być gotowym do tego, żeby w niedalekiej przyszłości zagrać na Ludowym.

Reforma ligi jest pewna tak samo jak zmiany w zespole. Większość z tych chłopaków w nowych rozgrywkach już nie wystąpi. Jak wygląda budowanie drużyny?

W U17 teraz zagra rocznik 2006 i młodsi. Nie ma co ukrywać – musimy ten zespół konkretnie wzmocnić. Dział skautingu pracuje nad pozyskaniem zawodników. Liczę na to, że przyjdzie kilku ciekawych chłopaków, którzy dadzą odpowiednią jakość jak np. Karol Adamiec przed startem minionego sezonu. Pozyskani zawodnicy dołączą m.in. do ekipy z rocznika 2007, która wygrała ligę wojewódzką. Mam nadzieję, że ta mieszanka pozwoli zbudować dobrą drużynę, aby mogła rywalizować na poziomie centralnym. Rozpoczynamy obóz przygotowawczy 18 lipca i wierzę mocno w to, że ta kadra będzie już pełna.

Najważniejsze statystyki minionego sezonu:

Rozegrane minuty:

Aleksander Piątek – 1260

Łukasz Uchnast – 1242

Karol Adamiec – 1242

Adam Klimczyk – 1170

Jan Tomala – 1057

Zdobyte gole:

Igor Dziedzic – 7

Bartosz Paszczela – 5

Łukasz Uchnast – 4

Antoni Kulawiak – 4

Allan Sałapatek – 2

Piotr Wojdas – 1

Karol Adamiec – 1

Igor Gaszewski – 1

Szymon Celej – 1

Asysty:

Łukasz Uchnast – 9

Igor Dziedzic – 4

Bartosz Paszczela – 4

Piotr Wojdas – 2

Jakub Sraga – 2

Adam Klimczyk – 1

Kamil Krypciak – 1

Szymon Celej – 1

Jan Tomala – 1

Igor Gaszewski – 1

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin