Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Zagłębie w Pucharze Intertoto. 55 lat temu graliśmy w półfinale!

Zagłębie w Pucharze Intertoto. 55 lat temu graliśmy w półfinale!

22 lutego 2022

Puchar Intertoto, zwany też Pucharem Rappana (od nazwiska pomysłodawcy) lub Pucharem Lata (ze względu na termin jego rozgrywania) na trwale wpisał się w historię Zagłębia. Sosnowiczanie wystąpili w jego 9. edycjach, rozegrali 58 meczów i zanotowali kilka sukcesów. Ten największy to występ w półfinałowym dwumeczu ze słynnym Eintrachtem Frankfurt, który przypominamy w cyklu „Futbol Retro”.

 

Opis zdjęcia: Ginter Piecyk (z prawej) strzelił 3 bramki i był najlepszym piłkarzem w meczu z Hansą Rostock (6:2) – fot. Zdzisław Kempa, udostępnił Mirosław Gołąb.

Trzeci występ i sukces

Trzeci występ piłkarzy Zagłębia w Pucharze Intertoto wreszcie zakończył się sukcesem! Po raz trzeci przeciwnikami byli reprezentanci Jugosławii (tym razem słoweńska Olimpia Lublana) oraz wschodniego sąsiada z NRD (znowu Rostock, ale pod aktualną już nazwą Hansa). Pierwszy raz w tych rozgrywkach ekipie z Sosnowca przyszło się zmierzyć z zawodową drużyną NRF – Karlsruher SC. W takim gronie sosnowiczanie spisali się bardzo dobrze, pewnie wygrywając swoja grupę, tracąc tylko 2 pkt. Następnie, 316 zgodnie z regulaminem przystąpiono do fazy pucharowej. Polscy piłkarze w ćwierćfinale zmierzyli się ze znaną wówczas drużyną z Amsterdamu i gładko przeszli tę przeszkodę.

W półfinale czekał już lepszy rywal – ponownie przedstawiciel zachodnioniemieckiej Bundesligi. Pierwszy mecz w Sosnowcu (wygrana 4:1) pozwalał mieć duże nadzieje na historyczny sukces i awans do finału, ale w rewanżu Eintracht z nawiązką (6:1) odrobił straty. Tradycyjnie już, wszystkie pięć spotkań rozegranych w roli gospodarza, Zagłębie rozstrzygnęło na swoją korzyść. Ciekawostką tego okresu była zmiana trenera w trakcie pucharowych rozgrywek. Po 4,5 letniej, owocnej i okraszonej wieloma sukcesami pracy trenerskiej, stanowisko szkoleniowca Zagłębia opuścił Teodor Wieczorek, przenosząc się 1 lipca 1966 do Ruchu Chorzów. Za zgodą obu klubów(!), w odwrotnym kierunku z Chorzowa do Sosnowca przybył Artur Woźniak.

Historia spotkań grupowych

19 VI 1966 Zagłębie Sosnowiec – Karlsruher SC 2:1 (0:1). Stadion Ludowy, widzów 10.000, sędzia Koczner (Polska) 0:1 – Strzałkowski sam. 5’, 1:1 – Kaffke sam. 63’, 2:1 – Gałeczka 70’
Skład Zagłębia: Szyguła – Gręda, Strzałkowski, Śpiewak, Wąs – Pielok (41’ Woźniczko), Majewski – Gałeczka, Myga, Jarosik, E. Szmidt. Trener: Teodor Wieczorek.

Trudną przeprawę miało Zagłębie w pierwszym meczu. Wynik okazał się lepszy, niż sama gra, a wygraną osiągnięto po słabej postawie. Szczególnie w pierwszej połowie, polscy zawodnicy prześcigali się w nieudolności i kardynalnych błędach w obronie. Po przerwie goście mogli podwyższyć rezultat, ale ich dwa ładne strzały zatrzymały się na poprzeczce bramki Szyguły. Nie wykorzystane okazje wkrótce się zemściły. Najpierw samobójcze trafienie zaliczył obrońca niemiecki, a kilka chwil później skromne zwycięstwo Zagłębiakom zapewnił celnym strzałem głową Józef Gałeczka. W drugim meczu tej grupy Olimpia przegrała z Hansą 3:4.

Opis zdjęcia: Zbigniew Myga (przy piłce) i Andrzej Jarosik w ataku na bramkę w meczu z Karlsruher (2:1) – fot. Zdzisław Kempa, udostępnił Mirosław Gołąb.

27 VI 1966 Zagłębie Sosnowiec – Olimpia Lublana 2:1 (2:0). Warszawa, Stadion X -lecia, widzów 25.000, sędzia Budaj (Polska) 1:0 – Jarosik 5’, 2:0 – Jarosik 18’, 2:1 – Zagora 66’
Skład Zagłębia: Patoła – Strzałkowski, Bazan, Śpiewak, Pielok – Majewski, Myga – Gałeczka, Jarosik, Leszczyński, E. Szmidt. Trener: Teodor Wieczorek

Mecz wyjątkowo rozegrano w Warszawie jako pucharowy dwumecz (najpierw Wisła Kraków pokonała Malmö FF 4:0). Zwycięstwo Zagłębia zasłużone, choć nie przyszło łatwo. Początek był udany – dwie bramki szybko strzelone przez Andrzeja Jarosika, potem kilka razy z opresji ratował gości ich bramkarz. W drugiej części gry, Słoweńcy zdobyli kontaktowego gola i zaczęli zaciekle atakować, by wyrównać. Jednak szczęście dopisało sosnowieckiej defensywie i wynik nie uległ już zmianie. W drugim meczu tej grupy Hansa przegrała z Karlsruher 0:2.

3 VII 1966 Hansa Rostock – Zagłębie Sosnowiec 3:0 (1:0). Rostock, widzów 12.000, sędzia Vetter (NRD) 1:0 – Kostmann 44’, 2:0 – Drews 52’, 3:0 – Drews 70’ Skład Zagłębia: Szyguła – Gręda, Bazan, Śpiewak, Pielok – Leszczyński, Majewski – E. Szmidt, Myga, Jarosik, Gzel. Trener: Artur Woźniak.
Po roku Zagłębie ponownie zawitało do Rostocku i znowu wysoko przegrało 0:3. Lepszą drużyną była Hansa i ich zwycięstwo nie podlegało dyskusji. Małe usprawiedliwienie dla sosnowiczan, to brak Strzałkowskiego i Gałeczki, którzy akurat sposobili się do meczu reprezentacji Polski z Anglią na Stadionie Śląskim (0:1). Niemniej pozostali zawodnicy kompletnie zawiedli.

9 VII 1966 Zagłębie Sosnowiec – Hansa Rostock 6:2 (3:0). Stadion Ludowy, widzów 10.000, sędzia Majdan (Polska) 1:0 – Piecyk 22’, 2:0 – Gałeczka 37’ rzut karny, 3:0 – Piecyk 41’, 4:0 – Jarosik 51’, 5:0 – Piecyk 54’, 6:0 – Myga 62’ rzut karny, 6:1 – Seehaus 74’, 6:2 – W. Wruck 85’
Skład Zagłębia: Patoła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Majewski, Myga – Gałeczka, Gzel, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak

Znakomity mecz piłkarzy Zagłębia, którzy w wielkim stylu zrewanżowali się za porażkę poniesioną przed tygodniem. Dynamiczne i pomysłowe ataki raz za razem demolowały obronne szeregi gości, którzy nie mogąc powstrzymać szybkich Zagłębiaków uciekali się do nieprzepisowych zagrań. Wysoką klasę pokazał strzelec trzech goli – Ginter Piecyk. Niemcy dopiero w końcówce spotkania zdobyli się na honorowe dwie bramki, gdy gospodarze myśleli już o końcowym gwizdu sędziego. W drugim meczu tej grupy Olimpia pokonała Karlsruher 2:1.

17 VII 1966 Olimpia Lublana – Zagłębie Sosnowiec 0:3 (0:1). Lublana, widzów 5.000, sędzia ? 0:1 – Gałeczka 5’, 0:2 – Jarosik 74’, 0:3 – Piecyk 88’ Skład Zagłębia: Szyguła – Gręda, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Leszczyński, Myga – Gałeczka, E. Szmidt, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak.

Zagłębie podtrzymało w Lublanie świetną formę zademonstrowaną w meczu z Hansą Rostock. Gospodarze, mimo usilnych starań, nie mieli większych szans na osiągnięcie korzystnego rezultatu z rozpędzonymi sosnowiczanami. Nie zmieniła nawet tego gra gości w ,,10” w ostatnim kwadransie po kontuzji Grędy. W drugim meczu tej grupy Karlsruher pokonał Hansę 2:1.

Opis zdjęcia: W świetnym nastroju wracali piłkarze Zagłębia z meczu w Lublanie po wygranej z Olimpią 3:0. Od lewej: Leszczyński, Jarosik, Gzel, Gałeczka, Śpiewak, trener Artur Woźniak, Majewski – fot. historiawisly.pl, udostępniła Anna Dubert.

24 VII 1966 Karlsruher SC– Zagłębie Sosnowiec 0:1 (0:0). Karlsruhe, widzów 5.000, sędzia Wengenmeier (NRF) 0:1 – Jarosik 75’ Skład Zagłębia: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Majewski (Pielok), Myga – Gałeczka, E. Szmidt, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak

Mecz o mistrzostwo grupy odbył się w wieczornej scenerii, przy świetle elektrycznym. Aby dalej awansować, zawodnicy niemieccy musieliby wygrać minimum trzema golami. Nic z tego! Zagłębie zagrało bardzo dobrze i odniosło zasłużone zwycięstwo. Gdyby nie świetnie interweniujący Kessler w bramce Karlsruher, to wygrana byłaby okazalsza. Po spotkaniu sami Niemcy przyznali, że tytuł mistrza trafił w godne ręce. W drugim meczu tej grupy Hansa pokonała Olimpię 3:0.

¼ finału 14 IX 1966 DWS Amsterdam – Zagłębie Sosnowiec 2:2 (1:2). Amsterdam – Stadion Olimpijski, widzów 10.000, sędzia Heymann (Szwajcaria) 0:1 – Gałeczka 3’, 0:2 – Gałeczka 17’ rzut karny, 1:2 – Guersten 20’ rzut karny, 2:2 – Guersten 70’
Skład Zagłębia: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga (Gzel) – E. Szmidt, Gałeczka, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak.

Pierwszy mecz ćwierćfinałowy, pomimo dwubramkowego prowadzenia Zagłębia, zakończył się sprawiedliwym remisem. Czołowa i utytułowana drużyna holenderska okazała się groźnym przeciwnikiem, toteż osiągnięty wynik w obozie sosnowieckim przyjęto z zadowoleniem.

¼ finału 6 X 1966 Zagłębie Sosnowiec – DWS Amsterdam 3:0 (1:0). Stadion Ludowy, widzów 25.000, sędzia Griede (NRF) 1:0 – Gzel 21’, 2:0 – Bregmann sam. 61’, 3:0 – Gzel 74’

Skład Zagłębia: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – E. Szmidt, Gzel, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak.

Do spotkania rewanżowego przystąpiło Zagłębie jako rewelacyjny lider polskiej I ligi, po serii sześciu kolejnych zwycięstw, osiągniętych w dobrym stylu. Równie wysoką formę zademonstrowali sosnowieccy futboliści w potyczce z Holendrami. Zwycięstwo i awans były w pełni zasłużone, a gdyby Jarosik i Piecyk mieli trochę lepiej nastawione celowniki, to goście wyjechaliby z Sosnowca z większym bagażem bramek. Imponowała skuteczność Władysława Gzela, wyróżnili się też boczni obrońcy – Leszczyński oraz Śpiewak, którzy udanie włączali się do akcji ofensywnych.

½ finału 22 III 1967 Zagłębie Sosnowiec – Eintracht Frankfurt 4:1 (2:0). Stadion Ludowy, widzów 15.000, sędzia Kunze (NRD) 1:0 – Woźniczko 14’, 2:0 – Gzel 20’, 3:0 – Gzel 60’, 4:0 – Piecyk 70’, 4:1 – Abbe 73’

Skład Zagłębia: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – Gałeczka (2’ Woźniczko), Gzel, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak

Mecz z aktualnym wiceliderem Bundesligi, poprzez nie najlepszą postawę Zagłębia w dwóch pierwszych kolejkach rundy wiosennej, potraktowano w Sosnowcu z dużymi obawami. Pogłębiły się one jeszcze bardziej na początku meczu, gdy kontuzji doznał Gałeczka. Ale o dziwo, zastępujący go Woźniczko okazał się jednym z bohaterów, gdy zdobył pierwszego gola. Krótko potem, po pięknej zespołowej akcji wynik podwyższył świetny w tym dniu Gzel. Zresztą, cała drużyna zagłębiowska rozegrała doskonałe zawody, co dla obserwatorów było sporym zaskoczeniem.
Odpoczynek w szatni niewiele pomógł Niemcom, gdyż w II połowie stroną dyktującą warunki na placu gry byli nadal gospodarze. Efektem tego były kolejne dwie strzelone bramki oraz kilka dobrych okazji na następne. Dopiero przy stanie 0:4 renomowani goście przebudzili się z letargu, kilka razy groźnie kontratakując, ale tylko raz udało im się pokonać Szygułę. Cała drużyna Zagłębia zebrała po meczu zasłużone gratulacje. Nie zawiodła linia obrony, która nie dopuszczała niemieckich napastników przed własną bramkę. Prawdziwym dyrygentem i mózgiem był Zbigniew Myga, który popisywał się znakomitymi podaniami do partnerów. W ataku świetny był strzelec dwóch goli Gzel, którego dzielnie wspomagał Piecyk. Ogólnie, wynik 4:1 uznano jako bardzo dobrą zaliczkę przed rewanżem.

½ finału 28 III 1967 Eintracht Frankfurt – Zagłębie Sosnowiec 6:1 (4:0). Frankfurt – Waldstadion, widzów 20.000, sędzia Dobermann (Holandia) 1:0 – Grabowski 4’, 2:0– Bechtold 6’, 3:0 – Abbe 9’, 4:0 – Huberts 19’, 4:1 – Gzel 77’, 5:1 – Huberts 85’, 6:1 – Grabowski 89’

Skład Zagłębia: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – Gzel, Woźniczko, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak.

Sześć dni po wspaniałej sosnowieckiej wiktorii, przydarzyło się piłkarzom Zagłębia coś nieprawdopodobnego. W niespełna 20 minut zdeterminowani piłkarze Eintrachtu odrobili straty z pierwszego meczu, obejmując prowadzenie 4:0! Nawałnica niemiecka była tak mocna, że praktycznie każdy celny strzał lądował w polskiej bramce. Dopiero wtedy obudzili się nasi zawodnicy, stwarzając dwie okazje nie wykorzystane przez Gzela i Piecyka. Po przerwie sosnowiczanie toczyli już wyrównany bój, ale świetnie w tym czasie spisywał się we frankfurckiej bramce Kunter. Wspaniale obronił strzały Jarosika, Mygi i Piecyka, ale nie dał rady po kapitalnym uderzeniu Gzela w 77’. Chwilę potem w polu karnym został sfaulowany Piecyk, ale gwizdek arbitra milczał. Gdy zanosiło się na dogrywkę (stan dwumeczu brzmiał 5:5), w końcowych minutach gospodarzom dwa razy udało się pokonać polskiego bramkarza. Mecz rozegrano wieczorem o godz. 20 w blasku jupiterów, co w Polsce piłkarzom Zagłębia przytrafiało się dosyć rzadko. Dwa gole w tym dniu zdobył Jürgen Grabowski – późniejsza gwiazda zachodnioniemieckiego futbolu, wielokrotny reprezentant RFN.

W finale Pucharu Intertoto piłkarze Eintrachtu Frankfurt okazali się lepsi od Interu Bratysława, wygrywając 3:2 na wyjeździe i remisując 1:1 u siebie. Zagłębie zakończyło występy na półfinale, jednak zapracowało na szacunek polskich i zagranicznych kibiców.

Opracowano na podstawie książki Jacka Skuty: Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej.

Opracowanie graficzne zdjęć: Andrzej Wydrychiewicz.

 

 

 

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin