Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Największe frekwencje na Ludowym. Tych rekordów już nie pobijemy!

Największe frekwencje na Ludowym. Tych rekordów już nie pobijemy!

15 lutego 2022

Jaka była największa frekwencja na Stadionie Ludowym i przy okazji jakiego meczu? Trudno o jednoznaczną odpowiedź, albowiem ten kultowy obiekt wielokrotnie gościł 40-tysięczną widownię. W cyklu „Futbol Retro” postaramy się chociaż częściowo wyjaśnić tę frapującą zagadkę…

 

Stal Sosnowiec przed meczem z Polonią Bydgoszcz 1:1 (21 X 1956) na inaugurację Stadionu Ludowego. Od lewej: Roman Musiał, Aleksander Dziurowicz, Witold Majewski, Czesław Uznański, Marian Szymczyk , Ryszard Głowacki, Józef Pocwa, Marian Masłoń, Alfred Poloczek, Antoni Ciszek, Paweł Krężel. Fot. archiwum klubu.

Jeszcze nie było kołowrotków

Próbując ustalić rekordowy pod względem liczby kibiców mecz, możemy się tylko oprzeć na informacjach podawanych przez dziennikarzy w ich relacjach medialnych. W dawnych latach nie było jeszcze zamontowanych na stadionach tzw. kołowrotków na bramach wejściowych, więc bardzo często gazety podawały frekwencję szacunkową. Obecnie można podać liczbę widzów co do jednej osoby, natomiast 50 lat temu i dawniej, niejednokrotnie oceniano wielkość wypełnienia stadionu na oko…

Teraz możemy się tylko zastanawiać, czy 40 tysięczna widownia, którą odnotowali dziennikarze i kronikarze na kilku spotkaniach ligowych Stali, a później Zagłębia, taka była w rzeczywistości, czy też zaokrąglono frekwencję dla celów propagandowych. Ponoć tylu kibiców pojawiło się na meczu otwarcia Ludowego w dniu 21 października 1956 roku, gdy sosnowiczanie grali o I-ligowe punkty z Polonią (Gwardią Bydgoszcz). Taka sama liczba pojawiała się jeszcze kilkakrotnie, gdy Zagłębie rywalizowało chociażby z Górnikiem Zabrze, czy też z Olimpiakosem Pireus w ramach rozgrywek Pucharu Zdobywców Pucharu w 1963 roku.

Józef Pocwa – nominalny obrońca, w meczu z Polonią Bydgoszcz (1:1) na otwarcie
Stadionu Ludowego 21 X 1956 przez 30 minut zastępował w bramce kontuzjowanego
A. Dziurowicza – fot. Jerzy Bydliński, udostępnił Mirosław Gołąb.

Jednym z takich rekordowych meczów była zwycięska gra z Legią Warszawa w dniu 16 sierpnia 1964 roku, gdy sosnowiczanie dopiero co wrócili z Ameryki w roli zdobywców Pucharu Interligi.

Latem 1964 roku piłkarze Zagłębia pojechali do Stanów Zjednoczonych, aby wystąpić w rozgrywkach o Puchar Interligi Amerykańskiej. W tym prestiżowym i mocno obsadzonym turnieju drużyna z Sosnowca spisała się znakomicie i wygrała te zawody! Wygrana ta upoważniała do walki o główne trofeum imprezy, czyli Puchar Ameryki. Ale tam nieznacznie lepszym zespołem okazała się Dukla Praga. Ten sukces Zagłębia poprawi rok później bytomska Polonia.

Uroczyście powitali bohaterów

Zagłębie – Legia Warszawa 3:1 (16 VIII 1964) po powrocie z amerykańskiej Interligi. Osamotniony Ginter Piecyk walczy o piłkę z kilkoma legionistami – bramkarzem Fołtynem, Brychczym, Gmochem i Piechniczkiem – fot. Jerzy Bydliński, archiwum klubu.

Inauguracja sezonu ligowego nastąpiła kilka dni po powrocie z USA. Na wypełnionym po brzegi Stadionie Ludowym najpierw nastąpiło uroczyste powitanie bohaterów – orkiestra górnicza, kwiaty, przemówienia. Zaraz potem mecz z Legią Warszawa wygrany 3:1, mimo iż zaczęło się od gola Brychczego. Ale szybko efektownym ,,szczupakiem” wyrównał Gałeczka, chwilę potem poprawił Piecyk, a po przerwie wynik meczu ustalił Myga. W kolejnych spotkaniach u siebie było podobnie. Po wygranej 1:0 z Łódzkim KS w Trybunie Robotniczej pisano – „ 50 okazji w Sosnowcu i 1 bramka Piecyka ( ) Wyśmienicie dysponowany w tym dniu bramkarz ŁKS – u Wilczyński (w przyszłości gracz i długoletni działacz CKS Czeladź – przyp. autora) skapitulował dopiero w 76 min po fantastycznej bombie Piecyka w przeciwległe, górne okienko”. W meczu z Szombierkami (4:0) swój pierwszy hat-trick w lidze zanotował Andrzej Jarosik.

W tym okresie kibice sosnowieckiej drużyny przeżywali istną huśtawkę nastrojów. Po wspomnianej wyżej victorii nastąpiło gładkie 0:3 z „gwardzistami” w Warszawie. Potem rehabilitacja, czyli 3:0 z Zawiszą Bydgoszcz – wyróżniono grającego jeden z ostatnich meczów Uznańskiego, który wszedł po przerwie na plac gry i rozruszał niemrawy atak. W następnej kolejce znowu wyraźna porażka – 2:4 z przeżywającym kryzys (ostatnim w tabeli!) Ruchem w Chorzowie. Jesienią Zagłębie osiągało bardzo przewidywalne wyniki – wygrywało u siebie i przegrywało na wyjazdach. Dopiero w ostatniej kolejce, po świetnym meczu i zwycięstwie 2:1 w Bytomiu z Polonią, przełamano ten stereotyp.

Zagłębie – Górnik Zabrze 0:2 (13 VI 1962). Od lewej: Olszówka (G), Ryszard Krawiarz (na drugim planie), Józef Gałeczka (nr 7), Kowalski (G), Oślizło (G) i Zbigniew Myga – fot. Jerzy Bydliński, udostępnił Mirosław Gołąb.

Wcześniej, w X serii gier doszło do ciekawego meczu z Górnikiem Zabrze. Zgodnie z tradycją tego sezonu wygrało Zagłębie 3:1, ale zadanie to znacznie ułatwili goście. Otóż, co dziś wydaje się rzeczą niezrozumiałą, aktualny mistrz Polski przyjechał do Sosnowca bez rezerwowego bramkarza! Gdy już w 5 minucie kontuzji doznał etatowy goalkeeper Kostka, do zabrzańskiej bramki wszedł obrońca Słomiany i bronił do końca meczu. Pomimo słabiutkiej zdobyczy na wyjazdach (tylko 2 pkt), Zagłębie z 16 pkt po I rundzie zameldowało się na III pozycji. Prowadził Górnik 19 pkt, przed Szombierkami 17 pkt.

„Tylko” brąz na koniec sezonu

Wiosną początkowo powtarzała się sytuacja z I rundy, czyli zwycięstwa u siebie i porażki na obcych boiskach. Przed wygranym 4:0 (gole padły dopiero w II części gry) meczem z Pogonią Szczecin uroczyście pożegnano kończącego zawodniczą karierę Czesława Uznańskiego. Pierwszy remis w tym sezonie Zagłębie wywalczyło dopiero w 17 grze (0:0 w Rzeszowie). Dzień Zwycięstwa (9 maja) uczcili sosnowiczanie wysokim zwycięstwem 5:1 z opolską Odrą (odnotować należy 2 gole Witolda Majewskiego, co zdarzało mu się rzadko).

Szerokim echem na Śląsku odbiła się wysoka wygrana 5:0 na Szombierkach, które były rewelacją ligi i prowadziły w tabeli! Mecz był… wyrównany, ale gole strzelali tylko goście, ponieważ znakomity występ zaliczył bramkarz Zagłębia – Jerzy Patoła. Po wygranej 3:1 z Gwardią sytuacja w tabeli stawała się dla Zagłębia coraz bardziej interesująca. Awans na II miejsce, strata do prowadzącego Górnika tylko 2 pkt i w perspektywie dwa mecze z zespołami ze środka stawki i… wizyta w Zabrzu. Na 6 kolejek przed końcem była więc realna szansa nawet na tytuł mistrzowski. Niestety, bardzo szybko nadzieje się rozmyły. Najpierw było niespodziewane 1:3 w Bydgoszczy z Zawiszą. W kolejnym meczu derbowym, tym razem z chorzowskim Ruchem (porażka 2:3 po golu Fabera w 90′), przerwana została seria kolejnych jedenastu ligowych zwycięstw na własnym stadionie.

Ostatecznie Zagłębie zakończyło ten interesujący sezon na 3. miejscu, za Górnikiem Zabrze i Szombierkami Bytom. W końcowej tabeli do Szombierek, które zostały wicemistrzem Polski, nasz zespół miał tylko punkt straty.

Mecze Zagłębia (wcześniej Stali) z największą frekwencją:

21.10.1956: Zagłębie – Polonia Bydgoszcz 1:1 (otwarcie Stadionu Ludowego); 40 000

13.06.1962: Zagłębie – Górnik Zabrze 0:2; 40 000

02.10.1963: Zagłębie – Olimpiakos Pireus 1:0 (Puchar Zdobywców Pucharu); 40 000

19.04.1964: Zagłębie – Górnik Zabrze 0:2; 40 000

16.08.1964: Zagłębie – Legia Warszawa 3:1; 40 000

08.09.1957: Zagłębie – Ruch Chorzów 0:0; 35 000

06.05.1962: Zagłębie – Ruch Chorzów 3:1; 35 000

21.04.1963: Zagłębie – Ruch Chorzów 3:1; 35 000

30.06.1963: Zagłębie – Veleż Mostar 4:1 (Puchar Lata); 30 000

27.03.1966: Zagłębie – Górnik Zabrze 0:2; 35 000

25.08.1967: Zagłębie – Górnik Zabrze 2:2; 35 000

28.09.1969: Zagłębie – Górnik Zabrze 1:2; 35 000

01.05.1974: Zagłębie – Górnik Zabrze 1:0; 35 000

01.06.1960: Zagłębie – Ruch Chorzów 1:1; 30 000

05.08.1961: Zagłębie – Górnik Zabrze 0:2; 30 000

21.04.1968: Zagłębie – Ruch Chorzów 0:2; 30 000

29.08.1971: Zagłębie – Legia Warszawa 3:2; 30 000

* Rekordy frekwencji wynotował: Jarosław Jąder.
* Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin