DO MECZU POZOSTAŁO:

DNI

GODZ

MIN

2024-03-03 18:00

<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>268</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>270</b><br />
h<br />
<b>Warning</b>:  Illegal string offset 'alt' in <b>/home/virtualki/207183/wp-content/themes/zaglebie/header.php</b> on line <b>272</b><br />
h

Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Media o Nas. Wracać jak Dawid Ryndak!

Media o Nas. Wracać jak Dawid Ryndak!

28 grudnia 2021

Z racji powrotów do Zagłębia doczekał się ksywy bumerang, co rusz musi udowadniać swoją wartość. – To były wyjątkowe święta, bo było nas więcej – uśmiecha się szeroko Dawid Rydak, który w katowickim „Sporcie” opowiedział o swoich powrotach na Stadion Ludowy.

 

Obrońca sosnowiczan nie zna słowa nuda, a zawirowania zawodowe rekompensuje mu rodzinny spokój. „Denver” – jak nazywają go koledzy – kilka tygodni temu po raz drugi został ojcem. Żona Marta urodziła córeczkę. Do Judyty dołączyła Amelia.

Rola piłkarskiego taty

Starsza córa w styczniu będzie obchodziła trzecie urodziny. Różnica wieku nie jest więc zbyt duża i pewnie w przyszłości będzie to miało swoje dobre strony, ale wiadomo, jak jest teraz. Było dużo roboty, a teraz jest jeszcze więcej. Staram się jak mogę pomagać żonie, wstaję w nocy, zajmuję się dziewczynami. Wiadomo, jak jest z nami, piłkarzami. Wyjazdy, mecze, niebawem wyjedziemy na obóz.

Gdy jestem dłużej w domu, tak jak teraz, robię, co mogę, aby odciążyć Martę. Na początku pandemii, wiosną 2020, gdy zawieszono rozgrywki, byłem z Judytką niemal codziennie i choć ciągnęło na boisko, to był to świetny czas – podkreśla Dawid, który doskonale odnajduje się w roli taty.

Na pytanie, czy do kompletu nie przydałby się jeszcze syn, który mógłby pójść w ślady ojca, wychowanek sosnowieckiego klubu dyplomatycznie odpowiada: – Niczego w życiu wykluczyć nie można, ale na razie skupmy się na naszych dziewczynkach – śmieje się piłkarz, który w 2022 roku będzie obchodził 33. urodziny.

Można powiedzieć, że to już taki wiek dla sportowca, że może patrzeć na pewne rzeczy z dystansem. W moim przypadku życie nauczyło mnie, aby zbyt daleko nie wybiegać w przyszłość, bo czasem sytuacja może się odmienić z dnia na dzień. Obecny sezon rozpoczynałem na banicji, trener Kazimierz Moskal nie widział mnie w kadrze na te rozgrywki. Zostałem w klubie, trener Grzegorz Bąk „przygarnął” mnie do drugiej drużyny. Potem losy tak się potoczyły, że z klubem pożegnał się trener Moskal, pierwszy zespół przejął trener Bąk, a ja wraz z nim na powrót zameldowałem się w kadrze pierwszej drużyny – wspomina niełatwy okres Ryndak.

Szanował decyzję Moskala

Teraz jest trener Artur Skowronek, który też widzi mnie w zespole. Po raz kolejny okazało się, że ten Ryndak to jeszcze na coś się przyda. Śmialiśmy się kilka dni temu z kolegami z zespołu po ogłoszeniu listy transferowej, że tym razem nie ma na niej Ryndaka. Dość często na niej widniałem, ale potem okazywało się, że jednak korzystano z moich usług – mówi „Sportowi” piłkarz, który zastanawiał się już nad zmianą przezwiska. – Mówią na mnie „Denver”, ale od pewnego czasu śmiejemy się, że chyba powinienem zmienić ksywkę na „Bumerang” – uśmiecha się gracz Zagłębia.

Wracając do mojego ostatniego powrotu, a zarazem uprzedniego odstawienia na boczny tor, to szanowałem decyzję trenera Moskala. Chociaż oczywiście byłem zły i nie zgadzałem się z takim postawieniem sprawy. Rywalizowaliśmy o miejsce w składzie z Łukaszem Turzynieckim, była to zdrowa walka o miejsce w drużynie. Jesienią ja grałem więcej, wiosną Łukasz. Trener zdecydował, jak uważał, miał do tego prawo. Mam taki charakter, że do każdej takiej sytuacji podchodzę z pokorą, nie obrażam się, tylko po prostu robię swoje – dodaje Ryndak.

Do zapomnienia

Piłkarz, którego charakteryzuje wola walki i nieustępliwość, stał się w ostatnich latach symbolem klubu, przywiązania do barw. Dał również przykład, że charakterem i cechami wolicjonalnymi można w dzisiejszym futbolu nadrobić pewne niedoskonałości w innych obszarach piłkarskiego abecadła.

Od sezonu 2007/2008 Ryndak z krótkimi przerwami na grę w innych klubach rozegrał w barwach Zagłębia Sosnowiec 216 ligowych spotkań na różnych szczeblach, w tym w ekstraklasie, co stawia go w czołówce graczy pod względem występów w klubie ze Stadionu Ludowego.

W Zagłębiu Ryndak przeszedł wszystkie szczeble piłkarskiego wtajemniczenia.  W seniorskim teamie debiutował jako 18-latek. W sezonie 2007/2008 zaliczył krótki epizod na boiskach ekstraklasy. Po zakończeniu tamtego sezonu wraz z drużyną wylądował od razu w II lidze, czyli de facto na trzecim poziomie rozgrywek.

Mimo młodego wieku bardzo przeżyłem tamten spadek, bo nagle z ekstraklasy zespół znalazł się dwie ligi niżej. Był to efekt formy sportowej, ale także kary za korupcyjne grzechy. Dlatego tak bardzo starałem się wraz z kolegami w ostatnich sezonach, abyśmy ponownie nie musieli przeżywać spadku do trzeciej klasy rozgrywkowej. Udało się, choć wiadomo, że o minionych sezonach trzeba jak najszybciej zapomnieć – podkreśla piłkarz.

Wygryzł reprezentanta

Ryndak zaczynał w Zagłębiu od ekstraklasy, potem była wspomniana II liga. Był też okres gry poza Sosnowcem. Pomocnik, który z czasem został przekwalifikowany na bocznego obrońcę, grał w Orle Balin, Skałce Żabnica, potem na krótko wrócił, aby następnie spróbować sił na Mazowszu, a konkretnie w Dolcanie Ząbki i Legionovii. W sezonie 2014/2015 wrócił do Zagłębia i świętował awans do I ligi.

Przed rozpoczęciem sezonu 2017/2018, który dla sosnowiczan zakończył się awansem do ekstraklasy, Ryndak przeniósł się do Puszczy Niepołomice. Na ponowny epizod w ekstraklasie jednak się załapał. Przekonał do siebie ówczesnego trenera Valdasa Ivanauskasa i wiosną 2019 rozegrał 7 spotkań w najwyższej klasie rozgrywkowej. Po spadku do I ligi pozostał w klubie, ale gdy zwolniono Radosława Mroczkowskiego, a do Zagłębia wrócił Dariusz Dudek, wydawało się, że czas Ryndaka w Sosnowcu definitywnie dobiegł końca.

Jesienią 2020 roku piłkarz nie zagrał w żadnym meczu za kadencji Dudka i zimą został wystawiony na listę transferową, był m.in.: testowany przez klub z ligi słowackiej.

Miałem sobie szukać nowego klubu, ale jednocześnie ostro pracowałem. Ostatecznie władze Zagłębia wraz z trenerem podjęli decyzję o przedłużeniu umowy. Raz jeszcze okazało się, że ciężka praca popłaca. Miałem rywalizować o miejsce w składzie z Markasem Benetą – mówił wówczas „Sportowi” piłkarz, który następnie wygryzł reprezentanta Litwy ze składu. Beneta znalazł się na liście transferowej, a Ryndak dzięki niezłym występom wiosną 2020, zwłaszcza po przerwie spowodowanej koronawirusem, otrzymał ofertę przedłużenia umowy.

Zanim piłkarze wrócili wówczas na ligowe boisko, w Sosnowcu dokonano zmiany na trenerskiej ławce. Dudka zastąpił Krzysztof Dębek, który stawiał na naszego bohatera. Do momentu gdy zespół prowadził właśnie ten szkoleniowiec, Ryndak miał miejsce w składzie, wygrywał wówczas rywalizację z Łukaszem Turzynieckim.

Miejsce Dębka zajął jednak Kazimierz Moskal, a ten, jak wcześniej wspominaliśmy, dość szybko zrezygnował z „Denvera”. Przed rozpoczęciem bieżących rozgrywek definitywnie podziękował mu za usługi, ale jak się później miało okazać – do rozstania Ryndaka z klubem nie doszło.

Chłopaki z regionu

Jestem wychowankiem, chłopakiem z Sosnowca i bardzo zależy mi na tym klubie. Robiłem i robię, co mogę, aby godnie reprezentować ten klub. Wielu piłkarzy z lepszymi nazwiskami dziś jest poza składem, a ja wciąż jestem potrzebny, co mnie niezmiernie cieszy. To też pokazuje, że warto stawiać na nas, chłopaków z regionu. To pewne, że każdy z nas odda dla tego klubu więcej niż może. Każdy, kto trafia do Zagłębia, musi sobie zdawać sprawę z tego, gdzie gra.

Nieważne, która to liga. Zagłębie to marka i jeśli ktoś tego nie zrozumie, to długo tu miejsca nie zagrzeje. Mamy wspaniałych kibiców, ale jednocześnie są oni bardzo wymagający. Być może niektórych ta presja zjada. Mnie akurat mobilizuje – zapewnia Ryndak, który z Zagłębiem przeżywał gorycz spadku z ligi, ale też cieszył się z awansu na zaplecze ekstraklasy w 2015 roku, w kolejnych rozgrywkach awansując z drużyną do półfinału rozgrywek Pucharu Polski.

 Na pewno zespół, który w sezonie 2015/2016 walczył w półfinale Pucharu Polski, a był w dużej części oparty na ekipie, która wiosną 2015 awansowała z II do I ligi, był najlepszym, w jakim miałem przyjemność grać w Sosnowcu. W tym gronie zestawiłbym także ekipę z początku sezonu 2016/2017, gdy zespół budował Jacek Magiera. Inna sprawa, że od pewnego czasu kadrowo też wyglądamy bardzo dobrze, ale nie przekłada się to do końca na wyniki na boisku.

Pozostaje mieć nadzieję, że wiosną się to w końcu zmieni – dodaje z nadzieją piłkarz, który chciałby w Sosnowcu spełnić jeszcze przynajmniej jedno marzenie. – Oczywiście zagrać na nowym stadionie, który się buduje. To byłoby piękne zwieńczenie mojej przygody z piłką – nie kryje się ze swoimi marzeniami charakterny piłkarz.

Dawid Ryndak
Ur. 12.03.1989
Kluby: Zagłębie Sosnowiec, Orzeł Balin, Skałka Żabnica, Zagłębie Sosnowiec, Dolcan Ząbki, Legionovia Legionowo, Zagłębia Sosnowiec, Puszcza Niepołomice, Zagłębie Sosnowiec
Mecze/bramki w Zagłębiu: 216/12

Źródło: Krzysztof Polaczkiewicz/Sport 

Foto: Archiwum rodzinne Dawida Ryndaka

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin