Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. Aż 3 Zagłębiaków pojechało na Mundial w Argentynie

Futbol Retro. Aż 3 Zagłębiaków pojechało na Mundial w Argentynie

15 listopada 2022

W cyklu „Futbol Retro” przypominamy sezon 1977/78, który okazał się wyjątkowy dla Zagłębia. Sosnowiczanie nie tylko zdobyli Puchar Polski, ale 3 z nich pojechało na Mundial w Argentynie. Teraz przed nami nietypowe mistrzostwa w Katarze, gdzie obejrzymy zupełnie inne pokolenie reprezentantów Polski…

 

Na zdjęciu: Zagłębie – ŁKS Łódź 1:1 (1978 rok). Edward Koczuba (w środku) w próbie strzału na bramkę, z prawej Władysław Starościak – fot. udostępnił Mirosław Gołąb.

Sezon 1977/78 był bardzo pracowity dla piłkarzy Zagłębia, którzy zagrali na wszystkich możliwych frontach. Na przełomie czerwca i lipca 1977 po raz dziewiąty (i ostatni) rywalizowali w Pucharze Intertoto. Tak, jak rok wcześniej nie zdobyto głównej premii, trzeba było się zadowolić II miejscem – za słowacką Jednotą Trencin, a przed norweskim Lilleström SK i austriackim LASK Linz. We wrześniu obydwa mecze w I rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów z PAOK Saloniki zakończyły się przegraną 0:2. Sukcesem była natomiast obrona Pucharu Polski. Po wygranej 2:0 w finale z Piastem Gliwice, Zagłębie zdobyło go po raz czwarty i ponownie uzyskało prawo do gry w PZP w przyszłej edycji.

Start w lidze był bardzo nieprzyjemnym zaskoczeniem. Powtórzyła się historia sprzed kilku miesięcy (6 meczów – 4 porażki). Inauguracja sezonu przypadła na mecz z Pogonią Szczecin, 6 dni po zwycięskim finale Pucharu Polski i 3 dni po wygranym 3:0 meczu z Lilleström w ramach Pucharu Lata. Na stadionie odświętna atmosfera, 15.000 kibiców mimo środka wakacji przybyło podziękować za zdobyte trofeum, które ustawiono w centralnym miejscu, a okazały puchar z rąk prezesa klubu Mariana Gustka za tytuł króla strzelców odebrał Włodzimierz Mazur. Niestety, futboliści Zagłębia zawiedli i zasłużenie przegrali 1:2. Wprawdzie szybko nadrobiono straty (2:1 z Szombierkami – wynik otworzył wszechstronny Zbigniew Seweryn zaskakującym strzałem z 30 m), ale wyjazd do Chorzowa zakończył się wysoką porażką 1:4, po beznadziejnej grze całej defensywy. Potem 0:1 w Opolu i spadek na ostatnie miejsce w tabeli oraz kolejny „zimny prysznic” w Sosnowcu po przegranej 1:2 z gdyńską Arką. Tutaj widoczny był wyraźny kryzys, jaki przechodziła drużyna Zagłębia. Może to przemęczenie? Wszak do końca lipca zespół był uwikłany w gry Pucharu Intertoto i wojaże po Europie.

Na zdjęciu: GKS Zagłębie (1977). Stoją od lewej: Włodzimierz Mazur, trener Józef Gałeczka, Witold Kasperski, Stanisław Zuzok, Jerzy Dworczyk, Jerzy Zarychta, Marian Rzegoczan, Tadeusz Tlołka, Marian Masłoń (asystent). W środkowym rzędzie: Zbigniew Sączek, Eugeniusz Wiencierz, Zdzisław Napieracz, Janusz Koterwa, Wojciech Rudy. W pierwszym rzędzie: Władysław Starościak, Władysław Szaryński, Zdzisław Kostrzewa, Marek Jędras i Zbigniew Seweryn – fot. Tomasz Prażmowski

Trochę lepsze nastroje były po dwutygodniowej przerwie i bezbramkowym remisie z liderującą Wisłą. Po tak udanej końcówce poprzedniego sezonu, nikt zapewne nie przypuszczał, że w sierpniu sosnowiczanie będą dostarczycielem punktów dla innych. Znowu potrzebny był przełomowy mecz i taki nastąpił w 7 kolejce. Wygrana 3:1 w Łodzi z silnym Widzewem zrobiła wrażenie na fachowcach i była dobrym prognostykiem na najbliższą przyszłość. Dwa razy celnie trafił Jerzy Dworczyk. To w tym meczu udanie zadebiutował Janusz Koterwa, któremu trener Gałeczka przydzielił odpowiedzialne zadanie pilnowania na boisku Zbigniewa Bońka, wschodzącej gwiazdy polskiego futbolu. Wprawdzie następny mecz nie przyniósł nawet remisu (0:2 z Zawiszą w Bydgoszczy), ale później nastąpiła seria trzech kolejnych zwycięstw. Wygrane w Sosnowcu z Polonią Bytom 2:0 (rewanż za finał PP) i Górnikiem Zabrze 2:1 były spodziewane. W tym drugim spotkaniu, Zagłębie było dużo lepsze, ale na decydujące trafienie Mazura, widzowie musieli czekać aż do 87 minuty. Wizyta we Wrocławiu i pojedynek ze Śląskiem zakończył się efektownym 3:0, ustalonym już do przerwy! Korespondent Trybuny Robotniczej pisał – „Dawno już we Wrocławiu przyjezdna drużyna piłkarska nie otrzymała takich gromkich braw. Mistrz Polski przegrał w kompromitującym stylu, Zagłębie pod każdym względem ich przewyższało”. Wyróżniono strzelca pierwszego gola, reżysera gry Władysława Szaryńskiego oraz Zdzisława Kostrzewę w bramce (rodowitego wrocławianina).

Po takiej victorii sosnowiczanie zameldowali się w środku tabeli. Ale wtedy znów nastąpiła strzelecka niemoc – 0:2 w Mielcu, 0:0 z Lechem oraz gładkie 0:3 z Legią po słabej grze w dniu Wszystkich Świętych. Za to drugi tej jesieni wyjazd do Łodzi przyniósł znowu dwa punkty za nieoczekiwane 2:1 kosztem ŁKS, aktualnego wicelidera tabeli. Decydujące trafienie meczu zadał Marek Jędras, pokonując z 30 m reprezentacyjnego golkipera – Jana Tomaszewskiego.

Ze względu na udział w roku 1978 polskiej reprezentacji w Mistrzostwach Świata w Argentynie, jeszcze jesienią rozegrano awansem 4 kolejki z rundy rewanżowej. Dla piłkarzy Zagłębia była to bardzo szczęśliwa decyzja, gdyż akurat wtedy zaprezentowali dobrą formę i znacznie podreperowali swój dorobek za 3 zwycięstwa i 1 remis. Szczególnie udany był wyjazd do Szczecina – znowu wysoka wygrana, tym razem 4:0. Po wzorowo przeprowadzonych kontrach, obrońcy portowców nie mogli sobie poradzić z tercetem napastników Narbutowicz – Mazur – Dworczyk, którzy zdobyli wszystkie gole. Imponowało też ciężko wywalczone 2:1 w Bytomiu na Szombierkach, gdy po czerwonej kartce dla Mazura, ponad połowę meczu Zagłębie grało w „10”. Wtedy jednak na wysokości zadania stanął Jerzy Dworczyk, dwukrotnie trafiając do bramki rywala. Całość znakomitego finiszu uzupełniają domowe zwycięstwo 2:1 z Odrą Opole (tym razem to Zbyszkowie – Sączek i Seweryn byli wiodącymi postaciami) oraz 0:0 z Ruchem.

Po 19 kolejkach, mając na koncie 21 pkt, sosnowiczanie zajmowali VII pozycję , ale do trzeciej Legii brakowało tylko jednego punktu. Liderami byli Wisła Kraków i Lech Poznań po 26 pkt. Do nowych rozgrywek przygotowywano się m.in na zgrupowaniach w Wiśle a potem w Bułgarii. Tam zagrano 5 meczów – z Lokomotiw Płowdiw 0:1, z Dunaw Ruse 2:0 (br. Dworczyk 2), z Etyrem Wieliko Tyrnowo 0:2, z FK Sliwen 2:0 (br. Starościak 2) oraz z Miniorem Pernik 1:0 (br. Dworczyk). Łącznie tej zimy rozegrano 12 gier towarzyskich, z których najbardziej wartościowe to 4:3 z Banikiem Ostrawa (br. Dworczyk 2, Z. Sączek i Napieracz), a najbardziej bolesne to 1:6 z Szombierkami (gol Jędrasa).

Skróconą rundę wiosenną rozegrano w niewiele ponad 2 miesiące. Niestety, nie był to udany okres dla zagłębiowskiej jedenastki. Niech świadczy o tym fakt, że na pierwsze zwycięstwo swoich ulubieńców kibice Zagłębia musieli czekać aż do ostatniej 30 kolejki! Wcześniej było tylko 5 jednobramkowych porażek i 5 remisów. Pierwsze trzy spotkania nie przyniosły żadnej zdobyczy bramkowej – 0:0 w Gdyni z Arką, 0:1 z mielecką Stalą i 0:1 z Wisłą w Krakowie, a w kolejnym (1:2 z Widzewem) bramkę dla Zagłębia samobójczym strzałem zdobył K. Surlit. Nie grał Mazur, a skuteczność z jesieni zatracił Dworczyk. Jedynym plusem była w tym okresie postawa w Pucharze Polski – po wyeliminowaniu wrocławskiego Śląska i Legii (po rzutach karnych), sosnowiczanie awansowali po raz drugi z rzędu do finału. Kolejne gry w lidze przynosiły co najwyżej remisy – tak było na przełomie marca i kwietnia, gdy 4 razy z rzędu zanotowano podział punktów. Oczywiście, tak mizerna zdobycz natychmiast odbiła się na lokacie w tabeli. Zagłębie obsuwało się coraz niżej i przed wspomnianą finiszową serią gier sytuacja była niebezpieczna. W oczy realnie zaglądał spadek do II ligi, a sytuacja na dole była tak zagmatwana, że dla pewności należało mecz z ŁKS Łódź wygrać. I tak się stało (było 3:1), a ozdobą był gol Wojciecha Rudego oddany po atomowym strzale z ponad 30 m.

Tak grającego Zagłębia jak w pierwszych trzech kwadransach pojedynku z ŁKS dawno nie widzieliśmy. Niesłychanie ostre tempo narzucili sosnowieccy piłkarze, z olbrzymią pasją walczyli o każdą piłkę i na efekty takiej postawy nie trzeba było długo czekać – pisał Sport. Wszyscy po meczu z ulgą odetchnęli i można już było w spokoju się przygotować do czekającego drużynę finału Pucharu Polski z gliwickim Piastem.

Na zdjęciu: Wojciech Rudy w roli kapitana reprezentacji przed meczem towarzyskim Włochy – Polska 2:2 (19 kwietnia 1980 r.)

Pomimo słabej postawy drużyny w rundzie wiosennej na Mistrzostwa Świata Argentyna ’78 pojechało trzech piłkarzy Zagłębia – Kostrzewa, Rudy i Mazur (a w szerokiej 40-tce był jeszcze Dworczyk). W tym sezonie w reprezentacji Polski grali: Wojciech Rudy (6 razy – w Wiedniu z Austrią 1:2, w Wołgogradzie z ZSRR 1:4, w Chorzowie z Danią 4:1, w Chorzowie z Portugalią 1:1, we Wrocławiu ze Szwecją 2:1, w Rosario z Meksykiem 3:1), Włodzimierz Mazur (4 razy – we Wrocławiu ze Szwecją 2:1, w Poznaniu z Grecją 5:2, w Łodzi z Irlandią 3:0 i 1 gol, w Rosario z Argentyną 0:2), oraz Zdzisław Kostrzewa (1 raz – w Poznaniu z Grecją 5:2).

Rozegrane mecze (22 zawodników): Seweryn 30, Dworczyk 29, Kostrzewa 29, Rudy 29, Szaryński 28, Z. Sączek 27, Mazur 25, Koterwa 21, Zuzok 21, Kasperski 19, Narbutowicz 19, Wiencierz 16, Starościak 15, Jędras 13, Zarychta 13, Napieracz 10, Rabenda 9, Leszczyński 8, Koczuba 7, Lula 5, Tlołka 4, Kurowski 1.
Strzelcy bramek (33): Dworczyk 8, Mazur 8, Seweryn 4, Szaryński 4, Narbutowicz 2, Rudy 2, Jędras 1, Kasperski 1, Napieracz 1 oraz 2 gole samobójcze – Wójcicki (Odra) i Surlit (Widzew). Trenerem cały sezon był Józef Gałeczka.

Opracowano na podstawie książki Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”.

Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin