Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Niezwykła historia Gintera Piecyka. Górnik strzałowy, który strzelał bramki…

Niezwykła historia Gintera Piecyka. Górnik strzałowy, który strzelał bramki…

9 stycznia 2026

Kibice starszego pokolenia cały czas zastanawiają się, gdzie przebywa Ginter Piecyk, z którym nasz klub od wielu lat nie ma już kontaktu. To po dośrodkowaniach tego legendarnego skrzydłowego padało mnóstwo bramek dla Zagłębia. W barwach sosnowieckiego klubu wystąpił w blisko 200 oficjalnych spotkaniach i strzelił łącznie 80 goli.

Zagłębie – Wisła Kraków (3:0); mecz rozegrany 5 kwietnia 1964 roku. W białych koszulkach (od lewej): Czesław Uznański i (będący w wyskoku) Ginter Piecyk, autor gola na 1:0. fot. Jerzy Bydliński / Sport katowicki

Ginter Piecyk – ur. 4 lipca 1940 w Katowicach. Wychowanek Dębu Katowice, skąd przybył do Zagłębia zimą 1962. Pozycja na boisku – napastnik, pseudonim – „Teluś”. Debiut w I lidze – 11 marca 1962 z Legią w Warszawie (0:1). Pierwszy gol – 22 kwietnia 1962 z Górnikiem w Zabrzu (2:5). W latach 1962 – 1970 w I lidze 149 m i 61 br, co czyni go czwartym (po Jarosiku, Gałeczce i Mazurze) strzelcem w historii klubu. Ponadto 23 mecze (11 bramek) w PP, 5 m (1 br) w PZP oraz 16 m (7 br) w Intertoto. Łącznie wystąpił w 193 oficjalnych meczach i strzelił 80 bramek.

Statystyki zaiste imponujące i mimo wszystko trochę zapomniane. Dwukrotnie zdobył Puchar Polski (1962 i 1963), dwukrotnie wicemistrzostwo kraju (1964 i 1967) oraz Puchar Interligi Amerykańskiej (1964). Niestety, pomimo dobrej postawy w meczach ligowych, nie miał szczęścia zadebiutować w I reprezentacji Polski. Zagrał za to 4 razy w Kadrze B i 1 raz w młodzieżowej.

W roku 1970 wyjechał do USA i grał w zespole Eagles Chicago. Mimo licznych kontuzji, w latach 1972 – 74 strzelał gole i występował z sukcesami w GKS Tychy, notując dwa awanse rok po roku – do II i I ligi. Tam też był trenerem młodzieży i asystentem trenerów Nikiela i Mandziary w ekstraklasie (awaryjnie prowadził jeden mecz, gdy ten drugi wyjechał oglądać pucharowego rywala tyszan – 1. FC Köln). Po wyjeździe do Niemiec słuch o Piecyku zaginął. Liczne próby kontaktu z panem Ginterem spełzły na niczym…

Wisła Kraków – Zagłębie 1:1 (17 X 1965). Ginter Piecyk (w środku) strzelił w tym meczu bramkę na 1:1 – fot. Jerzy Bydliński, udostępnił Mirosław Gołąb.

A tak charakteryzował Piecyka jego nieżyjący już partner z ataku Józef Gałeczka:

Typowy lewoskrzydłowy, wyborny technik, gdy miał swój dzień (a zdarzało się to często) był nie do zatrzymania dla obrońców. Strzelał dużo goli, ale także wiele wypracował, także dla mnie. Scenariusz był prosty – Ginter inicjował rajd na skrzydle, ja mniej więcej wiedziałem gdzie pójdzie jego dośrodkowanie i często wykańczałem akcję strzałem głową. Bardzo dobry piłkarz, mój najlepszy kolega w drużynie, jednocześnie przyszliśmy do Zagłębia, trzymaliśmy się razem, wspólnie z rodzinami – wspominał Gałeczka i dokładał zabawną anegdotę dotyczącą obu piłkarzy:

– Po zakończeniu któregoś piłkarskiego sezonu, wyjechaliśmy z Ginterem na tak zwane. leczenie do bodajże Lądka Zdroju. Inni kuracjusze pytali nas co porabiamy w życiu zawodowym. Odpowiadaliśmy, że jesteśmy górnikami. Nie bardzo nam wierzono, twierdząc, że jak na górników dołowych mamy zbyt czyste i zadbane ręce. Wtedy Ginter doprecyzował, jesteśmy górnikami strzałowymi, bo… strzelamy gole…

I to nie byle jakimi strzałowymi, bo Józef Gałeczka i Ginter Piecyk łącznie strzelili dla Zagłębia 215 bramek! Takich piłkarzy już nie spotyka się na polskich boiskach…

Zagłębie – Legia Warszawa 3:1 (16 VIII 1964) po powrocie z amerykańskiej Interligi. Osamotniony Ginter Piecyk walczy o piłkę z kilkoma legionistami – bramkarzem Fołtynem, Brychczym, Gmochem i Piechniczkiem – fot. Jerzy Bydliński.

Tekst powstał na podstawie książki Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”.

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2025 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin