Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Dokładnie 57 lat temu Zagłębie wygrało wysoko z Eintrachtem Frankfurt!

Dokładnie 57 lat temu Zagłębie wygrało wysoko z Eintrachtem Frankfurt!

22 marca 2024

22 marca 1967 roku piłkarze Zagłębia wygrali 4:1 ze słynnym Eintrachtem Frankfurt. A działo się to w półfinale Pucharu Intertoto, który ostatecznie wygrali Niemcy. Na Stadionie Ludowym gracze Eintrachtu musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę… W 57. rocznicę tego niezwykłego meczu wracamy do tych historycznych wydarzeń.

Półfinał Pucharu Intertoto: 22 III 1967 Zagłębie Sosnowiec – Eintracht Frankfurt 4:1 (2:0)
Stadion Ludowy, widzów 15.000, sędzia Kunze (NRD)
1:0 – Woźniczko 14’, 2:0 – Gzel 20’, 3:0 – Gzel 60’, 4:0 – Piecyk 70’, 4:1 – Abbe 73’
Zagłębie: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – Gałeczka (2’ Woźniczko), Gzel, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak

Mecz z ówczesnym wiceliderem Bundesligi, poprzez nie najlepszą postawę Zagłębia w dwóch pierwszych kolejkach rundy wiosennej, potraktowano w Sosnowcu z dużymi obawami. Pogłębiły się one jeszcze bardziej na początku meczu, gdy kontuzji doznał Józef Gałeczka.
Ale o dziwo, zastępujący go Woźniczko okazał się jednym z bohaterów, gdy zdobył pierwszego gola. Krótko potem, po pięknej zespołowej akcji wynik podwyższył świetny w tym dniu Gzel. Zresztą, cała drużyna zagłębiowska rozegrała doskonałe zawody, co dla obserwatorów było sporym zaskoczeniem. Odpoczynek w szatni niewiele pomógł Niemcom, gdyż w II połowie stroną dyktującą warunki na placu gry byli nadal gospodarze. Efektem tego były kolejne dwie strzelone bramki oraz kilka dobrych okazji na następne.

Dopiero przy stanie 0:4 słynny Eintracht, zdobywca Ligi Europy UEFA z 2022 roku, przebudził się z letargu, kilka razy groźnie kontratakując. Ale tylko raz udało mu się pokonać Szygułę. Cała drużyna Zagłębia zebrała po meczu zasłużone gratulacje. Nie zawiodła linia obrony, która nie dopuszczała niemieckich napastników przed własną bramkę. Prawdziwym dyrygentem i mózgiem był Zbigniew Myga, który popisywał się znakomitymi podaniami do partnerów. W ataku świetny był strzelec dwóch goli Gzel, którego dzielnie wspomagał Piecyk. Ogólnie, wynik 4:1 uznano jako bardzo dobrą zaliczkę przed rewanżem.

Rewanż: 28 III 1967 Eintracht Frankfurt – Zagłębie Sosnowiec 6:1 (4:0)
Frankfurt – Waldstadion, widzów 20.000, sędzia Dobermann (Holandia)
1:0 – Grabowski 4’, 2:0 – Bechtold 6’, 3:0 – Abbe 9’, 4:0 – Huberts 19’, 4:1 – Gzel 77’, 5:1 – Huberts 85’, 6:1 – Grabowski 89’
Zagłębie: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – Gzel, Woźniczko, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak

Sześć dni po wspaniałej sosnowieckiej wiktorii, przydarzyło się piłkarzom Zagłębia coś nieprawdopodobnego. W niespełna 20 minut zdeterminowani piłkarze Eintrachtu odrobili straty z pierwszego meczu, obejmując prowadzenie 4:0!
Nawałnica niemiecka była tak mocna, że praktycznie każdy celny strzał lądował w polskiej bramce. Dopiero wtedy obudzili się nasi zawodnicy, stwarzając dwie okazje nie wykorzystane przez Gzela i Piecyka. Po przerwie sosnowiczanie toczyli już wyrównany bój, ale świetnie w tym czasie spisywał się we frankfurckiej bramce Kunter. Wspaniale obronił strzały Jarosika, Mygi i Piecyka, ale nie dał rady po kapitalnym uderzeniu Gzela w 77’. Chwilę potem w polu karnym został sfaulowany Piecyk, ale gwizdek arbitra milczał. Gdy zanosiło się na dogrywkę (stan dwumeczu brzmiał 5:5), w końcowych minutach gospodarzom dwa razy udało się pokonać polskiego bramkarza.

Mecz rozegrano wieczorem o godz. 20 w blasku jupiterów, co w Polsce piłkarzom Zagłębia przytrafiało się dosyć rzadko. Dwa gole w tym dniu zdobył Jürgen Grabowski – późniejsza gwiazda zachodnioniemieckiego futbolu, wielokrotny reprezentant RFN. W finale Pucharu Intertoto piłkarze Eintrachtu Frankfurt okazali się lepsi od Interu Bratysława, wygrywając 3:2 na wyjeździe i remisując 1:1 u siebie.

 

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin