Tomasz Łuczywek ma już za sobą prawie trzy tygodnie pracy z Zagłębiem. Jak nowy szkoleniowiec Sosnowiczan ocenia grę drużyny? Jakie kwestie na boisku i w szatni są dla niego najistotniejsze? O tym przeczytacie w poniższym wywiadzie.

Na zdjęciu: Tomasz Łuczywek oraz Michał Barć podczas meczu Betclic 2. Liga sezon 2025/26 Podbeskidzie Bielsko Biała – Zagłębie Sosnowiec (fot. Mateusz Sobczak)
Jak Pan ocenia ten krótki okres pracy z Zagłębiem? Co udało się poprawić, a co wymaga jeszcze korekty?
– Każdy trener podchodzi do swojego zawodu w indywidualny sposób i myślę, że każdy ma własne standardy. Dlatego nie będę odnosił się do tego, co było wcześniej. Mogę mówić jedynie o tym, co jest teraz i jak dziś pracujemy. Wydaje mi się, że na każdym kroku wprowadzamy pewne elementy do funkcjonowania drużyny – począwszy od tych, które kibice widzą na boisku, czyli organizacji gry i sposobu, w jaki chcemy grać. Ale w szatni również dzieje się wiele rzeczy, których kibice nie widzą, a które ja jako trener egzekwuję i ustalam po swojemu.
W pierwszym wywiadzie udzielonym mediom klubowym powiedział Pan, że problemy będzie starał się rozwiązywać na bieżąco. Czy były już sytuacje wymagające interwencji?
– „Problem” to mocne słowo. Wydaje mi się, że nie chodzi o problemy, ponieważ – tak jak już mówiłem – w szatni spotyka się ludzi o różnych temperamentach, charakterach, oczekiwaniach i ego. Trzeba umieć z każdym rozmawiać inaczej. Każdy zawodnik potrzebuje od trenera innego wsparcia i innego podejścia mentalnego. Oczywiście codziennie podejmuję decyzje dotyczące tego, jak wpłynąć na drużynę i na tych chłopaków, aby tworzyli organizm zdolny rywalizować z przeciwnikami i wygrywać mecze.
Po objęciu funkcji trenera Zagłębia Sosnowiec poprowadził Pan dwa mecze ligowe – z Podbeskidziem i Stalą Stalowa Wola. Udało się zebrać dużo materiału szkoleniowego po tych spotkaniach?
– Na pewno wnioski są takie, że oba mecze pokazały, iż każdy zawodnik musi być gotowy do gry. W obu spotkaniach wystąpiliśmy w innym zestawieniu personalnym i były to zupełnie różne mecze. Można jednak powiedzieć, że ten ze „Stalówką” był inny także pod względem zdobytych punktów, bo wywalczyliśmy remis. Powiedziałem jednak chłopakom, że mogliśmy ten mecz również wygrać i dopisać sobie dwa punkty więcej. Bazujemy jednak na tym, co jest, i nie możemy gdybać, co mogło się wydarzyć. Zdobyliśmy punkt i na tym trzeba budować. Drużyna się wybroniła, choć – jak wspomniałem – były sytuacje, by wygrać. Rywal także stworzył sobie swoje okazje. Trzeba szukać tych małych rzeczy, które wpływają na to, że drużyna zacznie wygrywać. Tego wszyscy oczekujemy. To jednak wciąż przed nami. Robimy wszystko, by wreszcie odnieść zwycięstwo.

Można powiedzieć, że po meczu ze „Stalówką” zapaliło się zielone światełko. Gra wyglądała lepiej, a zaangażowanie było większe. Teraz trzeba dołożyć do tego punkty.
– Oczywiście, że widzę to światełko i wierzę w tę drużynę. To nie podlega dyskusji. Widzę, jak drużyna pracuje na treningach i jak bardzo zawodnicy są zaangażowani. Chcę jednak jasno powiedzieć, że samo zaangażowanie czasami nie wystarcza. Potrzebujemy organizacji gry, drużyny i świadomości tego, jak chcemy rywalizować z przeciwnikami w różnych fazach meczu. Do tego potrzebna jest jedność – ludzi, którzy chcą ciągnąć ten klub w jednym kierunku. Tego będę oczekiwał od każdego. Dziś skupiamy się przede wszystkim na meczu z Hutnikiem, bo to jest dla nas priorytet. Do końca sezonu zostało niewiele kolejek i nie mamy marginesu błędu. Zdajemy sobie sprawę z miejsca, w którym jesteśmy, i robimy wszystko, by to zmienić.
Hutnik Kraków to klub, z którym ma Pan miłe wspomnienia. Pamięta Pan mecz rundy wstępnej Pucharu Polski z sezonu 2002/2003, rozgrywany w Krakowie? Kto zdobył wtedy zwycięską bramkę dla Zagłębia?
– Powiem szczerze, że to było naprawdę bardzo dawno temu. Czasu nie da się cofnąć ani zatrzymać – wszyscy o tym wiemy. Minęły już 24 lata od tamtego meczu. Wygraliśmy wtedy 3:2, a ja strzeliłem zwycięskiego gola po doskonałym podaniu Rafała Baczyńskiego. Pamiętam stadion i pamiętam tę bramkę, ale to już historia. Nie lubię wracać do przeszłości. Nawet w szatni powtarzam zawodnikom, że to, co było, już nie wróci. Musimy skupiać się na tym, na co mamy wpływ tu i teraz. Mamy wpływ na to, jak przygotujemy się do meczu z Hutnikiem, i właśnie na tym się koncentrujemy. W niedzielę będziemy z nim rywalizować.
Zagłębie S.A., plac Zagłębia 2
41-200 Sosnowiec
Tel. (32) 299-64-40 (Centrala)/ 733 800 090
E-mail: