Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Futbol Retro. 54 lata temu na Ludowym zabłysło światło…

Futbol Retro. 54 lata temu na Ludowym zabłysło światło…

11 października 2022

54 lata temu na Stadionie Ludowym miała miejsce inauguracja sztucznego oświetlenia. Byliśmy w gronie 4 klubów, które posiadały stadionowe jupitery. Po przeprowadzce na nowy stadion Zagłębie będzie dysponowało nowoczesnym oświetleniem o natężeniu 2000 luxów. Nikt już nie będzie szukał piłki w ciemnościach, jak to dawniej bywało…

 

Nocne granie w Sosnowcu

Nowy sezon 1968/69 rozpoczęło Zagłębie od porażki 0:1 z Wisłą w Krakowie, osłabione brakiem swojego najlepszego strzelca z poprzednich rozgrywek – Andrzeja Jarosika. Powodem jego absencji był gościnny wyjazd (i Jana Domarskiego ze Stali Rzeszów) z ekipą Górnika Zabrze na tournée po obu półkulach Ameryki. Dzisiaj już nie praktykuje się takich „wypożyczeń”. Tydzień później na Stadionie Ludowym rozegrano mecz o bardzo nietypowej porze. Spotkanie z GKS – em Katowice zaplanowano na godzinę 19:30, czyli w Sosnowcu nastąpiła inauguracja sztucznego oświetlenia! Były to czwarte w Polsce jupitery – po Stadionie Śląskim oraz obiektach Legii i Górnika, na Ruchu sztuczne światło rozbłyśnie kilka tygodni później. Jednak bramek tego wieczora widownia nie zobaczyła.

Bardzo udana była wieczorowa premiera w Sosnowcu. Pożyteczna inwestycja na Stadionie Ludowym potwierdziła atrakcyjność spotkań, rozgrywanych przy świetle jupiterów. Gra nabiera dodatkowych wartości, jest bardziej widowiskowa. Pojedynek dwóch górniczych zespołów zakończył się wprawdzie bezbramkowo, ale dostarczył licznie zebranym widzom sporo emocji i wrażeń – pisał Sport.

Na marginesie – jakość lamp od początku nie była najlepsza, z czasem nie wymieniane ulegały dalszemu osłabieniu i po kilku latach zaniechano rozgrywania w Sosnowcu meczów przy światłach. Ale jesienią 1968 roku często grano w blasku świateł i zazwyczaj mecze kończyły się zwycięstwami sosnowiczan. Tak było np. w 4 kolejce, gdy Zagłębie pokonało 2:0 niespodziewanego lidera – rzeszowską Stal. Bohaterem tego meczu był Zbigniew Myga, który najpierw odbierał gratulacje za dwusetny mecz i 10 lat gry w klubie, a chwilę po pierwszym gwizdku sędziego celną „główką” otworzył wynik spotkania. Tak radośnie nie było cztery dni później, gdy niefortunnie przegrano 2:3 w Bytomiu na Szombierkach, mimo prowadzenia 2:0 do przerwy (!) To drugi (po Rybniku) wypadek w krótkim czasie, gdy sosnowiczanie trwonią dwubramkową przewagę. Kolejne 3 wygrane (w każdej z nich do siatki trafiał Władysław Gzel, a ze Śląskiem i Pogonią były to jedyne gole meczu) pozwoliły awansować Zagłębiu nawet na III miejsce w tabeli. Dawało to nadzieję na włączenie się do walki o czołowe lokaty, ale szybko na nadziei się skończyło. Niestety, cztery porażki w ostatnich pięciu meczach, nie stanowiły powodu do zadowolenia. Tylko gra z Ruchem Chorzów (aktualnym mistrzem Polski, ale będącym w głębokim kryzysie) zakończyła się wygraną 3:1, a wszystkie trzy gole sosnowiczanie strzelili głową (Piecyk, Myga, Gałeczka). Zabolały za to wysokie porażki w Opolu i Warszawie z Legią oraz 1:2 z bytomską Polonią, która wygrała nad Brynicą po raz pierwszy od ośmiu lat.

Huśtawka nastrojów

Swój najlepszy mecz w tej rundzie rozegrało Zagłębie w 13 kolejce, mimo przegranej 2:4 w Zabrzu z miejscowym Górnikiem – zdecydowanym mistrzem jesieni. Obiektywni obserwatorzy wysoko ocenili ten emocjonujący i dramatyczny pojedynek, w którym Zagłębie nie ustępowało górnikom i w dodatku kilkoma decyzjami zostało skrzywdzone przez sędziego. Nie przyniosło to jednak żadnej zdobyczy i zagłębiowska drużyna z mało imponującym dorobkiem 12 pkt, wylądowała na dalekim IX miejscu w ligowej tabeli. Wiosną Zagłębie bardzo szybko opuściło strefę spadkową, notując sześć zwycięstw w pierwszych siedmiu meczach. Najpierw były 3 zwycięstwa i czyste konto Witolda Szyguły w bramce – 1:0 z Wisłą, 2:0 z ROW – em i 1:0 w Rzeszowie. Potem zasłużona przegrana 0:2 na siemianowickim Pszczelniku z Katowicami i znów 3 kolejne wygrane.

Szczególnie usatysfakcjonowani wychodzili kibice ze spotkania z Szombierkami (3:2). Nie dość, że 2 pkt zostały w Sosnowcu, to jeszcze oglądali 5 goli i emocjonujący, stojący na dobrym poziomie mecz. Po wygranej 1:0 w Szczecinie, sosnowiczanie awansowali na III miejsce. Dobrze nastawiony celownik miał w tym okresie Józef Gałeczka. Zablokował się natomiast Jarosik, który w rundzie wiosennej strzelił tylko jednego gola. Było to w prestiżowym, wygranym 3:2 spotkaniu z Górnikiem Zabrze.

W relacji Sportu czytamy: – Organizatorem szybkich akcji był pracujący w pocie czoła na całej długości i szerokości boiska – Jarosik. W drugiej części eks – reprezentant grał wyśmienicie, a kilka jego rajdów w ostatnich minutach spotkania najlepiej świadczy o doskonałej formie fizycznej. ( ) Mecz stał na dobrym, okresami nawet na bardzo dobrym poziomie. Stale zmieniające się sytuacje i układ wydarzeń na murawie trzymały widownię w napięciu do ostatniej minuty. 20 tysięcy widzów opuszczało stadion w przekonaniu, że ich pupile rozegrali z Górnikiem mecz wiosny i wnieśli się na wyżyny, które pozwalają realnie myśleć o zdobyciu brązowego medalu.

Tak, tak, osiągnięcie tego celu było bardzo bliskie, gdyż przed ostatnią ligową kolejką Zagłębie zajmowało trzecią pozycję z przewagą 1 pkt nad Polonią i Ruchem. Jednak niespodziewana przegrana 0:1 we Wrocławiu ze spadającym z ligi Śląskiem, spowodowała powtórkę z poprzedniego sezonu, czyli V miejsce.

Wśród nowych twarzy w zespole pokazali się: Józef Zawadzki (z CKS Czeladź), Paweł Adamczyk (z Uranii Ruda Śl.), Krzysztof Całus (reprezentacyjny junior z Budowlanych Częstochowa) i Kazimierz Duch (wychowanek Górnika Sosnowiec). W tym sezonie udział Zagłębiaków w reprezentacji był symboliczny: Andrzej Jarosik oraz debiutujący w kadrze Jan Leszczyński wystąpili tylko w jednym spotkaniu – w Szczecinie z NRD 1:1.

Rozegrane mecze (19 zawodników): Kowalczyk 26, Leszczyński 26, Strzałkowski 26,Szyguła 26, Gałeczka 25, Jarosik 25, Pielok 25, Seweryn 24, Piecyk 18, Duch 15, Myga 15, Gzel 14, E. Szmidt 13, Zawadzki 12, Bazan 9, Wąs 9, Adamczyk 5, Całus 2, Patoła 2.
Strzelcy bramek (32): Gałeczka 9, Jarosik 5, Kowalczyk 5, Piecyk 4, Gzel 3, Myga 2, Pielok 2, Strzałkowski 1, Duch 1.

Trenerami przez 23 kolejki byli wspólnie Tibor Kemeny i Józef Machnik. Taki układ funkcjonował do 1 VI 1969 roku i ostatnie 3 mecze drużynę samodzielnie prowadził Machnik.

Artykuł powstał na kanwie książki Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”.

Opracowanie graficzne zdjęć starego stadionu: Andrzej Wydrychiewicz.

 

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin