Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. Jak Edward Maleńki ratował w 1974 roku Zagłębie

Futbol Retro. Jak Edward Maleńki ratował w 1974 roku Zagłębie

19 kwietnia 2022

Edward Maleńki w latach 70. był podporą drużyny ze Stadionu Ludowego. To od jego bramki w debiucie zaczęła się niezwykła dla Zagłębia wiosna 1974, gdy skazany na spadek zespół w świetnym stylu utrzymał się w I lidze. We wtorkowym cyklu „Futbol Retro” przypominamy barwną biografię Maleńkiego.

 

Debiut miał miejsce 10 marca 1974 w wyjazdowym spotkaniu z Zagłębiem Wałbrzych (1:0). Bramka padła w 34 minucie i tak już zostało. Po dobrej i kolektywnej grze sosnowiczanie odnieśli zasłużone zwycięstwo, w którym niemały udział miał zdobywca bramki Edward Maleńki.

Rywalizował z Grzegorzem Lato

Urodzony 14 lutego 1946 roku w Koźlu, Edward Maleńki pierwsze kroki piłkarskie stawiał w Stali Kraśnik; od 1963 roku pod okiem trenera Władysława Lemieszko. W czasie służby wojskowej grał w Wawelu Kraków, a później w Stali Mielec. Tam już wtedy powoli rodził się wielki klub. Przyszły mistrz Polski. Maleńkiemu zaczęli płacić jeszcze wtedy, gdy grał w Wawelu. Czekali na niego. W Stali układało się wszystko bardzo dobrze. Jeden awans, potem drugi. Obok wielkie nazwiska. Może nie od razu, ale dziś historia polskiej piłki. Grzegorz Lato, Henryk Kasperczak, Zygmunt Kukla. Kiedy złapał kontuzję do składu wskoczył na dobre Grzegorz Lato i tak już zostało, zaczęła się jego wielka kariera.

Maleńki nie chciał siedzieć na ławce, postanowił zmienić klub, zamiast walczyć o swoje. Mielec nie chciał się zgodzić na transfer do ŁKS-u Łódź, siedział więc kilka miesięcy na trybunach. W końcu dostał zgodę. Ale tak naprawdę, do Łodzi pojechał tylko po to, żeby trafić do Zagłębia. Jesienią 1973 roku ŁKS (wygrał 1:0) przyjechał na Stadion Ludowy, a on rozegrał wtedy jeden z najlepszych meczów w karierze. Grał przeciwko Jankowi Leszczyńskiemu, świetny obrońca Zagłębia, któremu ten mecz nie wyszedł. Maleńki tymczasem grał na niego i błyszczał! I ten epizod zadecydował o przeprowadzce. Szukał wtedy klubu. W Łodzi spędził tylko jedną rundę. Pisał do Śląska Wrocław, był w Piaście Gliwice, ale wtedy to była tylko druga liga. Ze Szczecina ktoś do niego przyjechał. Najbardziej konkretne było jednak Zagłębie Sosnowiec. Zagłębie, które było wtedy po fatalnej rundzie. Mało kto dawał mu szansę na utrzymanie.

Zagłębie postraszyło ŁKS… Edwardem Gierkiem!

Zagłębie było wtedy klubem Edwarda Gierka, więc ŁKS nie robił żadnych problemów. Oprócz Maleńkiego do drużyny trafili Władysław Szaryński, Władysław Grotyński, Hubert Kulanek, Henryk Loska oraz młodzi Zbigniew Mikołajów i Jerzy Dworczyk. Rywale nie widzieli w tym problemu. Chociaż zmiana klubu w trakcie sezonu wcale nie była w tamtych czasach czymś oczywistym. Protesty i rwetes zaczęły się dopiero wtedy, gdy zaczęli odrabiać straty w tabeli. Chciano karać Zagłębie walkowerami. Kto jednak miał odwagę podnieść rękę na klub Gierka?

Udany debiut w Wałbrzychu

Debiut Edwarda Maleńkiego był wymarzony. Pierwszy mecz i od razu gol. To było bardzo ważne spotkanie. Z Zagłębiem Wałbrzych, bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie. Bramka padła po zamieszaniu w polu karnym. Bramkarz Wałbrzycha Zdzisław Kostrzewa (później przeniósł się na 5 lat właśnie do Sosnowca), który stał wtedy między słupkami, nie wyszedł do wrzuconej piłki, a Maleńki w tym gąszczu wsadził głowę tam gdzie trzeba.
Wiosna była dla Zagłębia szalona i niezwykle udana. – Oceniając tylko rundę wiosenną, byliśmy czwartą drużyną ligi. Okazało się, że to co miało być niemożliwe stało się faktem – wspomina po latach Maleńki.

Wybrał czerwonego malucha

Po tym, jak Zagłębie utrzymało się w I lidze, pojawił się w klubie zaufany człowiek z plikiem talonów na maluchy. Maleńki wybrał czerwonego. Po odbiór pojechał osobiście do Tychów. Nandorowi Banoyemu zależało mu na tym, żeby zespół był dobrze rozumiejącą się grupą. Nie tylko na boisku. Organizował nawet dla zawodników spotkania w barze czy restauracji. „Jedno piwo nie problema” – machał ręką. Spotkania odbywały się również w mieszkaniach piłkarzy. Filigranowy Henryk Loska miał takie małe mieszkanko na Warszawskiej. Nawet u niego było jedno spotkanie z trenerem, oczywiście nie całą drużyną, bo by się nie pomieściła. To Nandor Banoy wprowadził Edwarda Maleńkiego do drużyny.

Kto był ważny w tamtym Zagłębiu?

Prym w drużynie wiódł Andrzej Jarosik, który właśnie z nią się żegnał, a wiadomo, jak ważny był to piłkarz dla Zagłębia. Ważny był także Grotyński. Silny charakter. Zawsze miał wiele do powiedzenia. Potrafił narzucić innym swoją wolę.

Nie dbał o pieniądze. Zawsze mu brakowało. Pożyczał niemal od wszystkich. Najbliżej był chyba z Witkiem Kasperskim. Lubił pokazywać się w znanym towarzystwie. Gdy pojechaliśmy do Warszawy, to klub zorganizował kolację w restauracji. Na zaproszenie Grotyńskiego przysiadł się wtedy do nas Bogdan Łazuka – opowiadał Maleńki.

Na zdjęciu: Edward Maleńki w górnym rzędzie, piąty z prawej.

Bardzo ważny dla drużyny był też Władysław Szaryński. Duża indywidualność. Niby taki spokojny, ale… potrafił chłopaków poustawiać. Coraz więcej dla zespołu znaczył też Włodzimierz Mazur. To był wielki talent i prawdziwy atleta. Na jego mięśniach można było się uczyć anatomii. Równie dobrze zbudowany był chyba tylko Jan Leszczyński. Oni wyprzedzali swoją epokę pod względem przygotowania kondycyjnego. W latach 70. taki skrzydłowy to postał trochę na boisku. Nikt go specjalnie nie krył. Dostał piłkę. Przebiegł swoje, wrócił na pozycję. Całkiem inna gra niż teraz – ocenia Maleńki.

Teraz jest blisko, mocno, dynamicznie. Mazur i dziś, by sobie poradził. To w towarzystwie tych zawodników rozwijały się umiejętności i kariera piłkarska Edwarda Maleńkiego.

Skończył z piłką – wsiadł do taksówki…

W Zagłębiu Sosnowiec Edward Maleńki w latach 1974-1977 rozegrał w I lidze 89 meczów i zdobył 13 bramek. Ponadto 6 meczów (2 bramki) w Pucharze Polski i 10 m w Intertoto. Łącznie zagrał w 105 oficjalnych meczach i strzelił 15 bramek. Największym jego osiągnięciem było zdobycie z Zagłębiem Sosnowiec Pucharu Polski w 1977 roku. Po odejściu z Zagłębia, grał jeszcze w Górniku Wojkowice.

W Sosnowcu znalazł swój dom. Po zakończeniu kariery jeździł na taksówce. Do dzisiaj mieszka w Sosnowcu, spotyka ludzi, którzy go pamiętają z boiska. To bardzo miłe.

 

EDWARD MALEŃKI I JEGO KLUBY

Ur. 14.02.1946 r.
Napastnik lub pomocnik.
Stal Kraśnik
Wawel Kraków
Stal Mielec (24/1),
Łódzki KS (38/3),
Zagłębie Sosnowiec (89/13).
Razem w I lidze: 133/14 bramek.

Tekst i opracowanie graficzne zdjęć: ANDRZEJ WYDRYCHIEWICZ

Uwaga: w opracowaniu wykorzystano materiały zamieszczone w Gazecie Wyborczej z dnia 30 stycznia 2019 r. – autor Wojciech Todur.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin