Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. 67 lat temu z marszu zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski!

Futbol Retro. 67 lat temu z marszu zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski!

22 listopada 2022

W 67. rocznicę zdobycia pierwszego wicemistrzostwa Polski przypominamy kulisy tego wielkiego sukcesu Stali Sosnowiec (później Zagłębie). W decydującym meczu z CWKS-em Warszawa (obecnie Legia) Zagłębiacy przez 13 minut byli mistrzami kraju…

 

Na zdjęciu: Stal przed decydującym o mistrzostwie Polski meczem z Legią (CWKS) 20.11.1955. Stoją od lewej: Marian Masłoń, Aleksander Dziurowicz, Roman Musiał, Witold Majewski, Czesław Uznański, Marian Szymczyk, Ryszard Krajewski, Józef Pocwa, Paweł Jochymczyk, August Pocwa, Paweł Krężel.

A wszystko zaczęło się od awansu do I ligi (obecnie ekstraklasa) w 1954 roku.

Ten pierwszy awans był z przytupem – uśmiecha się tajemniczo Prezes Honorowy Zagłębia Leszek Baczyński (rocznik 1955), który jest rówieśnikiem pierwszego, największego sukcesu klubu, jakim było wicemistrzostwo Polski.
Sosnowiczanie, w inauguracyjnym sezonie po zameldowaniu się w gronie I-ligowców, mogli z marszu zostać mistrzem Polski, ale na ich drodze stanął CWKS Warszawa (dzisiejsza Legia). W decydującej potyczce Stal zremisowała z wojskowymi 1:1, będąc przez 13 minut mistrzem kraju. Ale do tej niezwykłej historii jeszcze wrócimy.

Rok wcześniej, 21 listopada 1954, sosnowiczanie podejmowali na stadionie przy alei Mireckiego Kolejarza Warszawa (obecnie Polonia), wprawiając w zachwyt 20 tysięcy ludzi, którzy jakimś cudem zostali upchani na obiekcie mogącym pomieścić dwukrotnie mniej kibiców. Wygrana 7:1 ze stołecznym zespołem dała drużynie trenera Włodzimierza Dudka nie tylko awans, ale i mistrzostwo II ligi. Wspólnie z sosnowiczanami w I lidze znaleźli się Budowlani Gdańsk (obecnie Lechia) i Włókniarz Kraków (Garbarnia).

O sukcesie Zagłębiaków zadecydował ich niespodziewany finisz w końcowej sezonu, dość powiedzieć, że w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli 13 bramek i stracili tylko  dwie.

Po awansie poszli zaciosem!
W pierwszym sezonie w ekstraklasie piłkarze sięgnęli po tytuł wicemistrza Polski, remisując 20 listopada 1955 roku w decydującym o mistrzostwie meczu z CWKS-em (obecnie Legia) Warszawa 1:1. Strzelcem bramki był Czesław Uznański. Wówczas w Stali grali następujący zawodnicy: Dziurowicz, Masłoń, Musiał, Jochymczyk, Szymczyk, J. Pocwa, Krajewski, Głowacki, Majewski, Uznański, Krężel, A. Pocwa, Powązka, Poloczek i Wspaniały. O szczegółach tego meczu piszemy w innym miejscu.

Po awansie do I ligi hartująca się Stal poszła za ciosem i mogła nawet zdobyć mistrzowski tytuł. Inauguracja I ligi w Sosnowcu miała miejsce 20 marca 1955 roku w zimowej scenerii, na pokrytej śniegiem murawie stadionu przy Alei Mireckiego. Debiut Stali przerósł najśmielsze oczekiwania jej sympatyków, zakończył się efektownym zwycięstwem 4:0 nad Górnikiem Radlin i przyniósł prowadzenie w tabeli! Pierwszego, historycznego gola strzelił Czesław Uznański. Oto skład z tego meczu: Dziurowicz – Masłoń, Musiał, Jochemczyk – J. Pocwa, Poloczek – Głowacki, Majewski, Uznański, Krężel, A. Pocwa.

Następne ligowe potyczki układały się według prostego scenariusza – bezbramkowy remis na wyjeździe (w Poznaniu, Chorzowie i Gdańsku) i skromna wygrana 1:0 u siebie (z Wisłą i Gwardią W-wa). Tak było aż do 87 minuty meczu VII kolejki, kiedy to napastnik warszawskiej Legii – Lucjan Brychczy pokonał i przerwał rekord 627 minut bez wpuszczenia bramki Aleksandra Dziurowicza. Tydzień wcześniej, wg relacji śląskiej prasy, na derbowy pojedynek z Ruchem w Chorzowie przybyło aż 15. 000 kibiców z Sosnowca.

Dziurowicz – bohater tych dni na łamach Sportowca, tak po latach wspominał – „Nasi kibice rośli w coraz potężniejszą armię. Jeździli za nami pociągami, oblegali do ostatniego miejsca trybuny, dodawali otuchy. Mieliśmy cudowną publiczność. W niepamięć poszły burdy z 1946 i 1947 roku, odeszły jak zły sen wyparte teraz żywiołowym, zorganizowanym dopingiem dla nas i ciepłymi oklaskami dla rywali. Sosnowiecki futbol przechodził jakąś ogromną przemianę, czuliśmy jak z tygodnia na tydzień rosną nam skrzydła. ( ) Obrona Stali grała solidnie. Największe zaufanie miałem do Masłonia. On, wyborny technik widział wszystko, zawsze wiedział kiedy wybić piłkę na siłę, kiedy podać pomocnikowi, kiedy cofnąć do mnie. Nasz zespół okrzepł, poszczególni gracze zdobyli sporą popularność. Przede wszystkim Uznański, świetny strzelec Krężel, bardzo inteligentny, rozważny w grze Majewski. Niezły był także skrzydłowy Głowacki i bracia Pocwowie”.

Po cichu liczyli na sensację!
To był bardzo dobry okres dla beniaminka. Przewodził ligowej stawce, zbierał znakomite opinie za swoją grę, doceniono jego postawę nie tylko w Zagłębiu. Zaowocowało to powołaniem do szerokiej kadry reprezentacji Polski Mariana Masłonia i Witolda Majewskiego (w oficjalnym meczu zagrają jednak w późniejszych latach). Druga w sezonie porażka w czwartym kolejnym meczu wyjazdowym (1:2 w Łodzi) spowodowała, że I rundę rozgrywek sosnowiczanie z sumą 14 pkt zakończyli na drugiej pozycji. Jeden punkt więcej posiadał Łódzki KS.

Po ostatniej kolejce sezonu na czele tabeli plasowały się: Legia 27 pkt i Stal 26 pkt, ale miały jeszcze do rozegrania jeden zaległy mecz. Akurat ze sobą, w Sosnowcu. Jak się później okaże, wydarzenie to zelektryzowało całą piłkarską Polskę. Chętnych do obejrzenia tego finału sezonu było kilkakrotnie więcej niż mieszczący 20.000 miejsc stadion przy Al. Mireckiego.

Ci, którzy mieli szczęście obejrzeć ten historyczny mecz, liczyli po cichu, że będą świadkami wielkiej sensacji. CWKS przyjechał do Sosnowca z zespołem naszpikowanym ligowymi gwiazdami, mającymi status reprezentantów Polski. Mieczysław Szymkowiak, Marceli Strzykalski, Edmund Kowal, Ernest Pohl czy Henryk Kempny to absolutny ligowy top. Zresztą poza Woźniakiem i Grzybowskim, pozostali piłkarze wywodzili się ze Śląska, wzięci do Legii w kamasze. Mecz Stali z wojskowymi w dużym stopniu miał charakter śląsko-zagłębiowskiej wojny piłkarskiej.

Nocne narady w Sosnowcu
W noc poprzedzającą mecz trener Stali odbył kilka poufnych narad, w których różni ludzie, czasami dość przypadkowi, starali się podpowiedzieć Dudkowi, jaką ma wybrać strategię gry. Ale szkoleniowiec grzecznie odpowiadał, że jeżeli chodzi o taktykę, on już ją ułożył wspólnie z zawodnikami. Plan Dudka był rzeczywiście dobry, nie przewidywał jedynie strzało-wstrętu jego napastników.

Decydujące starcie na alei Mireckiego odbyło się w niedzielę 20 listopada 1955 roku. O godz. 10:00 zabrzmiał pierwszy gwizdek sędziego. Po strzale Czesława Uznańskiego już w 1 minucie Stal prowadziła 1:0 i faktycznie przez 13 minut była mistrzem Polski. Ale po tych 13 minutach wyrównał niezawodny Lucjan Brychczy. Mecz zakończył się wynikiem remisowym 1:1 (1:1), ale i tak był to wielki sukces Stali, która w pierwszym sezonie po awansie do I ligi została wicemistrzem kraju.

Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz

 

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin