Strona główna / Piłka Aktualności / Aktualności / #Retro120. Zagłębie w Pucharze Intertoto. Sukcesy i rozczarowania…

NAJNOWSZE

#Retro120. Zagłębie w Pucharze Intertoto. Sukcesy i rozczarowania…

23 czerwca 2026

Puchar Intertoto, zwany też Pucharem Rappana (od nazwiska pomysłodawcy) lub Pucharem Lata (ze względu na termin jego rozgrywania) na trwale wpisał się w historię Zagłębia. Sosnowiczanie wystąpili w jego 9. edycjach, rozegrali 58 meczów i zanotowali kilka sukcesów. Nie zabrakło też rozczarowań…

Opis zdjęcia: Ginter Piecyk (z prawej) strzelił 3 bramki i był najlepszym piłkarzem w meczu z Hansą Rostock (6:2) – fot. Zdzisław Kempa, udostępnił Mirosław Gołąb.

Trzeci występ i sukces

Trzeci występ piłkarzy Zagłębia w Pucharze Intertoto wreszcie zakończył się sukcesem! Po raz trzeci przeciwnikami byli reprezentanci Jugosławii (tym razem słoweńska Olimpia Lublana) oraz wschodniego sąsiada z NRD (znowu Rostock, ale pod aktualną już nazwą Hansa). Pierwszy raz w tych rozgrywkach ekipie z Sosnowca przyszło się zmierzyć z zawodową drużyną NRF – Karlsruher SC. W takim gronie sosnowiczanie spisali się bardzo dobrze, pewnie wygrywając swoja grupę, tracąc tylko 2 pkt. Następnie, zgodnie z regulaminem, przystąpiono do fazy pucharowej. Polscy piłkarze w ćwierćfinale zmierzyli się ze znaną wówczas drużyną z Amsterdamu i gładko przeszli tę przeszkodę. W półfinale czekał już lepszy rywal – ponownie przedstawiciel zachodnioniemieckiej Bundesligi. Pierwszy mecz w Sosnowcu (wygrana 4:1) pozwalał mieć duże nadzieje na historyczny sukces i awans do finału, ale w rewanżu Eintracht z nawiązką (6:1) odrobił straty. O szczegółach historycznego dwumeczu z Eintrachtem w dalszej części artykułu.

Tradycyjnie już, wszystkie pięć spotkań rozegranych w roli gospodarza, Zagłębie rozstrzygnęło na swoją korzyść. Ciekawostką tego okresu była zmiana trenera w trakcie pucharowych rozgrywek. Po 4,5 letniej, owocnej i okraszonej wieloma sukcesami pracy trenerskiej, stanowisko szkoleniowca Zagłębia opuścił Teodor Wieczorek, przenosząc się 1 lipca 1966 do Ruchu Chorzów. Za zgodą obu klubów(!), w odwrotnym kierunku z Chorzowa do Sosnowca przybył Artur Woźniak.

Półfinał Pucharu Intertoto: 22 III 1967 Zagłębie Sosnowiec – Eintracht Frankfurt 4:1 (2:0)
Stadion Ludowy, widzów 15.000, sędzia Kunze (NRD)
1:0 – Woźniczko 14’, 2:0 – Gzel 20’, 3:0 – Gzel 60’, 4:0 – Piecyk 70’, 4:1 – Abbe 73’
Zagłębie: Szyguła – Leszczyński, Strzałkowski, Bazan, Śpiewak – Pielok, Myga – Gałeczka (2’ Woźniczko), Gzel, Jarosik, Piecyk. Trener: Artur Woźniak
Mecz z ówczesnym wiceliderem Bundesligi, poprzez nie najlepszą postawę Zagłębia w dwóch pierwszych kolejkach rundy wiosennej, potraktowano w Sosnowcu z dużymi obawami. Pogłębiły się one jeszcze bardziej na początku meczu, gdy kontuzji doznał Józef Gałeczka. Ale o dziwo, zastępujący go Woźniczko okazał się jednym z bohaterów, gdy zdobył pierwszego gola. Krótko potem, po pięknej zespołowej akcji wynik podwyższył świetny w tym dniu Gzel. Zresztą, cała drużyna zagłębiowska rozegrała doskonałe zawody, co dla obserwatorów było sporym zaskoczeniem. Odpoczynek w szatni niewiele pomógł Niemcom, gdyż w II połowie stroną dyktującą warunki na placu gry byli nadal gospodarze. Efektem tego były kolejne dwie strzelone bramki oraz kilka dobrych okazji na następne.

Dopiero przy stanie 0:4 słynny Eintracht, zdobywca Ligi Europy UEFA z 2022 roku, przebudził się z letargu, kilka razy groźnie kontratakując. Ale tylko raz udało mu się pokonać Szygułę. Cała drużyna Zagłębia zebrała po meczu zasłużone gratulacje. Nie zawiodła linia obrony, która nie dopuszczała niemieckich napastników przed własną bramkę. Prawdziwym dyrygentem i mózgiem był Zbigniew Myga, który popisywał się znakomitymi podaniami do partnerów. W ataku świetny był strzelec dwóch goli Gzel, którego dzielnie wspomagał Piecyk. Ogólnie, wynik 4:1 uznano jako bardzo dobrą zaliczkę przed rewanżem.

Wpadka w blasku jupiterów…

Sześć dni po wspaniałej sosnowieckiej wiktorii, przydarzyło się piłkarzom Zagłębia coś nieprawdopodobnego. W niespełna 20 minut zdeterminowani piłkarze Eintrachtu odrobili straty z pierwszego meczu, obejmując prowadzenie 4:0!

Nawałnica niemiecka była tak mocna, że praktycznie każdy celny strzał lądował w polskiej bramce. Dopiero wtedy obudzili się nasi zawodnicy, stwarzając dwie okazje nie wykorzystane przez Gzela i Piecyka. Po przerwie Sosnowiczanie toczyli już wyrównany bój, ale świetnie w tym czasie spisywał się we frankfurckiej bramce Kunter. Wspaniale obronił strzały Jarosika, Mygi i Piecyka, ale nie dał rady po kapitalnym uderzeniu Gzela w 77’. Chwilę potem w polu karnym został sfaulowany Piecyk, ale gwizdek arbitra milczał. Gdy zanosiło się na dogrywkę (stan dwumeczu brzmiał 5:5), w końcowych minutach gospodarzom dwa razy udało się pokonać polskiego bramkarza.

Mecz rozegrano wieczorem o godz. 20 w blasku jupiterów, co w Polsce piłkarzom Zagłębia przytrafiało się dosyć rzadko. Dwa gole w tym dniu zdobył Jürgen Grabowski – późniejsza gwiazda zachodnioniemieckiego futbolu, wielokrotny reprezentant RFN. W finale Pucharu Intertoto piłkarze Eintrachtu Frankfurt okazali się lepsi od Interu Bratysława, wygrywając 3:2 na wyjeździe i remisując 1:1 u siebie.

Artykuł powstał na podstawie książki Jacka Skuty: „Zagłębie Sosnowiec. Historia Piłki Nożnej”

© ZAGŁĘBIE SOSNOWIEC SA 2025 Wszystkie prawa zastrzeżone | Projekt & wykonanie Strony www Będzin