DO MECZU POZOSTAŁO:

DNI

GODZ

MIN

2024-07-13 00:00

<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>268</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>270</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>272</b><br />
h

Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Jan Leszczyński – klubowy rekordzista w młodzieżowej reprezentacji Polski

Jan Leszczyński – klubowy rekordzista w młodzieżowej reprezentacji Polski

4 stycznia 2022

W ramach wtorkowego cyklu „Futbol Retro” przypominamy biografię Jana Leszczyńskiego. Ten niezwykle utytułowany obrońca jest klubowym rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę występów w młodzieżowej reprezentacji Polski. Całą karierę związany z Zagłębiem.

 

Przywiązany do Zagłębia

Urodzony 20 października 1946 w Sosnowcu, zmarł 13 stycznia 2004 także w Sosnowcu. Wychowanek Stali (Zagłębia) od 1958 (pierwsi trenerzy – Józef Kopeć i Waldemar Torbus). Pozycja na boisku – początkowo napastnik, ale najdłużej grał jako prawy obrońca, pseudonim – „Siwy” (po latach taki sam pseudonim otrzymał Tomasz Łuczywek).

Debiut w I lidze – 15 listopada 1964 z Unią Racibórz w Sosnowcu (2:1). Pierwszy gol – 17 kwietnia 1976 z Szombierkami w Bytomiu (1:1). W latach 1964 – 1977 w I lidze 253 m i 2 br. Ponadto 32 m (1 br) w PP , 2 m w PZP, 2 m w PUEFA i 42 m (klubowy rekord) w Intertoto (2 br). Łącznie wystąpił w 331 oficjalnych meczach i strzelił 5 bramek. Dwukrotnie zdobył Puchar Polski (1977 i 1978) i dwukrotnie wicemistrzostwo kraju (1967 i 1972).

Przykład niezwykłego przywiązania do klubowych barw – całą piłkarską karierę związany z Zagłębiem. Wychował się w sosnowieckiej dzielnicy Pogoń (na ulicy Wielkiej), podobnie jak Andrzej Jarosik czy Zbigniew Seweryn. Zaczynał w turnieju „dzikich drużyn” organizowanym przez łowcę piłkarskich talentów – Władysława Kryczka w dzielnicy Pogoń. Stamtąd było już krok do klubu sportowego Stal, o którym marzyli wszyscy chłopcy w młodym wieku. Najpierw trampkarze pod okiem Józefa Kopcia, później juniorzy i szlify u Waldemara Torbusa.

Cichy, spokojny blondyn

Cichy i spokojny blondyn robił szybkie postępy, co skutkowało juniorskimi powołaniami do reprezentacji Śląska i Polski oraz co go szczególnie ucieszyło – do I drużyny Zagłębia za kadencji trenera Teodora Wieczorka. W I lidze debiutował jako napastnik, ale szybko został przekwalifikowany jako następca Franciszka Skiby na prawej obronie. Nie marudził, nie narzekał, tylko sumiennie wykonywał polecenia kolejnych szkoleniowców. Przez długie lata podstawowy defensor sosnowieckiej jedenastki. Na boisku ceniony za bezbłędne wykonywanie założeń taktycznych, umiejętną grę głową i obiema nogami oraz nieustępliwość w pojedynkach z przeciwnikiem. Poza murawą lubiany przez wszystkich, chętnie pomagający innym, lubiący porządek i gotowanie.

Jako piłkarz Zagłębia wystąpił w reprezentacji Polski w trzech kategoriach wiekowych – w kadrze A seniorów rozegrał 1 mecz, w młodzieżowej 17 meczów oraz 8 meczów w drużynie juniorów.

Leszczyński został rekordzistą klubu pod względem liczby występów w młodzieżowej reprezentacji Polski (U-23). Janek w ciągu 3 lat zagrał w tej drużynie 17 razy i zdobył 1 gola – z Rumunią 3:3. Miał okazję wystąpić przed swoją widownią w Sosnowcu w spotkaniu ze ZSRR (0:0) w październiku 1968 roku. Swoją reprezentacyjną przygodę w tej kategorii wiekowej zakończył na egzotycznym wyjeździe do Syrii i Iraku.

Na zdjęciu: Jan Leszczyński czwarty z prawej w górnym rzędzie.

Druga połowa lat 60 – tych XX wieku przyniosła zresztą następne gry sosnowieckich piłkarzy w kategorii wiekowej do lat 23. Byli to: bramkarz Jerzy Patoła (3 mecze – ze Szwecją, Czechosłowacją i Bułgarią), Eugeniusz Szmidt (1 mecz z Rumunią), Zbigniew Seweryn (2 mecze – z Rumunią i Czechosłowacją – w tym drugim zdobył bramkę) oraz Józef Kowalczyk. Ten ostatni wystąpił w sześciu spotkaniach – debiutował z NRD w 1968. Najwyższe notowania miał jednak w roku 1971, gdy jako pierwszy w historii Zagłębiak zagrał w meczu eliminacyjnym do Młodzieżowych Mistrzostw Europy (z Albanią 2:1). Jesienią 1970 roku 5 spotkań towarzyskich rozegrał utalentowany pomocnik – Jerzy Fotfolc.

Problemy za metą…

Po zakończeniu kariery sportowej, bezskutecznie starał się o wyjazd do USA, gdzie zamierzał kontynuować bogatą karierę piłkarską. Niestety, nie dostał zgody na grę w Ameryce.

Szkoda, że wzorem innych wybitnych Zagłębiaków, nie związał się na stałe z macierzystym klubem, mimo iż takie starania były czynione. Życie „po gwizdku” okazało się dla Janka za trudne. W połowie lat 80-tych znalazł się w Zakładzie Karnym w Jastrzębiu-Zdroju, gdzie odsiadywał wyrok za niepłacenie alimentów. Leszczyński był znakomitym piłkarzem, ale nie dał sobie rady już za metą, gdy zakończył wyczynowe granie. W trudnym dla Janka czasie nie wyciągnięto do niego pomocnej dłoni…

Odszedł w chorobie i zapomnieniu, pozostawiając za sobą wspomnienie wielkiej kariery w barwach Zagłębia. Dodajmy, że w 2014 roku odbył się IV Halowy Turniej Oldbojów w Piłce Nożnej Gwiazd Zagłębia im. Jana Leszczyńskiego. Tym samym klub uczcił pamięć swojego znakomitego piłkarza.

Tak wspominają Janka przyjaciele z boiska

Władysław Szaryński: – Janka Leszczyńskiego poznałem na długo przed moim transferem z zabrzańskiego Górnika do Zagłębia co nastąpiło w 1974 roku. W 1962 roku jako junior, a właściwie trampkarz z klubu Arkonia Szczecin, którego byłem wychowankiem, zostałem powołany na centralne zgrupowanie kadry juniorów. Na tym zgrupowaniu z Jankiem dzieliłem pokój. Tak wówczas, jak i później w seniorskiej drużynie Zagłębia należał on do najbardziej lubianych kolegów. Sądzę, że zawdzięczał to spokojnemu, zrównoważonemu temperamentowi, chęci niesienia pomocy innym.
Po wielu latach po zakończeniu czynnej kariery zawodniczej, gdy jako trener przeprowadzałem trening z grupą młodzieży, ktoś z wózka inwalidzkiego przyglądał się moim zajęciom, wykrzykując kąśliwe uwagi. Zachowując spokój, stopniowo zbliżyłem się do osoby „wizytatora”. Wówczas rozpoznałem roześmianą twarz Janka Leszczyńskiego. W tej konwencji odbyło się jeszcze kilka naszych spotkań przy treningowych boiskach „Ludowego”.

Jerzy Pielok: – Moja przyjaźń z Jankiem miała również wymiar poza boiskowy. Spotykaliśmy się rodzinnie. Janek to niesamowity pedant. Zawsze nienagannie ubrany. Spodnie wyprasowane na ostry kant. Kiedyś po jakichś imieninach w moim mieszkaniu, uparł się, że je wysprząta, co zresztą uczynił. Innym razem, gdy zakupiłem nowe meble i nie bardzo kwapiłem się do ich zmontowania, przebywający u mnie Janek, polecił mi skoncentrowanie się na oglądaniu programu telewizyjnego, po czym sam je poskręcał. Do dzisiaj wspominam Turniej Przyjaźni w Iranie, gdy w meczu z Dynamo Tbilisi razem z Jankiem wyskoczyliśmy do pojedynku główkowego z zawodnikiem drużyny przeciwnej. Zderzyliśmy się w powietrzu, co skutkowało potężnymi guzami na naszych czołach. Przeciwnik wyszedł bez szwanku. Przez pewien czas po tym zdarzeniu byliśmy obiektem żartów kolegów.

Marek Jędras: – Pomimo pewnej różnicy wieku wraz z żona Grażyną należeliśmy do bliskich przyjaciół Leszczyńskich. Janek był wybornym kucharzem. Do jego popisowych dań należał pieczony kurczak. Zresztą przygotowywanie wszystkich posiłków było jego domeną. Zdaje się, że posiadał jakieś wykształcenie gastronomiczne. Potwierdzam jego wręcz o0bsesyjne zamiłowanie do porządków. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego Janek jako niezły kierowca unikał przejazdu przez katowickie rondo przy „Spodku”. Gdy zdarzał mu się wyjazd do Katowic omijał je szerokim łukiem. Po zakończeniu kariery starał się o wyjazd do USA. Plany te nigdy nie zostały zrealizowane.

Jan Leszczyński zmarł 13 stycznia 2004 roku. Spoczywa na cmentarzu przy Alei Mireckiego w Sosnowcu.

 

Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz.

 

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin