Gościem specjalnym zagłębiowskiej wigilii był Jan Urban, selekcjoner biało-czerwonych, w latach 1981-85 wyróżniający się piłkarz Zagłębia Sosnowiec. W tym okresie Urban rozegrał łącznie w koszulce naszego klubu 120 spotkań i strzelił 24 bramki. Jeszcze jako zawodnik Zagłębia 7-krotnie wystąpił w reprezentacji Polski.

FOTO: MATEUSZ SOBCZAK
Trenerze, jak pan spędzi święta Bożego Narodzenia? Po trudnym dla pana i kadry okresie, czas na wypoczynek.
– Raczej spędzę je w Hiszpanii, czeka mnie teraz podróż do tego kraju. Oczywiście spędzę je w Pampelunie z rodziną, najczęściej w okresie świąteczno-noworocznym wypoczywamy w tym mieście. Liczę jak zawsze na wspaniałą rodzinną atmosferę i obecność najbliższych.
W czasach, gdy był pan gwiazdą Osasuny Pampeluna miał pan pseudonim El Toro (czyli Byk – j.m.) i bywał pan na korridzie. Grudzień to nie jest jednak miesiąc, gdy urządzane są tego typu widowiska w tym kraju, ale może uda się panu obejrzeć podobne świąteczne atrakcje?
– Zobaczymy, być może uda mi się zobaczyć w akcji byki… To ulubiona zabawa Hiszpanów, tak jak ulubionym i niezwykle popularnym sportem jest tam piłka nożna. W tym kraju grałem wiele lat i nie zaprzeczam, lubiłem bywać na korridzie. Chociażby z ciekawości… Nie wykluczone, że się na nią wybiorę.
Na święta pan i pańscy współpracownicy możecie się udać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Po dobrej robocie jest czas na odpoczynek
– Wydaje mi się, że cały sztab i ja również, możemy spokojnie udać się na święta. Początek naszej przygody z reprezentacją Polski można uznać za w miarę udany, ale wiemy wszyscy, ze najważniejsze jest to, co przed nami, czyli marcowe baraże.
Wiadomo o co gramy i z kim w nich gramy, a stawka jest szalenie wysoka… Czy teraz, w okresie przedświątecznym i w trakcie świąt, musi pan trzymać rękę na pulsie i cały czas myśleć o naszych potencjalnych rywalach?
– Teraz pracuje się zdecydowanie więcej, bo wiadomo, że musimy być przygotowani na wszystko. Oczywiście musimy się dokładnie przyglądać naszych zawodnikom, bo to jest najważniejsze, by nasza drużyna funkcjonowała na jak najwyższym poziomie. Ale trzeba również pamiętać o tym, by obserwować wnikliwie Albańczyków, naszych pierwszych przeciwników, jak również Ukraińców i Szwedów, bo możemy się także spotkać z jedną z tych drużyn. To trzeba zrobić wcześniej, by mieć wiedzę na ich temat. Tej sprawy nie można przegapić.

FOTO: MATEUSZ SOBCZAK
Czas przedświąteczny czas to głównie spotkania wigilijne w większym lub mniejszym gronie? Jak pan się czuje w tym okresie, czy nie jest ich za dużo? Jedną z tych imprez było spotkanie wigilijne organizowane przez Zagłębie Sosnowiec, gdzie wypromował się pan jako ligowy piłkarz.
– No taka już rola selekcjonera, że musi w wielu miejscach się pokazać i być na wielu imprezach tego typu. Ale to są takie przyjemne sytuacje, tak naprawdę, bo można się spotkać z ludźmi, z którymi się kiedyś grało, których spotykało się w trakcie kariery. To są z reguły bardzo miłe chwile.
Dużo tych imprez wigilijnych pan zaliczył, zanim pojawił się na imprezie Zagłębia Sosnowiec, gdzie prawie każdy z gości chciał z panem wymienić uścisk dłoni, pstryknąć sobie wspólną fotkę, czy też dostać autograf?
– Było tego trochę. Ale to nie tylko wigilie, ale także spotkania jubileuszowe czy inne tego typu imprezy. No jest tego sporo… Czasami nie można być wszędzie i trzeba odmówić. Ale jeśli mogę być na takiej imprezie, to staram się na niej pojawić, żeby obcować z ludźmi, być blisko nich.
W Sosnowcu, gdzie wybił się pan niczym z trampoliny do wielkiej kariery, miło było spotkać starych znajomych z boiska, z okresu gry w ówczesnej pierwszej lidze, czyli obecnej Ekstraklasie? To zresztą nie była pana pierwsza obecność na zagłębiowskiej wigilii.
– Tak, tak, jest kilka klubów w moim sercu, bliskich mi, głównie związanych z moją ligową karierą, a o których nie mogę zapomnieć. Tak jak mówię, one zawsze będą bliskie mojemu sercu.
Czego chciałby pan życzyć Zagłębiu Sosnowiec, klubowi, w którym ma pan wielu przyjaciół i znajomych, nie tylko z okresu gry w drużynie?
– Chyba wszyscy kibice Zagłębia oczekują tego samego – czyli powrotu do tych lat, kiedy to zespół grał cały czas w Ekstraklasie, w najwyższej klasie rozgrywkowej. Wydaje mi się, że tym bardziej teraz, gdy warunki jakie stworzył klubowi prezydent miasta, pan Arkadiusz Chęciński są znakomite; i to nie tylko dla piłki nożnej, faktycznie przydałoby się, żeby do tego poziomu infrastruktury, która tu powstała, dołączyła drużyna piłkarska.
Czy będziemy pana gościć na ArcelorMittal Park również w rundzie wiosennej Betclic 2. Ligi? Z pewnością prezes honorowy klubu, Leszek Baczyński nie zapomni o wysłaniu zaproszenia, tak jak to wcześniej bywało.
– Ale jak będzie taka możliwość to nie ma problemu. To, że Zagłębie gra teraz w niższej klasie rozgrywkowej to żadna przeszkoda, by od czasu do czasu pojawiać się w Sosnowcu. A na koniec chciałbym życzyć Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku kibicom Zagłębia Sosnowiec!

FOTO: MAGDALENA BAŁAGA

Na zdjęciu: Jan Urban (pierwszy z prawej w ciemnym stroju) walczy o piłkę z zawodnikiem ŁKS-u. Pierwszy z lewej strony to Waldemar Włosowicz. Mecz Zagłębie Sosnowiec – ŁKS Łódź 2:1 (1 października 1983). Autor: Jerzy Bydliński / Archiwum Sportu.
Zagłębie S.A., plac Zagłębia 2
41-200 Sosnowiec
Tel. (32) 299-64-40 (Centrala)/ 733 800 090
E-mail: