Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Jak Zagłębie pozbawiło GKS Tychy szans na mistrzostwo Polski!

Jak Zagłębie pozbawiło GKS Tychy szans na mistrzostwo Polski!

8 marca 2022

W najbliższy piątek nasi piłkarze zagrają wyjazdowe spotkanie z GKS-em Tychy. W cyklu „Futbol Retro” przypominamy sezon 1975/76, na finiszu którego Zagłębie pozbawiło tyszan szans na historyczne mistrzostwo Polski, wygrywając na ich stadionie 2:1. Następcom Włodzimierza Mazura i Władysława Szaryńskiego życzymy powtórzenia tego wyniku.

 

Sezon 1975/76. Powrót na kultowy Ludowy

Powrót po remoncie na Stadion Ludowy przyniósł wygraną 3:1 z ŁKS Łódź. To wtedy swoje pierwsze ekstraklasowe gole zdobyli Zbigniew Sączek i Jerzy Dworczyk. W takim samym stosunku przegrano kilka dni później w Zabrzu, mimo prowadzenia po „główce” Sączka. Kapitalnie zagrał wtedy Władysław Szaryński, „który widział dosłownie wszystko, kierował piłkę tam, gdzie należało ją posłać, dezorientując tym zupełnie rywali” – pisał reporter Sportu i przyznał „Szarikowi” notę 8 pkt.

Zagłębie jednak nadal było „czerwoną latarnią”. Druga część rundy jesiennej przynosiła wygrane mecze u siebie – 2:0 z Szombierkami, 3:1 ze Stalą Rzeszów (2 gole Edwarda Maleńkiego) i 3:0 z poznańskim Lechem na zakończenie. Wyjątkiem była tylko pechowa porażka 1:2 z rewelacyjnym liderem z Tychów, po 2 bramkach Ogazy. Obce stadiony dla Zagłębia nadal były „niegościnne” i z wyjazdów tej jesieni nie przywieziono nawet punktu(!)

O ile jednak wynik 1:2 z Ruchem w Chorzowie ustalono tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego, o tyle przegrana 0:3 na łódzkim Widzewie była całkowicie zasłużona. W tym czasie na pierwszoplanową postać w ataku wyrastał Włodzimierz Mazur, który trafiał do bramki przeciwników prawie w każdym meczu (łącznie 6 razy). Jednak dorobek drużyny po 15 grach okazał się bardzo mały – 10 pkt (tyle samo mieli też ŁKS i Stal Rzeszów) dawało daleką XIV lokatę i poważne zagrożenie spadkiem do II ligi.

Zimowe przygotowania w Złotych Piaskach

Do rundy wiosennej przygotowywano się m. in. na obozie kondycyjnym w Ustroniu – Jaszowcu i bułgarskich Złotych Piaskach. Rewanże rozpoczęto od obiecujących dwóch zwycięstw – 1:0 z Polonią Bytom (po pięknym woleju Maleńkiego) i 2:0 z Wisłą Kraków przedzielone były zasłużoną przegraną 0:2 w Mielcu. Były to jednak chwilowe sukcesy. Po słabych meczach z ROW Rybnik u siebie (0:2) i Legią w Warszawie (0:3), władze klubu nie wytrzymały i trenera Teodora Wieczorka zdymisjonowano. Zastąpił go dotychczasowy asystent – Józef Gałeczka. I tak jak rok wcześniej, okazało się to bardzo trafnym posunięciem. Drużyna nagle zaczęła grać skutecznie i gromadzić jakże potrzebne punkty. Najpierw 2:0 ograno szczecińską Pogoń, kiedy to końcowy wynik, przytomnym strzałem głową po dośrodkowaniu Narbutowicza ustalił Mazur.

Przerwano serię 10 (!) kolejnych wyjazdowych porażek (0:0 w Łodzi z ŁKS). W derbowym pojedynku z Górnikiem (2:0) najwyższe oceny zebrał strzelec drugiego gola – Wojciech Rudy. Reporter Sportu pisał o nim – „Stale szukający rozwiązań w nieszablonowych akcjach obrońca sosnowiecki, jednakowo aktywny w obronie i w ataku był pierwszoplanową postacią i on, a nie Gorgoń lub jeszcze w mniejszym stopniu Szarmach, pokazał jak może i powinien grać kadrowicz”.

Po remisie 1:1 na Szombierkach oraz skromnej wygranej 1:0 ze Śląskiem Wrocław (jedyny gol padł po składnej akcji duetu Sączek – Szaryński i strzale tego drugiego), sytuacja w tabeli wydawała się już bezpieczna. Pierwszą przegraną pod opieką Gałeczki zanotowano dopiero w szóstym spotkaniu (0:1 w Rzeszowie po golu straconym już w 9 minucie). Z przebiegu gry wynik powinien być dużo korzystniejszy, o czym świadczy wymownie tytuł z relacji Sportu – „80 minut szarży Zagłębia bez bramkowego efektu”. To niepowodzenie natychmiast sobie powetowano wygrywając trzy razy z rzędu!

Włodek Mazur trafił dwa razy w Tychach…

A lekko nie było, gdyż rywalami Zagłębia był duet aktualnych liderów tabeli (GKS Tychy i Ruch), ostro walczący o tytuł mistrza Polski. Szczególnie warte uznania były wygrane 2:0 z chorzowianami (najlepszy na boisku był strzelec drugiej bramki – Tadeusz Narbutowicz) oraz 2:1 w Tychach, gdy dwukrotnie trafił Włodzimierz Mazur. Pozbawienie punktów dwóm śląskim pretendentom do tytułu sprawiło, że mistrzostwo powędrowało do… Mielca. Efektowne 5:1 z łódzkim Widzewem potwierdziło tylko świetną formę sosnowiczan w końcówce sezonu. Zajmując X miejsce, nie było kłopotów z zachowaniem I – ligowego statusu.

W reprezentacji Polski 4 razy wystąpił Wojciech Rudy – w Chorzowie z Argentyną 1:2, w Atenach z Grecją 0:1, w Poznaniu z Irlandią 0:2, w Chorzowie z olimpijską drużyną Brazylii 3:0. Do klubu przed sezonem przybyli Jacek Kurowski (z Ruchu Chorzów) i Marek Kierach (z Pogoni Blachownia), a w przerwie zimowej reprezentacyjny bramkarz młodzieżówki Zdzisław Kostrzewa (z Zagłębia Wałbrzych) oraz Ryszard Bożyczko (z Górnika Wałbrzych).

Rozegrane mecze (22 zawodników): Szaryński 30, Rudy 29, Z. Sączek 29, Seweryn 27, Maleńki 26, Mazur 26, Narbutowicz 26, Wiencierz 21, Leszczyński 19, Zuzok 17, Kostrzewa 15, Demko 14, Dworczyk 14, Romanowicz 14, Wieczorek 13, Loska 12, Kasperski 11, Bożyczko 10, Kurowski 10, Patoła 6, Kierach 1, Mikołajów 1.

Strzelcy bramek (37): Mazur 9, Maleńki 7, Narbutowicz 5, Z. Sączek 5, Szaryński 3, Rudy 2, Dworczyk 2, Leszczyński 2, Kasperski 1, Seweryn 1. Trenerem przez 20 kolejek (do meczu z Legią w Warszawie 0:3) był Teodor Wieczorek. Końcowe 10 meczów Zagłębie prowadził Józef Gałeczka (wcześniej asystent Wieczorka).

 

Tekst powstał w oparciu o książkę Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”.

Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin