Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Matko Perdijić: wierzę w to, że mój powrót do Chorzowa będzie ponownie szczęśliwy

Matko Perdijić: wierzę w to, że mój powrót do Chorzowa będzie ponownie szczęśliwy

7 września 2022

Od 2007 do 2013 roku Matko Perdijić reprezentował barwy Ruchu Chorzów. W „niebieskich” rozegrał 53 spotkania zachowując przy tym 21 razy czyste konto. Teraz wraca ponownie na Cichą, ale już w innej roli. Jak wyglądają przygotowania do piątkowego starcia? Dlaczego Michał Gliwa jest „jedynką”? Odpowiedzi w krótkiej rozmowie.

Grałeś w Ruchu kilka dobrych lat. Wracałeś do Chorzowa jako piłkarz, teraz przyjedziesz jako trener bramkarzy. Serce zabije mocniej?

Nie ukrywam, że lubię tam wracać. Teraz co prawda w innej roli, ale wspomnienia mam dobre. Ostatni raz przy Cichej grałem (Matko był w meczowej kadrze – redakcja) w sezonie, kiedy awansowaliśmy do ekstraklasy. Pokonaliśmy Ruch 1:0 i cieszyliśmy się z naszego sukcesu. Rywale spadali natomiast do drugiej ligi. Teraz wracamy w nieco innych klimatach. Ruch powoli odbudowuje swoja markę i idzie to w dobrym kierunku. Wierzę jednak w to, że mój ponowny powrót po tylu latach znowu będzie szczęśliwy jak w momencie awansu.

Ruch jako beniaminek spisuje się kapitalnie. Po 9 kolejkach rywale są liderem rozgrywek. Co jest siłą tej drużyny?

Jest to bardzo dobrze zgrany zespół. Ruch kontynuuje to, co realizował w drugiej lidze. W kadrze drużyny znajdują się doświadczeni piłkarze, którzy „ciągną ten wózek”. Rywala mamy jednak rozpracowanego i będziemy gotowi w piątkowy wieczór. Damy radę.

Na co muszą zwracać uwagę nasi bramkarze? Jak wyglądają przygotowania do tego meczu z perspektywy bramki?

Przygotowania przebiegają w taki sam sposób jak do każdego meczu ligowego. Analizujemy każdego zawodnika rywala. Sprawdzamy, jak poruszają się strzelcy goli czy asystenci, zwracamy uwagę na piłkarzy z uderzeniem z dystansu, wykonawców rzutów karnych. Mamy rozpracowane stałe fragmenty. Wiemy jak rywale budują akcje po rzutach wolnych czy rożnych. Sztab wykonał znakomitą pracę, dzięki czemu możemy przygotować zawodników na każdą okoliczność.

Michał Gliwa jak na razie jest numerem jeden w naszej bramce. Mateusz Kos dostał szansę gry w spotkaniu Fortuna Pucharu Polski. Jak wygląda ich codzienna rywalizacja?

Mateusz bardzo mocno depcze po piętach Michała. O to nam chodziło sprowadzając drugiego bramkarza. Ostra sportowa rywalizacja na każdym treningu powoduje dobrą dyspozycję obu zawodników. Obecnie gra Michał, który nie dał nam powodu do tego, żeby go zmienić. Dobrze broni, nie popełnia błędów, pomaga drużynie. Rola Mateusza jest bardzo trudna, ale on spisuje się w niej znakomicie. Na każdym treningu daje z siebie wszystko, nie odpuszcza. Widzę po jego dyspozycji, że jest gotowy do tego, żeby w każdym momencie wskoczyć między słupki.

To co może cieszyć, to przede wszystkim fakt, że ta rywalizacja jest zdrowa. Obaj mocno się wspierają podczas treningów, biją brawo po udanych interwencjach.

Obaj maja znakomity charakter. To są poważni faceci. Takiego rozwiązania szukaliśmy. Mateusz wiedział jaka będzie jego rola. Walczy, trenuje i czeka. Wspiera Michała i drużynę. Dzisiaj jest zawodnikiem rezerwowym, ale nie wiemy co przyniesie jutro. Piłka jest nieprzewidywalna. Kartka, kontuzja, słabsza dyspozycja kolegi i wskakujesz do bramki. Jeżeli Mateusz wejdzie do gry, to będę spokojny o jego formę.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin