Przy okazji mistrzostw świata rozgrywanych w USA, Kanadzie i Meksyku warto wspomnieć o tych piłkarzach Zagłębia, którzy zagrali na mundialu z orzełkiem na piersi. W 1978 roku Polska wystąpiła w mistrzostwach świata w Argentynie, a dwóch naszych piłkarzy: Włodzimierz Mazur i Wojciech Rudy dostało szansę reprezentowania biało-czerwonych barw na mundialowym boisku. Po nich już żaden gracz Zagłębia nie dostąpił zaszczytu gry w tej imprezie. Wprawdzie w 1986 w Meksyku zagrał Jan Urban, ale wówczas już od roku był graczem Górnika Zabrze.

Opis zdjęcia: Rok po mistrzostwach świata w Argentynie Włodzimierz Mazur zdobył bramkę z rzutu karnego w meczu z Holandią na Stadionie Śląskim (2:0), pokonując bramkarza Pomarańczowych tzw. podcinką. Foto: Archiwum Zagłębia Sosnowiec
Do Argentyny ówczesny trener biało-czerwonych Jacek Gmoch zabrał 3 zawodników Zagłębia Sosnowiec. W gronie jego wybrańców znaleźli się: Włodzimierz Mazur, Wojciech Rudy i bramkarz Zdzisław Kostrzewa. Wcześniej, w szerokiej 40-osobowej kadrze znalazł się czwarty Sosnowiczanin Jerzy Dworczyk, jednak jego Gmoch nie zabrał na mundial. Pod koniec lat 70-tych Zagłębie miało bardzo mocną pozycję w polskiej piłce, o czym świadczyły chociażby powołania do reprezentacji Polski sosnowieckich zawodników.
Dwa lata wcześniej na Igrzyskach Olimpijskich w Montrealu Zagłębie dumnie reprezentował Wojciech Rudy, który zdobył srebro olimpijskie. Jego udział w igrzyskach ograniczył się jednak do 26 minutowego występu w spotkaniu z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną (5:0). W finale Polacu ulegli 1:3 drużynie Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Ten wynik przyjęto w Polsce mało entuzjastycznie, prasa pisała o dużym rozczarowaniu… Dla Rudego był to jednak sukces, wszak srebrny medal olimpijski był także sukcesem jego ukochanego Zagłębia.
Przy okazji warto wspomnieć, że w 1972 roku mieliśmy pierwszego olimpijczyka na igrzyskach, którym był Andrzej Jarosik. Ten najwybitniejszy piłkarz w historii klubu nie doczekał się jednak występu na tej wspaniałej dla polskiego piłkarstwa imprezie, która przyniosła nam historyczne złoto olimpijskie. W spotkaniu grupy półfinałowej ze ZSRR (2:1) „Jary” „odmówił” trenerowi Górskiemu wybiegnięcia na boisko, by zastąpić Zbigniewa Guta. Sosnowiecki snajper mógł zostać bohaterem polskiej reprezentacji, jednak tak się nie stało. A został nim Zygfryd Szołtysik, który wszedł na murawę i poprowadził biało-czerwonych do wygranej.

14 czerwca 1978 roku Estadio Rosario Central zmierzyliśmy się z Argentyńczykami w meczu otwarcia drugiej rundy mistrzostw świata. Nasi piłkarze, choć rozegrali najlepszy mecz na turnieju, przegrali 0:2. Wokół tego spotkania narosły legendy. Podobno nie mieliśmy prawa wygrać, bo rządzącej Argentyną wojskowej juncie potrzebny był propagandowy sukces. Z drugiej strony przed meczem atmosfera w naszej ekipie nie była dobra – do późnej nocy trwały kłótnie o pieniądze. Z kolei trener Jacek Gmoch podjął zaskakującą decyzję – cofnął na środek obrony Henryka Kasperczaka, a rosłego Jerzego Gorgonia odesłał na trybuny. W efekcie już w 15. minucie Mario Kempes wbił nam gola głową. Rozgrywający setny mecz w reprezentacji Kazimierz Deyna mógł wyrównać, ale z karnego kopnął słabo i w środek bramki. Bramkarz nie musiał nawet odbijać piłki tylko spokojnie ją złapał.
W drugiej połowie, gdy ważyły się losy spotkania trener Gmoch wpuścił na boisko Włodka Mazura. W 64 minucie sosnowiecki król strzelców zastąpił Bohdana Masztalera. Gmoch ustawił Włodka na prawym skrzydle, licząc na jego szybkość i dynamiczne rajdy. Mazur starał się jak mógł, jednak nie zmienił meczowego scenariusza. Po przegranej z Argentyną było jeszcze skromne zwycięstwo nad Peru (1:0) i porażka z Brazylią (1:3). Ostatecznie Polska zakończyła mistrzostwa na miejscach 5-8. Dla naszego Włodka pamiątką po tym mundialu była piłka z meczu otwarcia, jakim było spotkanie Polski z RFN (0:0). Nasz napastnik przesiedział ten mecz na ławce rezerwowych, ale to on przechwycił wspomnianą futbolówkę o nazwie „Tango” i przywiózł ją do Sosnowca…
Dodajmy, że wcześniej w spotkaniu grupowym z Meksykiem wystąpił wspomniany Wojciech Rudy. Polacy wygrali ten bardzo ważny mecz 3:1, a sosnowiecki obrońca grał w nim do 83 minuty, kiedy to zastąpił go Henryk Maculewicz.

Na zdjęciu: Wojciech Rudy w roli kapitana reprezentacji przed meczem towarzyskim Włochy – Polska 2:2 (19 kwietnia 1980 r.)
Zagłębie S.A., plac Zagłębia 2
41-200 Sosnowiec
Tel. (32) 299-64-40 (Centrala)/ 733 800 090
E-mail: