Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / Maksym Niemiec: granie w Zagłębiu było moim marzeniem od dziecka…

Maksym Niemiec: granie w Zagłębiu było moim marzeniem od dziecka…

3 sierpnia 2022

Maksym Niemiec ma już za sobą 3 występy w Fortuna 1 Lidze i pozytywne recenzje ze strony sztabu szkoleniowego, a także kibiców i dziennikarzy. Przed nim kolejne wyzwania, którym zamierza sprostać. W poniższym wywiadzie mówi o swoim marzeniu, jakim była gra w Zagłębiu, a także niełatwej drodze jaką musiał pokonać, by znaleźć się na I-ligowych boiskach w koszulce sosnowieckiego klubu.

Po wygranym 4:1 meczu z Odrą w Opolu Maks miał za co dziękować kibicom Zagłębia…

Za nami udany start sezonu. Są punkty, są zwycięstwa, ale Ciebie chyba najbardziej cieszy fakt, że grałeś w tych spotkaniach?

– Oczywiście bardzo się cieszę, że miałem okazję zagrać w tych meczach. Dla mnie jako wychowanka to ma bardzo duże znaczenie, bo granie w Zagłębiu było moim marzeniem od dziecka. Można powiedzieć, że taki właśnie był mój cel, odkąd zacząłem poważnie myśleć o graniu w piłkę. Z perspektywy czasu naprawdę jest to fajna historia, bo od małego jestem związany z klubem. Zacząłem grać bardzo wcześnie, bo od około 6 roku życia. Przeszedłem prawie przez wszystkie etapy juniorskie, chodziłem na większość meczów pierwszego zespołu. Pamiętam awans do 1 ligi, a później do ekstraklasy. Nawet miałem okazję pełnić role chłopaka do podawania piłek podczas tych spotkań. Granie w 1 zespole to dla mnie coś wyjątkowego.

Foto: Maciej Wasik.

A takie były początki Maksa na Stadionie Ludowym…

Na początku swojej przygody z piłką młodziutki adept futbolu życzył swoim idolom z Zagłębia awansu do I ligi! Foto: Maciej Wasik.

Trener ma bardzo dobre podejście do zawodników

Trener Artur Skowronek w każdym meczem daje Ci coraz więcej minut. W pierwszym spotkaniu zagrałeś 60, a w spotkaniu z Odrą już ponad 70. Czujesz zaufanie szkoleniowca w stosunku do swojej osoby?

– Czuję to zaufanie na każdym kroku. Uważam, że trener Skowronek ma bardzo dobre podejście do zawodników i potrafi indywidualnie zbudować każdego. Muszę też powiedzieć, że nie tylko od trenera czuję wsparcie, ale także od drużyny. Naprawdę dobrze człowiek czuje się, jeśli wie że w swoim otoczeniu może liczyć na pomoc, a to później przekłada się na większą pewność siebie na boisku oraz lepsze rezultaty.

W trakcie wyjazdowego spotkania Zagłębia z Arką Maks stoczył wiele zwycięskich pojedynków z silniejszym fizycznie i bardziej doświadczonym Bartoszem Rymaniakiem. To były starcia… Dawida z Goliatem.

Można powiedzieć, że jesteś największym wygranym ostatnich miesięcy. W przerwie zimowej trenowałeś z drużyną, poszedłeś na wypożyczenie do Wodzisławia, po powrocie dostałeś się do pierwszej drużyny. Jak to wszystko wyglądało z Twojej strony?

– Czy jestem największym wygranym to nie wiem, ale wiem na pewno, że bardzo rozwinąłem się jako zawodnik. Wypożyczenie dało mi możliwość regularnej gry, a to jest najważniejsze, tym bardziej w młodym wieku. Potrzebowałem takiego seniorskiego ogrania, żeby później nie czuć dużego przeskoku między grą w juniorach a seniorach, bo są to dwa zupełnie inne światy. Wiedziałem, że jeśli będę grał nawet na niższym poziomie, to zbiorę cenne doświadczenie i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że było tak, jak sobie założyłem. Po powrocie z wypożyczenia liczyłem po cichu na pozostanie w pierwszej drużynie, ale nie wyobrażałem sobie, że mogę wejść do wyjściowej „11” i to od pierwszego spotkania. Zagrałem w sparingach i nie wyglądałem źle. Dodatkowo na starcie rozgrywek pojawiły się lekkie urazy i wskoczyłem do składu.

Wiosną 2022 roku Maks występował w Odrze Wodzisław, gdzie był mocnym punktem tamtejszego III-ligowca.

Masz 19 lat i musiałeś wkomponować się w zespół doświadczonych zawodników na poziomie 1 ligowym. Czy było lub jest coś, co jeszcze Cię przerasta? A może po okresie przygotowawczym czujesz się pewnie w zespole?

– Nie było mi jakoś ciężko wkomponować się w drużynę. Szczerze, to nic mnie nie przerasta. Aklimatyzacja przebiegła sprawnie. W okresie przygotowawczym była okazja do tego, żeby usiąść z drużyną i poznać się bliżej. Nie tylko ja byłem nowy w szatni. Pewności dodaje mi kolejny trening, następny mecz. To są elementy, które budują każdego zawodnika.

Elana Toruń i Odra Wodzisław – grałeś w tych klubach na poziomie 3 ligowym. Co jest największą różnicą między tą ligą a pierwszą?

– Na pewno intensywność jest większa i tempo gry jest zdecydowanie szybsze. Dużą różnicę robią też trybuny, bo frekwencja na stadionach jest o wiele większa niż w 3 lidze. Często mówi się, że wsparcie kibiców dużo daje i mogę to jak najbardziej potwierdzić na bazie tego, co dzieje się w tym sezonie.

Maks w trakcie gry w Elanie Toruń rozegrał łącznie 29 spotkań, zdobywając cenne doświadczenie piłkarskie.

Czy masz swoje indywidualne plany na ten sezon? Liczba goli? Asyst? A może chcesz grać jak najwięcej minut i zbierać doświadczenie?

– Tak jak mówiłem wcześniej, przed sezonem nawet nie myślałem o tym, że dostanę tyle minut w pierwszych meczach, wiec nawet nie zakładałem sobie planów przed rozpoczęciem rozgrywek. Oczywiście, chcę grać w każdym meczu i zbierać doświadczenie bezpośrednio z boiska. Na razie nie skupiam się na sezonowych celach, po prostu chcę być z meczu na mecz coraz lepszy. Muszę skupiać się na małych rzeczach, a później do tego dołożyć konkrety.

Kapitan bardzo mu pomaga…

Na lewej stronie grasz z Dawidem Gojnym. Często zmieniacie się pozycjami. Czy kapitan podpowiada Ci co robić? Jak wygląda Wasza współpraca?

– To prawda, często wzajemnie się uzupełniamy w zależności od tego, który z nas ma więcej miejsca na boisku bądź kto jest w lepszej sytuacji. Dawid bardzo mi pomaga, instruuje mnie cały czas, dużo mogę się od niego nauczyć. Słucham go i staram się podporządkować do jego uwag, bo uważam, że warto posłuchać lepszych, bardziej doświadczonych zawodników od siebie. Oczywiście, czasami też ma pretensje, np. że za dużo biegam. Zdaję sobie sprawę, że mówi to po to, żeby mi się po prostu lepiej grało.

Dawid Gojny, jak zaznacza Maks w wywiadzie, bardzo mu pomaga na treningach i w meczach. Na kapitana zawsze można liczyć.

Jak wspomniałeś, jesteś chłopakiem stąd, który przeszedł prawie wszystkie szczeble w swojej piłkarskiej drodze. Ważnym elementem była gra w zagłębiowskiej akademii. Co powiedziałbyś młodym zawodnikom na ich etapie? Jaką dałbyś radę i wskazówkę, która pomoże im dojść do Twojego miejsca?

– Myślę, że raczej nie jestem jeszcze na takim etapie, żeby komuś dawać rady, ale mogę powiedzieć jak to u mnie wyglądało. Mówi się, że trzeba mieć szczęście, ale również wpływ mają inne czynniki: ciężka praca, cierpliwość, pokora… Każdy nawet bardzo młody chłopak wie o czym mówię, bo trenerzy często to powtarzają, ale nie każdy rozumie co to znaczy. Czy miałem szczęście? Tak, miałem! Szczęściu jednak trzeba dopomóc. Przede wszystkim otaczając się dobrymi, bardziej doświadczonymi ludźmi i słuchać ich rad. Często się słyszy, że szczęściu można dopomóc poprzez właśnie ciężką pracę, jednak moim zdaniem jest to trochę oklepane stwierdzenie. „Ciężko pracuj, a osiągniesz sukces” – to się łatwo mówi, ale trochę potu na treningu nie wystarczy, bo to jest walka z samym sobą i to codziennie. Szczerze muszę przyznać, że nie zawsze chciało mi się pójść na trening czy uczyć czegoś nowego. Jednak jeśli chcesz spełnić marzenia musisz wyjść ze strefy komfortu na stałe, a to nie jest przyjemne. Trzeba pracować więcej niż inni, tylko tak można stać się lepszym piłkarzem. Starałem się sporo pracować indywidualnie, a także z różnymi trenerami. Każdy z nich coś wniósł do tego jaki jestem dzisiaj. Rozwój młodego piłkarza to skomplikowana sprawa, czyha na takiego chłopaka wiele pokus, chwil słabości. Na każdym z etapów poprzeczka zawieszona jest wyżej. Ważne jest to by nie patrzeć na mało ambitnych, nie przejmować się tym co powiedzą, robić swoje, rozwijać się i radzić sobie, gdy przyjdą trudne chwile. Uważam, że jestem w dobrym miejscu o właściwym czasie, ale to tylko początek kolejnego etapu, w którym wyznaczam sobie krótkoterminowe cele, a poprzeczka wisi już bardzo wysoko. Wszystkim moim młodszym kolegom polecam iść tą drogą, bo naprawdę warto.

Wspólna radość z gola zdobytego przez Szymona Pawłowskiego jest bezcenna. Na razie Maks musi poczekać na swojego debiutanckiego gola w Fortuna 1 Lidze.

Co czujesz, gdy myślisz o zbliżającym się meczu z GKS-em Katowice, chyba najważniejszym dla Ciebie i kolegów spotkaniu w tym sezonie?

– Wiemy, że to jest bardzo ważny mecz dla kibiców i ogólnie dla całego regionu. Dla mnie również jako wychowanka to spotkanie ma dodatkowe znaczenie. Między GKS-em a Zagłębiem zawsze są zacięte mecze. Jednak przygotowujemy się do tego meczu jak do każdego innego, za nami udany początek sezonu, wiec jesteśmy jeszcze bardziej napędzeni znając dodatkowo rangę tego meczu. Mam nadzieję, że nasi kibice oraz fani GKS-u również, pojawią się w znacznej ilości na trybunach, bo taki mecz zasługuje na dużą frekwencję, a nam wsparcie naszych kibiców na pewno pomoże.

Rozmawiał: Michał Grzyb

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2021 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin